MON: Miliardy na reformę armii. "Przerwać zaklęty krąg łatania starego sprzętu"

12.08.2012 11:26
Tomasz Siemoniak

Tomasz Siemoniak (Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta)

Polska chce budować razem z Francją, Niemcami i innymi sojusznikami system obrony przed atakiem powietrznym i rakietowym. Koszt tego przedsięwzięcia MON szacuje na kilkanaście miliardów złotych - powiedział Tomasz Siemoniak w wywiadzie dla PAP. Minister obrony zapowiedział wdrożenie zapowiadanej kontrowersyjnej reformy Marynarki Wojennej. - Chcę przerwać zaklęty krąg łatania starego sprzętu - podkreślił.
Nowy program obronny Polski na lata 2013-2022 ma w priorytetach obronę powietrzną, w tym przeciwrakietową, zakup pokaźnej floty śmigłowców bojowych i rozwój systemów informacyjnych. Do tego dochodzi program radykalnej zmiany w Marynarce Wojennej.

- Priorytety wynikają ze wskazanych w listopadzie przez prezydenta i premiera głównych kierunków rozwoju sił zbrojnych. Priorytetem tam zapisanym jest obrona powietrzna, w tym przeciwrakietowa. Szacujemy ten program na kilkanaście miliardów złotych - mówił w rozmowie z PAP minister Siemoniak.

MON: Chcemy budować obronę przeciwrakietową z Niemcami i Francją

Minister podkreślił, że "propozycja prezydenta, by finansować go z tego, co wzrost gospodarczy przyniesie ponad obecne 1,95 proc. PKB przeznaczane na obronność, jest bardzo dobra, ponieważ może zapewnić stabilne finansowanie projektu przez kilkanaście lat".

- Założeniem tego programu jest to, że powinna to być zupełnie nowa jakość. Bardzo chcemy, żeby to było we współpracy z Francją, Niemcami i innymi naszymi sojusznikami. NATO bardzo wspiera inicjatywy zmierzające do tego, żeby poszczególne kraje pewne zdolności obronne osiągały razem, to tzw. smart defense. Przy tak drogich projektach aż się prosi o taką współpracę.

Co z Marynarką? "Przerwać zaklęty krąg łatania starego sprzętu"

Pytany o kontrowersje w związku z programem modernizacji Marynarki (marynarze zwracali uwagę, że m.in. nie ma w nim synchronizacji między wycofywaniem starych okrętów a wprowadzaniem nowych, co może spowodować kłopot z utrzymywaniem wyszkolonych załóg) Siemoniak odparł, że "na świecie przyjmowano rozmaite rozwiązania". - Wysyła się marynarzy za granicę, pływają na innych jednostkach, realizują inne zadania. Najważniejsze jest utrzymanie wyszkolonych marynarzy, przygotowanie nowych po latach przerwy byłoby bardzo kosztowne - stwierdził minister.

Przyznał jednak, że "pozyskanie nowych okrętów zajmuje kilka lat, to jest obiektywna okoliczność". - Znajdziemy rozwiązanie korzystne dla Marynarki Wojennej. Jestem natomiast zdeterminowany co do tego, aby przerwać zaklęty krąg łatania starego sprzętu. Nasza flota czeka na nowe okręty ponad 20 lat, powinna je dostać w najbliższych latach, mamy program i środki finansowe. Dodam, że nowe okręty planujemy także pod kątem ich roli w obronie powietrznej - podkreślił Siemoniak.

"Wojska specjalne nie stracą na reformie dowodzenia"

Minister podkreślał redukcję etatów generalskich za swoich rządów i wdrażanie reformy dowodzenia armią. Zaprzeczył też sugestiom, że na tejże reformie dowodzenia mogą stracić polskie siły specjalne.

- Wojska Specjalne są naszą specjalnością, docenianą przez naszych sojuszników, zwłaszcza armię amerykańską. Cały świat rozwija ten typ jednostek, takie są wymagania współczesności, uczestnictwa w konfliktach asymetrycznych. W nowym Dowództwie Generalnym będzie wyodrębniony sztab wojsk specjalnych, a na ich szkolenie i wyposażenie nie będziemy szczędzić sił i środków. Przecież GROM, Formoza, Lubliniec to wizytówki naszej armii, gotowe do natychmiastowego działania. Prawdziwe wyzwanie dla wojsk specjalnych to współpraca z wywiadem i wykorzystanie najnowocześniejszych narzędzi elektronicznych do rozpoznania i walki. Z drugiej strony zależy mi na tym, aby nie było muru, który dzieli "specjalsów" od reszty wojska. To jest jedna armia - podkreślił Siemoniak.

Odejścia z wojska: "Mają lepsze perspektywy pracy w cywilu"

Minister komentował też problem masowego odchodzenia z wojska. (W 2011 r. - rekordowe 7,4 tys. żołnierzy, w pierwszym półroczu 2012 r. - 2,6 tys.). - Wygląda, że (w 2012 r.) będzie to ok. pięciu tysięcy. Departament Kadr nie pomylił się wiele w tej prognozie. Naturalny poziom odejść to powinno być 2-3 tysiące rocznie, wszystko ponad - to problem. Cieszę się, że liczba odejść znacząco wyhamowała, ale nadal jest zbyt duża - stwierdził Siemoniak. Przyznał, że "decydująca dla żołnierzy jest możliwość znalezienia lepszej pracy w cywilu, brak możliwości przeniesienia się z rodziną do innego miasta, perspektywy awansu - stwierdził prosto Siemoniak.

