Strzelanina na wieczorze wyborczym w Quebecu. Jedna osoba nie żyje

05.09.2012 07:35
Policja obstawia teren, na którym doszło do strzelaniny

Policja obstawia teren, na którym doszło do strzelaniny (Fot. Paul Chiasson AP)

Jedna osoba nie żyje, jedna została ranna po strzelaninie na wieczorze wyborczym w Quebecu w Kanadzie. Do zdarzenia doszło w trakcie przemowy stojącej na czele wygranej partii Pauline Marois. Policji udało się zatrzymać zamachowca.
Kiedy po ogłoszeniu wygranej separatystów na mównicę weszła liderka partii Pauline Maurois, przed budynkiem doszło do strzelaniny. Uzbrojony w karabin mężczyzna oddał kilka strzałów do zgromadzonych. Jedna osoba zginęła, jedna została ranna - jej stan jest ciężki.

Według relacji świadków zamachowiec miał wykrzykiwać hasła wzywające do przebudzenia anglojęzycznej ludności Kanady. Mężczyzna został szybko ujęty przez policję.

Telewizja RDI pokazała nagranie, w którym policja obezwładnia mężczyznę ubranego w czarną pelerynę i trzymającego broń palną, który krzyczał po francusku. Na razie nie są znane motywy, jakimi kierował się sprawca.

Podłożył też ogień pod budynek

Rzecznik policji Danny Richer poinformował, że zatrzymany to około 50-letni mężczyzna. Funkcjonariusze ustalili, że zamachowiec dodatkowo podłożył ogień na tyłach budynku, gdzie Marois przemawiała do swych zwolenników. Pożar szybko ugaszono.

Gdy padły strzały, ochroniarze w pośpiechu wyprowadzili Pauline Marois ze sceny. Po opanowaniu sytuacji polityk, która nie odniosła żadnych obrażeń, wróciła, by dokończyć przemówienie.

Zwycięstwo ugrupowania pani Marois

Przed incydentem ogłoszono zwycięstwo separatystycznego ugrupowania pani Marois w wyborach do parlamentu prowincji Quebec. Lokalne media podały wstępne wyniki wyborów. Separatystyczna partia, na czele której stoi Pauline Marois, najprawdopodobniej utworzy mniejszościowy rząd. Uzyskała bowiem 58 mandatów w 125-osobowym parlamencie. To za mało, by rządzić samodzielnie. Władzę stracą liberałowie, którzy spadli na drugie miejsce z 46 mandatami. Komentatorzy podkreślają, że mimo zwycięstwa Partii Quebeckiej nie należy się spodziewać kolejnego referendum w sprawie oddzielenia tej frankofońskiej prowincji od Kanady. Poprzednie referendum, przeprowadzone w 1995 roku, zakończyło się fiaskiem.

Zobacz także

Najnowsze informacje