Elfriede Jelinek o wyroku na Pussy Riot "Dobry car Putin skazał je tylko na dwa lata"

05.09.2012 14:52
Członkinie Pussy Riot wtargnęły do Soboru Chrystusa Zbawiciela

Członkinie Pussy Riot wtargnęły do Soboru Chrystusa Zbawiciela (Fot. Sergey Ponomarev AP)

Austriacka pisarka Elfriede Jelinek, laureatka literackiego Nobla z 2004 r., oceniła niedawne skazanie na więzienie piosenkarek Pussy Riot jako "krok Rosji w stronę terroru". Noblistka broni członkiń grupy na łamach francuskiego dziennika "Liberation". Krytykuje władze Rosji i Cerkiew, którą nazywa "złą opiekunką".
Znana z feministycznego zaangażowania Jelinek tłumaczy na początku artykułu, że "od dawna zastanawiała się, w jaki sposób zadeklarować swoją solidarność z Pussy Riot". - Napisałam nawet krótki tekst, który chciałam umieścić na mojej stronie internetowej ze swoim zdjęciem z ustami zaklejonymi taśmą lub papierową torbą na głowie - pisze autorka.

I dodaje: "Nie zrobiłam jednak tego, gdyż - z jednej strony - bycie aktywistką nie jest (już) moją specjalnością, a po drugie, dlatego, że uważałam, że kiedy ja mogę zrobić wszystko, aby wesprzeć te kobiety, to one nie mogą zrobić tego, co jest ich absolutnym prawem: wystąpić publicznie w kościele (...)".

"To nie było bluźnierstwo'

Pisarka uważa, że performance rosyjskich piosenkarek - nazywany przez nią zresztą "nieco dzikim tańcem" - uderzał przede wszystkim w prezydenta Władimira Putina i poparcie udzielane mu przez rosyjską Cerkiew. Zdaniem Austriaczki kontrowersyjny występ nie miał - wbrew opiniom zwierzchników rosyjskiej Cerkwi - cech religijnego bluźnierstwa, ale był rozpaczliwym aktem walki o wolność wypowiedzi w Rosji. - Atakować Putina byłoby tym samym, co porywać się na Boga? Na jego Matkę? Na Kościół? - pyta retorycznie pisarka.

Po czym dowodzi dalej: Nie można nawet powiedzieć, że protest (Pussy Riot) był uzasadniony i że prawo do protestu jest prawem człowieka, ponieważ w istocie każdy protest, który uderza w naruszenie podstawowych praw, jest obowiązkiem, a nie prawem.

"Państwo rosyjskie idzie w stronę terroru"

Według Jelinek, skazanie piosenkarek na kary więzienia oznacza, że państwo rosyjskie "uczyniło krok w stronę terroru, uznając za rodzaj wypowiedzenia wojny tylko to, że te trzy młode kobiety śmiały śpiewać, krzyczeć i tańczyć".

W swym artykule pisarka atakuje także ostro władze rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, którą określa jako "złą opiekunkę", która korzy się przed możnymi tego świata. Autorka czyni w ten sposób aluzję do bliskich związków łączących zwierzchników tego Kościoła z Kremlem.

"Rosja zamyka się w sobie"

Pisarka pisze, że "nie mieściło jej się w głowie", że rosyjskie piosenkarki mogą zostać skazane na surowe więzienie. - Ale skoro bramy więzienia zamknęły się za trzema Pussy Riot, to znaczy, że to cała Rosja zamyka się w sobie - pisze noblistka. Nazywa ona przy tym ironicznie Putina "dobrym carem", który "zadowolił się" skazaniem członkiń zespołu Pussy Riot, w tym dwóch matek małych dzieci, "jedynie" na dwa lata łagru.

W swoim artykule Jelinek broni ogólnie prawa artystów do ataku na sacrum, ironizując: "Jak można ugodzić w Ciebie, Boże dobroci, który nigdy nie przestajesz rosnąć w siłę, podczas gdy gwiazdy pop słabną, kiedy tylko przestajemy się nimi zainteresować?".

Pięć performerek z Pussy Riot wykonało 21 lutego w moskiewskim soborze Chrystusa Zbawiciela, najważniejszej świątyni prawosławnej Rosji, utwór "Bogurodzico, przegoń Putina". W ich zamyśle akcja była protestem przeciwko powrotowi Władimira Putina na Kreml i poparciu, jakiego w kampanii wyborczej udzielił mu zwierzchnik rosyjskiej Cerkwi prawosławnej Cyryl. Swój występ określiły jako "modlitwę punkową".

Wkrótce po kontrowersyjnym występie trzy z pięciu artystek zostały aresztowane. 17 sierpnia sąd skazał je na dwa lata łagru. Ich adwokaci złożyli apelację.

Tagi:

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje