Naciągacze oferują świetną pracę. Dostajesz... nakaz spłaty kredytu

28.08.2012 17:16
Dowód osobisty czasem wystarczy, by zaciągnąć pożyczkę

Dowód osobisty czasem wystarczy, by zaciągnąć pożyczkę (Fot. Mateusz Skwarczek / AG)

Cyberprzestępcy udoskonalili swoje sposoby i wykorzystując przepisy prawa obowiązujące w Polsce, znaleźli nowe pole do zbierania obfitych plonów. Proceder nasilił się w ostatnich miesiącach. Zorganizowane grupy zamieszczają fałszywe oferty pracy w sieci, ale o tym, że są fałszywe, dowiadujemy się na samym końcu. Wszystko na pierwszy rzut oka wygląda bardzo profesjonalnie i bardzo uczciwie.
Najczęściej na skrzynki trafiają propozycje interesującej, intratnej pracy. Część osób traktuje to jako spam, są jednak ludzie, którzy odpowiadają na atrakcyjne anonse.

Osoby proszone są o wysłanie CV ze zdjęciem, podanie swoich wszystkich danych czy przesłanie kserokopii dowodu osobistego. Ale to nie wszystko. - Mają na konto swojego przyszłego pracodawcy przelać symboliczny 1 grosz, by uwiarygodnić się w jego oczach - tłumaczy Zbigniew Engiel z laboratorium Mediarecovery, które zajmuje się m.in. informatyką śledczą.

Zamiast pracy, masz raty do spłacenia

Oszuści zakładają następnie uwiarygodniony przelewem rachunek na dane ofiary i po jakimś czasie zaciągają na to konto kredyt debetowy. Po kilku tygodniach zamiast umowy o pracę listonosz przynosi do domu pismo z banku, które przypomina o spłacie zaciągniętego kredytu. - Banki uszczelniają możliwość tego typu wyłudzeń, np. przy aktywacji konta przez odesłanie umowy na domowy adres i podpis pod dokumentami przy kurierze. Maksymalna kwota debetu na początku też nie jest duża, to zazwyczaj kilkaset złotych - mówi Martyna Kubiak ze Związku Banków Polskich.

Przestępcy i to potrafią obejść. - Adres korespondencyjny nie musi przecież być adresem zameldowania - dodaje anonimowo jedna z pracownic banku. - To nie są działania amatorów. Za procederem stoją zorganizowane grupy przestępcze, które coraz częściej w internecie łupią naprawdę duże pieniądze - dodaje Engiel.

Płacą za przesłanie pieniędzy? Zastanów się, skąd są

To zjawisko jest kolejną odsłoną wyłudzeń cyberprzestępców. Kilka lat temu również było głośno o fałszywych ofertach pracy. Wtedy cyberprzestępcy łudzili ofiary dobrymi pieniędzmi, od 80 do 200 euro za godzinę pracy. - Osoby otrzymywały od swojego pracodawcy przelew na swój rachunek bankowy np. na kilka tys. euro. Do zarobienia miały 10 proc. tej kwoty. Musiały tylko zanieść gotówkę do punktu, który zajmuje się międzynarodowym transferem gotówki, i przesłać ją pod adres wskazany przez swoich wirtualnych szefów - wyjaśnia Engiel.

Pieniądze przesyłane przez ofiary pochodziły najczęściej z kradzieży kont za granicą - Podejmując współpracę, już zaczynaliśmy być częścią całej siatki, która pierze brudne pieniądze - dodaje Engiel. Łatwowierni internauci, którzy zdecydowali się na współpracę, stawali się również przestępcami. Grozi za to do 8 lat więzienia.

Nikt nie zna skali precederu

Policja nie prowadzi wyodrębnionych statystyk dotyczących phishingu (wyłudzania poufnych danych osobowych w sieci). - Są one wrzucane do jednego worka ze zwykłymi oszustwami. Część osób w ogóle nie zgłasza takich przestępstw. Z wyjątkiem zwykłych kradzieży kart kredytowych - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendanta głównego policji.

Z danych przedstawionych przez UE wynika, że codziennie na świecie nawet milion osób pada ofiarą przestępstw w cyberprzestrzeni.