Równocześnie przypomniał, że od 1 lipca żołnierze dostali podwyżkę o 300 zł. - Mamy też projekt korzystnej dla żołnierzy nowelizacji ustawy pragmatycznej. Sądzę, że to są dla wielu istotne argumenty na rzecz pozostania w wojsku - dodał.

Zobacz także
Komentarze (235)
Zaloguj się
  • washner

    0

    Miałem już w wieku przedszkolnym armię ołowianych żołnierzyków i mogłem z nimi robic co mi sie rzewnie podobało. Teraz simaniak z bronkiem i donkiem chca to samo robić ale w rzeczywistości - widać że w młodości nie mieli okazji bawic się zołnierzykami. Do takiej zabawy potrzeba jaj a nie emerytowanych generałów którymi otoczył sie simaniak.

  • washington84

    Oceniono 5 razy 3

    milardy na tanie mieszkania dla tych co nie moga sobie pozwolic na kredyt, na dokarmianie dzieci w szkolach aby zadne nie bylo glodne, na doplaty do przedszkoli i zlobkow, na doplaty dla malzenstw z dziecmi ktorych dochody sa ponizej sredniej...

  • jamj

    Oceniono 1 raz 1

    Za cholerę nie mogę wygłówkować przeciw komu się zbroić niby mamy? Ani Słowacy, ani Czesi nie planują nas napadać, a z resztą sąsiadów w razie draki nie mamy szans. Może te pieniądze wydać na pożyteczniejsze cele, bo wojsko jak na razie, to służy za chłopca do bicia na yankeskich wojenkach.

  • antydurniom

    Oceniono 4 razy 4

    A na leki , na operacje chorych , glodne dzieci i emerytury pieniedzy nie ma ???

    a ty glupi polaczku chruj do 67 az padniesz na tych skourwieli prawicuchow kapitaluchow !!!

    i ciesz sie ze swojej demosracji i wolnosci az po tobie robolu pozostana tylko kosci !!!

  • antydurniom

    Oceniono 4 razy 4

    Cena agresji
    Od początku 2007 r. do końca 2011 r. wydatki na kontyngent wojskowy w Afganistanie pochłonęły 4,3 mld zł - Sztab Generalny Wojska Polskiego obliczył dla ministerstwa obrony, że koszt utrzymania polskich wojsk okupacyjnych w tym kraju wyniósł w latach 2007-2011 aż 4,3 miliarda złotych.

    Z informacji, jakie przekazał PAP rzecznik prasowy MON Jacek Sońta, wynika, że w 2007 r. wydatki na Polski Kontyngent Wojskowy Afganistan wyniosły 402 mln zł, rok później - ponad 346 mln zł, a w 2009 r. wzrosły do prawie 913 mln zł. W 2010 r. osiągnęły najwyższy dotychczas poziom - ponad 1,5 mld zł, a w 2011 r. spadły do nieco ponad 1,1 mld zł. - pisze Rafał Lesiecki (PAP). Dane przygotowane przez Sztab Generalny różnią się od informacji, jakie pod koniec maja podał w Sejmie szef MON Tomasz Siemoniak. "Jeśli chodzi o koszty tej misji w 2011 roku, to wyniosły one 747,6 mln zł" - mówił wtedy minister, zapowiadając przedstawienie sprawozdania dotyczącego kosztów finansowych operacji w Afganistanie.

  • nadordynariusz

    Oceniono 13 razy 9

    A może w naukę, nowe technologie, kulturę i sport zainwestować?
    Oczywiście nie, bo to wymaga inteligencji, kompetencji, pracy i odpowiedzialności. A tak łatwo przecież ściągnąć złom militarny z zachodu w zamian za mityczny ofset, obietnice zniesienia wiz, udział w wojnie i kontrakty na ropę z wrzodów na dupie. Wtedy można sobie poprzypinać ordery i odpocząć po ciężkiej pracy. Dlaczego rządzą nami same skoorwysyny i idioci? Dlaczego głosujecie na tych śmietników?

  • aurel12

    Oceniono 6 razy -4

    jakoś naszym lewackim szmatławym towarzyszom zbrojenia sponsora z Moskwy nie przeszkadzają......dziwne..kacapskie ścierwa inwestują rocznie 60 miliardów dolców na armię ..i cisza...kogo oni chcą wyzwalać skoro nikt ich u siebie nie chce??????

  • zyks

    Oceniono 6 razy -6

    Łubianka tu szaleje, Łubiance zbrojenia (polskie) nie w smak, Łubianka-Kreml zawsze wspierała Światowy Ruch Obrońców Pokoju. Ten ruch zawsze dzielnie zwalczał rakiety atomowe w Zach. Europie, sowieckich nie zauważał, jakby ich nie było.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje