Niemcy namierzyli w USA strażnika z Auschwitz. Będzie proces?

23.08.2012 10:26
Obóz w Auschwitz w dniu 65 rocznicy wyzwolenia

Obóz w Auschwitz w dniu 65 rocznicy wyzwolenia (Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta)

Po raz pierwszy od 40 lat na ławie oskarżonych może zasiąść członek załogi obozu Auschwitz - pisze "Sueddeutsche Zeitung". Według niemieckiej gazety to 87-letni Słowak Johann B. Szef niemieckiej Centrali Ścigania Zbrodni Nazistowskich zarekomendował prokuraturze postawienie go w stan oskarżenia za współudział w wymordowaniu setek tysięcy Żydów.
87-letni Słowak Johann B., który w latach 50. wyemigrował do USA i mieszka tam do dziś, to prawdopodobnie były strażnik w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau - pisze "Sueddeutsche Zeitung".

Według informacji niemieckiej gazety szef niemieckiej Centrali Ścigania Zbrodni Nazistowskich, prokurator Kurt Schrimm zarekomendował prokuraturze w bawarskim mieście Weiden postawienie mężczyzny w stan oskarżenia. Jurysdykcja tej prokuratury obejmuje obszar, na którym podejrzany mieszkał w Niemczech przed wyjazdem do Stanów Zjednoczonych. Schrimm nie ujawnił nazwiska podejrzanego, ale powiedział agencji Associated Press, że nie jest to Niemiec i nie mieszka obecnie w Niemczech.

Powtórzy się precedens Demjanjuka?

Jeżeli powtórzy się precedens Johna Demjanjuka, wydanego przez USA Niemcom, uznanego za winnego współudziału w wymordowaniu ok. 28 tys. Żydów i skazanego przez niemiecki sąd, to Johann B. może zostać oskarżony również właśnie o współudział w mordowaniu Żydów.

To właśnie podczas procesu Demjanjuka, który relacjonowaliśmy na Gazeta.pl, wypłynęło nazwisko wachmana z Auschwitz. Schrimm miał wówczas podać nazwisko podejrzanego i jego opis, który odpowiada informacjom na temat niejakiego Johanna B., Słowaka, który w 1952 roku wyemigrował do USA, tam przyjął amerykańskie obywatelstwo i obecnie mieszka w Filadelfii.

Kariera wachmana: Auschwitz, Buchenwald. "Nic o mordach nie wiedziałem"

Centrala Ścigania Zbrodni Nazistowskich twierdzi w piśmie skierowanym do prokuratury w Weiden, że podejrzany w 1942 roku dobrowolnie wstąpił do Waffen-SS i został wyszkolony na strażnika. Następnie w kwietniu 1944 został przeniesiony do Auschwitz, a w okresie od maja do lipca 1944 roku uczestniczył w wymordowaniu 344 tys. Żydów w Auschwitz-Birkenau.

Potem, już w USA, mężczyzna miał otwarcie przyznawać się do tego, że był przydzielony do załóg obozów w Buchenwaldzie i Auschwitz-Birkenau. Twierdził jednak, że nie wiedział o dokonywanych tam masowych mordach.

"To byłby pierwszy od 40 lat proces kogoś z załogi Auschwitz"

Zarzuty wobec Słowaka komentował adwokat Johanna B., który podkreślał w wywiadzie dla magazynu, że jego klient został przymusowo wcielony do sił zbrojnych w wieku 17 lat. Zaprzeczył temu Eli Rosenbaum, były szef Biura Dochodzeń Specjalnych Ministerstwa Sprawiedliwości USA, zajmującego się ściganiem żyjących w USA zbrodniarzy hitlerowskich.

Postawienie zarzutów Johannowi B. doprowadziłoby do "kolejnego spektakularnego procesu zbrodniarza wojennego" po głośnej sprawie Demjanjuka z 2011 roku - pisze "Sueddeutsche Zeitung". "Sprawa ma równie wielkie znaczenie, co proces Demjanjuka, i to nie tylko ze względu na niezwykle wysoką liczbę ofiar, ale także dlatego, że byłby to pierwszy od blisko 40 lat proces członka załogi obozu Auschwitz-Birkenau" - podkreśla gazeta.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także

Najnowsze informacje