Rzecznik praw pacjenta wszczęła postępowanie ws. 5-latka z Gostynia

14.08.2012 12:58
Rzecznik praw pacjenta wszczęła z urzędu postępowanie ws. okoliczności transportu rannego 5-letniego chłopca ze szpitala w Gostyniu do Instytutu Pediatrii w Poznaniu. Wystąpiła z prośbą o wyjaśnienia do obu placówek, oddziału NFZ w Poznaniu oraz lotniczego pogotowia.
Zdaniem rzecznika Krystyny Kozłowskiej "trudno jest stwierdzić, kto odpowiada za zaistniałą sytuację". - Całą sprawą zajęła się już prokuratura, która zabezpieczyła dokumentację medyczną niezbędną w prowadzeniu postępowania dowodowego. Dopiero postępowanie prokuratorskie pozwoli ustalić, kto podjął niewłaściwą decyzję - oświadczyła.

Dodała jednak, że biorąc pod uwagę informacje "co najmniej uprawdopodabniające naruszenie praw pacjenta", wszczęła z własnej inicjatywy postępowanie w tej sprawie.



Kozłowska: Idźcie do sądu

Zwróciła uwagę, że "należy przede wszystkim zająć się małym pacjentem, aby jak najszybciej doszedł do zdrowia". Zdaniem Kozłowskiej rodzice chłopca powinni zgłosić sprawę do sądu cywilnego. "Powinni również skontaktować się ze mną, ponieważ jako rzecznik praw pacjenta w sprawach cywilnych dotyczących naruszenia praw pacjenta mogę brać udział w toczącym się postępowaniu na prawach przysługujących prokuratorowi" - napisała Kozłowska.

Jak oceniła, "jeżeli chodzi o sytuację 5-letniego chłopca, który ucierpiał w wypadku samochodowym, bez wątpienia jego życiu zagrażało niebezpieczeństwo". Przypomniała, że zespół systemu ratownictwa medycznego, przyjeżdżając karetką pogotowia na miejsce wypadku, przede wszystkim ocenia stan pacjenta i podejmuje decyzję, czy należy wezwać pogotowie lotnicze, czy przewieźć pacjenta do najbliższego szpitala, który jest w stanie udzielić mu pomocy medycznej odpowiedniej do jego stanu zdrowia.

"Jeżeli szpital nie jest w stanie zapewnić..."

"W praktyce dyspozytor oraz Zespół Systemu Ratownictwa Medycznego porozumiewają się ze szpitalem, do którego ma zostać przewieziony pacjent, i konsultują zakres potrzebnych świadczeń. Jeżeli okazuje się, że szpital nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego leczenia, pacjent powinien jak najszybciej zostać przewieziony do najbliższego szpitala, gdzie taką pomoc uzyska" - wskazała Kozłowska.

W sobotę po południu do szpitala w Gostyniu (Wielkopolskie) przywieziono rannego w wypadku 5-letniego chłopca. Po zdiagnozowaniu przez lekarza dyżurnego szpitala dziecko, z licznymi obrażeniami, miało trafić do Instytutu Pediatrii w Poznaniu. Transportu rannego 5-latka odmówił dyspozytor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, argumentując, iż na przewiezienie dziecka śmigłowcem nie pozwalały przepisy, które dopuszczają transport międzyszpitalny tylko z odpowiednich miejsc i lądowisk. Dziecko ostatecznie trafiło do szpitala w Poznaniu po czterech godzinach. Zostało tam przewiezione specjalistyczną karetką. Przeszło operację, jego stan nadal jest bardzo ciężki.

Sprawę bada Ministerstwo Zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia. Kontrole - w szpitalu w Gostynie oraz firmie Falck, która świadczy usługi ratownictwa medycznego w tym powiecie - wszczął wielkopolski oddział Funduszu. Postępowanie sprawdzające prowadzi też policja na zlecenie prokuratury z Gostynia. Szef Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, powołując się na przepisy dot. bezpieczeństwa, podtrzymał decyzję dyspozytora o braku możliwości transportu chłopca śmigłowcem.