Zobacz także
Komentarze (50)
Zaloguj się
  • doktor104

    Oceniono 5 razy 3

    Polska jest rajem dla oszustów i naciągaczy dlatego, że "WŁADZA" olewa swoich poddanych w najlepszym razie radząc im:
    "czytajcie dokładnie to co podpisujecie"
    Ale te umowy są konstruowane przez doświadczonych prawników (Zawód "zaufania" społecznego) w ten sposób aby nie można było się zorientować o co chodzi.
    Amber Gold to tylko "wierzchołek góry lodowej" a przymknięcie właściciela to klasyczny przykład leczenia objawów a nie przyczyn.
    Zrobił się szum to trzeba się wykazać, najlepiej znaleźć "kozła ofiarnego".
    Typowo po polsku.
    Sprawa przyschnie i za jakiś czas znowu będzie afera.
    A prokuratorzy, chronieni przez immunitety korporacyjne, dalej będą mieć w doopie wszystko za wyjątkiem "zleceń politycznych".
    Podobnie jak sędziowie, którzy są, w naszym "systemie prawnym", "świętymi krowami"
    A wszystko z daleka ŚMIERDZI KORUPCJĄ

  • zanimmnieznowzbanuja

    Oceniono 16 razy 16

    Kiedys mi sie wydawalo ze takie sprawy sa proste do udowodnienia ze to nie "ja" bralem kredy ................... bo skoro tam nie ma mojego podpisu a jest jakis sfalszowany to to powinno wystarczyc do tego zeby "mnie" oczyscic. Czytajac wiele artykulow okazuje sie ze tak nie jest. Kiedys ksero jakiegokolwiek dokumentu musialo byc albo sporzadzone w "urzedzie" albo obok ksero trzeba bylo pokazac "urzednikowi" orginal.
    Przedsiebiorcy zeby "zalatwiac" sprawy urzedowe przez net musza posiadac tzw. elektroniczny podpis kwalifikowany, oszusci zeby zalozyc "lewe" konto w banku takiego podpisu nie musza posiadac.
    Kilka lat temu jak zakladalem konto przez neta umowe musialem podpisac w obecnosci kuriera ktory mial obowiazek sprawdzic moj dowod osobisty (inna sprawa ze tego nie robil).
    Jakos dziwnie ze liberalizacja wielu przepisow polega glownie na tym ze liberalizuje sie te ktore ulatwiaja oszustwa.

  • xelene

    Oceniono 6 razy -4

    i dobrze teraz lemingi strzyga

  • olekgw

    Oceniono 8 razy -2

    A poparcie dla PO rośnie

  • ben-oni

    Oceniono 17 razy 5

    W złodziejskim kraju postsolidaruchów złodzieje uchwalili prawo, które pozwala osobie trzeciej założyć konto na cudze nazwisko i zaciągnąć kredyt. Brawo, całe to państwo to podróbka, jeden wielki szwindel na 35-milionowym narodzie. A naród głupi, jeszcze nie stawia szubienic i nie pali urzędów tylko gapi się z zachwytem na Tuska jak na ikonę w cerkwi.

  • pikkollo

    Oceniono 34 razy 22

    Masowe zaciąganie kredytów bez woli i wiedzy danej osoby powinno skutkować odebraniem licencji bankowi, w którym taki proceder miał miejsce. Obowiązkiem banku jest zweryfikowanie danych klienta.
    Wydawałoby się że w PO-wskim państwie szczytem szwindlu jest to co robi AmberGold, okazuje się że można jeszcze więcej. Teraz poczekajmy aż jakiś POlityk ogłosi , że ci oszukani ludzie są sami sobie winni

  • kapitan_marchewa

    Oceniono 5 razy 3

    Pomarudzę nie na temat:
    Drogi panie Kozieł, łupić to można podróżnych w dyliżansie, wszystkie domy można złupić w zdobytym mieście, ale łupić pieniądze?

  • hugu

    Oceniono 21 razy 17

    Nie powinno tak być, by sama znajomość czyichś danych osobowych umożliwiała otwarcie na jego konto kredytu. To jest chore! W żaden sposób nie ma tu potwierdzenia, że o kredyt występuje właściwa osoba, że wyraża zgodę na zaciągnięcie go itd. Jak można na tak niepewnej podstawie udzielać kredytu?...
    Co za chore prawo umożliwia takie akcje?
    Aby umowa finansowa była ważna, powinno obowiązywać pisemne potwierdzenie jej zawarcia, czyli osobisty podpis zainteresowanego pod treścią umowy z pełnymi danymi.
    Teraz najwyraźniej każdy, kto zna nasze dane, może zaciągnąć kredyt na nasze konto. A dane nasze zna mnóstwo osób: pracodawcy, bankowcy, czasem sprzedawcy, rodzina, współlokatorzy...
    Nie mieści się w głowie, że nie bycie wykorzystanymi dłużnikami zawdzięczamy jedynie szczęściu, a nie ochronie prawnej - bo tej dla nas nie ma!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje