Budapeszt przeprasza: "Nie jesteśmy zdrajcami i tchórzami"

04.09.2012 22:32
Ramil Safarow po uwolnieniu w Baku

Ramil Safarow po uwolnieniu w Baku (Fot. Aziz Karimov AP)

Tysiące ludzi protestowało przed parlamentem w Budapeszcie przeciw decyzji rządu Węgier, który 31 sierpnia wydał Azerbejdżanowi Ramila Safarowa - oficera skazanego za zamordowanie ormiańskiego porucznika w 2004 roku - umożliwiając jego ułaskawienie.
Protest zorganizowała organizacja społeczna "Sorry, Armenia!" (Przepraszamy, Armenio!). "Nie jesteśmy zdrajcami i tchórzami" - napisali uczestnicy demonstracji na transparentach.

"Jesteśmy wstrząśnięci decyzją rządu. Honor Węgier nie jest na sprzedaż! Prosimy, nie palcie naszych flag! Nasza flaga nie jest symbolem władzy, ale narodu węgierskiego" - apelowali demonstranci. Po przekazaniu Safarowa Armenia zawiesiła stosunki dyplomatyczne z Węgrami, a w Erywaniu odbyła się demonstracja, na której spalono węgierską flagę.

Manifestanci podpisali petycję potępiającą decyzję premiera Viktora Orbana, który - zdaniem zgromadzonych - "wymienił honor narodu na 2-3 mld dolarów". Demonstranci przekonywali, że "za te dolary azerbejdżański rząd kupi węgierskie obligacje państwowe i

udostępni bogactwa naturalne".

Solidarność z narodem ormiańskim w liście adresowanym do zwierzchnika Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego katolikosa Karekina II podkreślił węgierski episkopat. Podobnie uczynili zwierzchnicy Kościoła ewangelickiego i reformowanego na Węgrzech.

Lewicowa opozycja żąda dymisji szefa dyplomacji Janosa Martonyiego i zwołania komisji spraw zagranicznych parlamentu. Attila Mesterhazy, szef Węgierskiej Partii Socjalistycznej (MSZP), oświadczył, że lewica przedłoży w parlamencie deklarację "przepraszającą naród

ormiański".

Ferenc Gyurcsany, były premier, a obecnie lider opozycyjnej lewicowej Koalicji Demokratycznej (DK), w liście do prezydenta Armenii Serża Sarkisjana napisał, że władze Azerbejdżanu występowały wielokrotnie do jego rządu o wydanie Safarowa, ale bez skutku, "ponieważ Azerbejdżan nigdy nie zagwarantował, że więzień nie wyjdzie na wolność". Sam Orban zaprzeczał, by wydanie Safarowa poprzedziły "tajne negocjacje Budapesztu z Baku". "Azerbejdżan powinien respektować umowy międzynarodowe. Węgierska polityka zagraniczna nie opiera się na tajnych porozumieniach" - zapewniał szef rządu.

Sekretarz stanu w węgierskim MSZ Zsolt Nemeth przekazał notę dyplomatyczną azerbejdżańskiemu MSZ, oświadczając, że "węgierscy dyplomaci są zaszokowani reakcją Baku". Peter Szijjarto, sekretarz stanu w Urzędzie Rady Ministrów odpowiedzialny za politykę zagraniczną, oznajmił, że "Budapeszt żąda od Azerbejdżanu wyjaśnień w sprawie naruszenia umowy o ekstradycji, która przewidywała, że zabójca nie zostanie zwolniony przed upływem 25 lat".

W 2004 roku Safarow zamordował siekierą ormiańskiego porucznika, z którym uczestniczył w kursie języka angielskiego w Budapeszcie, zorganizowanym w ramach programu NATO Partnerstwo dla Pokoju. Podczas procesu tłumaczył, że powodem był spór ormiańsko-azerski o Górski Karabach. W 2006 roku został skazany przez sąd w Budapeszcie na karę dożywotniego więzienia za zamordowanie swej ofiary z premedytacją i niezwykłym okrucieństwem. Po zgodzie Węgier na odesłanie go do ojczyzny Safarow natychmiast po powrocie do Baku został ułaskawiony przez prezydenta IIhama Alijewa, przywrócony do służby wojskowej i awansowany do rangi majora.