Zobacz także
Komentarze (29)
Zaloguj się
  • apendula_niewdziosek

    Oceniono 16 razy 16

    Podobnych przypadków będzie coraz więcej. Słynna ustawa refundacyjna i polityka MZ i NFZ idą w takim kierunku, że lekarze czy pracownicy pogotowia są zmuszeni przede wszystkim dbać o DUPOCHRON, a dopiero w drugiej kolejności pomagać pacjentom. Absurdalne, sprzeczne ze sobą i niewykonalne przepisy, koszmarne kary finansowe za byle bzdurę, powodują że ważniejszy od pacjenta staje się PAPIER, podkładka, zaświadczenie, zezwolenie, decyzja itd. Medycyna defensywna! Oczywiście w tej sprawie okaże się, że wszyscy działali zgodnie z prawem (muszą wszak chronić własne tyłki, a nie ryzykować łamanie prawa) i winnych nie ma... może poza moralną winą tych, którzy takie przepisy ustalili. Ale za to nikt ich nie skaże, a stołków bynajmniej nie stracą. Najwyżej zostaną przesunięci na inne, równie intratne stołki.

  • jkredman

    Oceniono 11 razy 9

    a ja żądam wyjaśnień od rzecznika, dlaczego nie przejrzał i nie zaprotestował przeciwko regulaminom działania Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - co to znaczy że helikopter przygotowany technicznie do lądowania w różnych warunkach nie może lądować przed szpitalem [na drodze, na parkingu, na trawniku], idiotyzmy funkcjonują już dłuższy czas a rzecznik spał - czy za to mu płacimy

  • uzdek98

    Oceniono 9 razy 7

    a kiedy "pozal sie Boze" rzeczniczka zajmie sie tysiacami ludzi, ktorym platfusiarnia cofnela finansowanie lekow ratujacych zycie ? ....czy tez im poradzi, zeby poszli do sadu.... no to czekamy jeszcze na protest tego frajera od praw dziecka, ani chybi zostaly naruszone... temat medialny, wiec ministerek karierowicz tez zaraz cos szczeknie...

  • popijajac_piwo

    Oceniono 6 razy 6

    Ile rocznie kosztuje podatnika utrzymanie Krzysi i jej bezużytecznego urzędu? Ile karetek dodatkowo można by wysłać w teren?

  • artur737

    Oceniono 8 razy 6

    Ta pani w istocie jest rzecznikiem rządu a nie pacjenta. Tyle, ze ma oszukanczy i mylący co niektorych tytul.

  • marcin1956

    Oceniono 8 razy 6

    "Zdaniem Kozłowskiej rodzice chłopca powinni zgłosić sprawę do sądu cywilnego." Nawet wskazała, kto powinien być adresatem pozwu: Sejm, Bozia albo ona sama.
    Trzeba być wyjątkowo tępą istotą, żeby nie rozumieć podstaw prawa: pozew musi mieć adresata. Tymczasem jak długo nie wiadomo, kto odpowiada za opóźnienie w transporcie dzieciaka, to takie sugestie pani rzecznik są równoznaczne z dowcipami: "pisz pan skargi na Berdyczów".
    Jakoś wolę, by urzędnik państwowy wysokiego szczebla nie fundował rad w stylu dowcipów ze stuletnią brodą.

  • popijajac_piwo

    Oceniono 5 razy 5

    Sprywatyzować służbę zdrowia. Prywatne karetki będą się bić o pacjentów.

  • rabinpedofil

    Oceniono 5 razy 5

    Rzecznik - typowa biurwa. Nie obchodzi jej brak procedur, brak skoordynowania działań niezależnych od siebie jednostek, które powinno się dokonać na poziomie ministerialonym. Ta pani umie tylko jedno - poradzić założenie sprawy.

    Typowa biurwa z urzędniczym rozumkiem.

  • czupurek49

    Oceniono 7 razy 5

    najpierw debile ustanawiaja durne przepisy a potem placza ze sie je wykonuje tylko w gale rzna nic nie wiedza nic nie widza

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje