Neil Armstrong nie żyje. Pierwszy człowiek na Księżycu

Wiadomości >  Archiwum
ga, prot, PAP, IAR, Reuters
25.08.2012 21:10
A A A Drukuj
Neil Armstrong

Neil Armstrong (Fot. Anonymous AP)

Zmarł Neil Armstrong, astronauta, dowódca misji Apollo 11. Pierwszy człowiek, który postawił stopę na Księżycu. O jego śmierci poinformowały amerykańskie media. Miał 82 lata.
Słynny dowódca misji Apollo 11 zmarł w wyniku komplikacji po wszczepieniu by-passów, które przeszedł kilka tygodni temu. Jego żona Carol mówiła wówczas, że rekonwalescencja przebiega pomyślnie.

20 lipca 1969 roku jako dowódca statku kosmicznego Apollo 11 Armstrong wraz z Edwinem "Buzzem" Aldrinem dokonał pierwszego lądowania na Księżycu przy użyciu lądownika Eagle i jako pierwszy człowiek w historii postawił stopę na porytej kraterami powierzchni Srebrnego Globu. To wtedy wygłosił pamiętne zdanie: "To mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości".

Zebrali 20 kg skał

Blisko trzygodzinny spacer Armstronga i Aldrina po Księżycu, podczas którego zebrali fragmenty skał - łącznie 20 kg - , robili zdjęcia i przeprowadzili eksperymenty, z zapartym tchem oglądało na ekranach telewizorów ok. 600 mln ludzi na całym świecie. Armstrong miał wtedy 38 lat. Astronauci umieścili też tabliczkę z następującymi słowami: "W tym miejscu ludzie z planety Ziemia po raz pierwszy postawili stopę na Księżycu. Lipiec 1969. Przybywamy w pokoju dla dobra całej ludzkości".

Następnie powrócili statkiem do modułu załogowego, krążącego wokół Księżyca, gdzie czekał na nich trzeci z członków załogi Apollo 11 Michael Collins. 24 lipca 1969 r. statek Apollo 11 osiadł na Oceanie Spokojnym i obecnie jest eksponatem w National Air and Space Museum w Waszyngtonie.

Podróż, jak wyprawa Kolumba

- To było wyjątkowe i niezapomniane przeżycie, ale trwało zaledwie chwilę, ponieważ mieliśmy dużo pracy do wykonania. Widoki były po prostu nadzwyczajne - opisywał później chwile po lądowaniu Armstrong.

Pytany, czy człowiek powinien wylądować na Księżycu odpowiedział: - Zrezygnowanie z podróży na Księżyc można porównać do sytuacji Kolumba, gdyby zbliżywszy się do wybrzeży Nowego Świata na odległość 80 kilometrów zawrócił do Europy z meldunkiem dla Królowej Izabelli.

Swój udział w udanej misji mieli również Amerykanie polskiego pochodzenia. Werner Ryszard Kirchner, były pilot myśliwców, przedwojenny absolwent szkoły w Dęblinie, brał udział w opracowywaniu paliwa do lądownika księżycowego. Przy projekcie pracowali również inzynierowie: Mieczysław Bekker - inżynier i konstruktor, absolwent Politechniki Warszawskiej oraz Stanley Stanwyck-Stankiewicz - doktor inżynier, absolwent Politechniki Kalifornijskiej.

Wygrana w kosmicznym wyścigu

Lądowanie było ukoronowaniem programu kosmicznego Apollo. Była to odpowiedź na sukcesy ZSRR w podboju kosmosu. Do 1961 r., gdy go zainicjowano, to Rosjanie wysłali pierwszego satelitę w kosmos - Sputnika i pierwszego człowieka - Jurija Gagarina.

W kosmicznym wyścigu to USA okazały się zwycięzcą. Łącznie wysłały na Księżyc 12 osób. Rosjanom nigdy się to nie udało.



Armstrong ur. się w 1930 roku. Zanim został astronautą był pilotem. Latał m.in. w czasie wojny w Korei, gdzie został zestrzelony. Wiele razy był nagradzany w dziedzinie lotnictwa. Pierwszy lot w kosmos odbył zaledwie trzy lata przed wyprawą na Księżyc, w 1966 roku, jako dowódca statku kosmicznego Gemini 9.

Wyprawa na Księżyc była największym osiągnięciem Armstronga i był to także jego ostatni lot w kosmos. Po powrocie na Ziemię przyjął stanowisko, które wiązało się z pracą za biurkiem. Po odejściu z NASA w latach 70. wykładał inżynierię na Uniwersytecie w Cincinnati, w stanie Ohio. Jeden z kraterów na Księżycu nazwano jego imieniem.

Przez ostatnie 13 lat Armstrong, wraz ze swoją żoną, mieszkał na przedmieściach Cincinnati. W ostatnich latach starał się unikać wystąpień publicznych.

Tagi:

  • 4
  • 1