Władze Węgier argumentowały, że zgodziły się odesłać go do kraju, ponieważ ministerstwo sprawiedliwości Azerbejdżanu zapewniło, że wyrok zostanie wyegzekwowany bez zmian w kraju skazanego.

Sprawa Safarowa nie przestaje wpływać na stosunki Armenii z Węgrami. W ostatnich dniach Armenia wycofała swoich uczestników z Międzynarodowej Akademii Policyjnej organizowanej przez Amerykanów w Budapeszcie. "Ormiańska delegacja nie może pozostać na terytorium kraju, który zawiera tajne pakty z Azerbejdżanem" - napisał w liście do ambasadora USA w Armenii Johna Heffnera szef armeńskiej policji Władimir Gasparian. Odwołany został też koncert na Węgrzech światowej sławy ormiańskiego pianisty i kompozytora Hajka Melikjana, a we wtorek współpracę z Węgierską Akademią Nauk zawiesiła Armeńska Akademia Nauk.

Zobacz także
Komentarze (48)
Zaloguj się
  • usmiech_prezesa

    Oceniono 9 razy -1

    A co mieli zrobic biedni Wegrzy jesli pan i wladca Obama im tak kazal?

  • mister_max_napierdalator

    Oceniono 12 razy -6

    Pod rządami miało być

  • mister_max_napierdalator

    Oceniono 21 razy -5

    Żądy partii Jobbik to najlepsze co będzie mogło Węgrom sie przytrafić tak jak rządy prezydenta Serbii pana Nikolicia!!

  • axenrolle

    Oceniono 23 razy 21

    Ale bohater!!! Nawet nie stać go było na uczciwą walkę tylko musiał czekać aż przeciwnik zaśnie i wtedy
    "bohatersko " go zamordował. Teraz już nie dziwię się że tak "bohaterski" naród jak azerowie ( celowo z małej) dostał w d.opę w wojnie o Krabach. Mam nadzieje że Ormianie tej sprawy tak nie zostawią i kiedyś ten azerski "bohater" też obudzi się bez głowy

  • nuvolari4

    Oceniono 53 razy 1

    A rząd polski PO wydał dokumenty białoruskiego opozycjonisty umożliwiając jego wsadzenie. Nie widziałem tysięcy protestujących lemingów ani nawet pocztu sztandarowego z czerskiej przed urzędem rady ministrów don Bąka.

  • baron_lewicy

    Oceniono 81 razy 37

    Do tego prowadzą głupie rządy Orbana. Najpierw zadłużyć kraj, a potem sprzedać jego godność, żeby utrzymać się nad wodą. A przy okazji narobić sobie wrogów za granicą. Gdyby u nas rządził bliźniak byłoby podobnie. Dorn chciał, żebyśmy zawetowali wejście Chorwacji do UE na złość Tuskowi. Po takiej akcji palono by polskie flagi w Chorwacji i bito polskich turystów, ale pisiorów to nie obchodzi, bo spędzają wczasy pod gruszą, żeby być na każde wezwanie bliźniaka.

  • vidi12

    Oceniono 40 razy -16

    W 2011 roku z Polski wemigrowało ok. 65 000 dzieci !!! Może od Azerbejdżanu powinniśmy się uczyć dbałości o własnych obywateli ?

  • tepicpo

    Oceniono 49 razy -25

    armeńcy zrobiliby to samo, gdyby chodziło o ich oficera... więc niech nie szczekają teraz. Dwaj kolesie ( z narodów toczących walkę) się pokłócili, jeden zdążył wyjąć broń i po sprawie.... tam to normalne

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje