Założyciel "Super Expressu": Z tą gazetą jest tak, jakby k... udawała dziewicę

11.08.2012 17:29
Fot. za ''Super Express'' z dn. 12.06.2012 nr 135.

Fot. za ''Super Express'' z dn. 12.06.2012 nr 135. (Fot. za ''Super Express'' z dn. 12.06.2012 nr 135.)

- Z tą gazetą jest tak, jakby k... udawała dziewicę. Redakcja cynicznie wykorzystuje każdą możliwość, żeby zwiększyć sprzedaż, pokazując krew, seks, celebrytów, ohydę. Równocześnie powołuje się na wolność słowa i prawo do informowania opinii publicznej - mówi Grzegorz Lindenberg, pomysłodawca i pierwszy redaktor naczelny "Super Expressu"
- Wiadomo, że nie chodzi ani o żadną opinię publiczną, ani żeby ludzie więcej się dowiedzieli i zrozumieli, ale by grać na emocjach, co się ma przełożyć na sprzedaż - mówi.

Zdaniem Lindenberga obecny "SE" radykalnie odbiega od gazety, którą stworzył 20 lat temu. - To jest typowy tabloid, gazeta, przed którą chciałem polski rynek ochronić - twierdzi w rozmowie zamieszczonej na portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich .

"Wolą udawać stróżów moralności"

Ostatnio tabloid opublikował zdjęcia przedmiotów wyrzuconych przez Kamilę Łapicką po śmierci męża: zegarka, zużytej szczotki, tubki kremu do golenia, starych rachunków. - Grzebanie po śmietnikach jest jednym z tradycyjnych narzędzi, jakimi posługują się tabloidy. Ale wiadomo, że "cenne pamiątki" służyły tylko temu, aby móc oskarżyć wdowę po Łapickim, że szarga pamięć zmarłego, zanim zdążył ostygnąć. To jest właśnie przykład hipokryzji. Zamiast powiedzieć "chodzi nam o to, żeby komuś dopieprzyć i dzięki temu zwiększymy sprzedaż", wolą udawać stróżów moralności.

Lindenberg krytykuje Sławomira Jastrzębowskiego, obecnego redaktora naczelnego "SE". - On po prostu nie posiada ani etyki, ani moralności. Robi, co uważa, że zwiększy sprzedaż gazety. Nie kieruje się kompasem moralnym, tylko biznesowym - uważa Lindenberg.

"Nie ma granic"

O słabnącej sprzedaży "SE" mówi: - Teraz (162 tys. sprzedanych egzemplarzy) to mniej niż połowa tego, co za moich czasów, więc to nie jest jakiś specjalny sukces. Granicą będzie zniknięcie gazety z rynku, co nastąpi wcześniej czy później, nie ze względu na oburzenie czytelników czy mediów, tylko ze względu na internet - mówi.

- A do jakich granic może się posunąć "Super Express"? Nie ma takich granic. Wymiar sprawiedliwości nie działa wystarczająco sprawnie w zakresie ochrony prywatności i wizerunku, mimo całkiem dobrych przepisów. Nie sądzę, aby naczelnych "Super Expressu" lub "Faktu" cokolwiek powstrzymywało, z wyjątkiem obawy przed zwolnieniem z pracy za słabe wyniki sprzedaży.

Zdaniem Lindenberga prasa papierowa "umrze". - Ze słupków i wykresów wynika, że zniknie - kwituje.

Zobacz także
Komentarze (115)
Zaloguj się
  • ciotka_ltd

    Oceniono 7 razy 1

    Znow - jak widze - ujadanie holoty z PiSuara?
    Przykro mi, glaby, ale wasze zyczenia pod adresem Agory sie nie spelnia.
    Fakt, wydawnictwa papierowe na calym swiecie znikaja, ale ostaja sie wersje internetowe. I tego Super Express i inne szmaty nie przezyja, bo zachcialo sie im sprzedawac za pieniadze takze i w Internecie.
    A tu bedzie niespodzianka, dokladnie taka sama, jaka spotkala podobne szmaty na Zachodzie - za wydania on line ich czytelnik NIE ZAPLACI, bo skoro ma placic, to kupi sobie na wieczor od razu jakies porno. I dlatego dobrze funkcjonuje platny on line The Times, ale The Sun musi pozostac darmowy - bo zginie. Z prostego powodu: jego czytelnik nie pracuje przy biurku, nie ma w kieszeni czy teczce laptopa, tabletu, czytnika czy lepszej komorki... Coz, stary Murdoch to madry czlowiek. ;)

  • hardy1

    Oceniono 13 razy 13

    Niestety, większość ludzi interesuje właśnie "krew, seks i łzy". Ich nie obchodzą - gospodarka, kultura czy polityka.

    Na tych niskich ludzkich emocjach żerują tabloidy, takie jak wymienione "SE" czy "Fakt".

    Czy jest na nie sposób? Jest. Niestety w Polsce na razie niewykonalny. Gdyby w wytoczonych sprawach sądowych przeciwko tabloidowi za jawne oszczerstwo, świadome kłamstwo czy ujawnianie inytymnych szczegółów z życia prywatnego, poszkodowane osoby uzyskiwały ogromne odszkodowania. Takie odszkodowania aby przestrzec inne tabloidy, a winny trabloid poczuł to poważnie w swoich finansach lub nawet zbankrutował.

    Niestety, jeżeli nawet ktoś w Polsce założy sprawę w sądzie i wygra odszkodowanie, to dla tabloidu jest ono śmiesznie małą sumą, JUŻ wpisaną w koszty prowadzenia takiego brukowca.

    Dopóki prawo oraz postępowanie sądów się nie zmieni, nic się w tej sprawie nie zmieni. A nie widzę najmniejszej chęci ze strony posłów.

  • adam.j.socha

    Oceniono 12 razy 10

    Grzegorz Lindenberg chciał ubiec wydawnictwa typu „Bild” i wprowadzić na polski rynek gazetę popularną dla mas, bez żerowania na najniższych instynktach. I to się do pewnego czasu udawało, chociaż były wpadki (jak ten ze zdjęciami faceta, który żył z pokazów swojego fajfusa, do którego przypinał różne, ciężkie przedmioty). Jednak były to odosobnione historie.
    Marką SE wówczas stała się sprawa zakupu przez dziennikarza trotylu od ochroniarzy lotniska Okęcie, a było to w czasie, gdy w Warszawie trwały wojny gangów i ciągle coś gdzieś wybuchało.
    Gdy zostałem zcą redaktora naczelnego, a de facto kierowałem redakcją, chciałem kontynuować ten kierunek SE: watch doga. Po zabójstwie gen. Papały, SE jako pierwszy podał z kim i gdzie generał spędził wieczór przed śmiercią. Zacząłem tworzyć dział śledczy, żeby odsłaniać kulisy powstawania wielkich fortun na styku: biznes-polityka-przestępcy. Jednak ten kierunek nie spodobał się współwłaścicielowi, prezesowi ZPR, mimo że czytelnicy takiej gazety chcieli, co wyraziło się w zrównaniu się w sprzedaży egzemplarzowej (bez prenumeraty) z GW.
    Był również opór części zespołu, który chciał zarabiać na „krwi i spermie” i nie chciał się nikomu narażać, a już zwłaszcza możnym tego świata. Doświadczyłem tego dotkliwie, gdy miałem dyżur w niedzielę i przeczytałem depeszę korespondentki BBC w Polsce o dziwnym zachowaniu prezydenta A. Kwaśniewskiego nad grobami pomordowanych oficerów w Charkowie. Był na tych uroczystościach korespondent SE. Zapytałem, o co chodzi? Przyparty deo muru, w końcu potwierdził mi, że tak, prezydent wypił na pokładzie samolotu z biskupem, a potem nie mógł utrzymać się na nogach. Ale odmówił napisania o tym „bo już nigdy więcej prezydent nie weźmie go do samolotu”. Potwierdziła mi to również przewodnicząca Rodzin Katyńskich, ale stanowczo zabroniła powoływania się na nią. Dałem więc duże zdjęcie Kwaśniewskiego, jedyne, jakim dysponowałem, dziwnie wychylonego i podtrzymywanego na cmentarzu i depeszę BBC.
    Moja determinacja w nagłaśnianiu przestępczości gospodarczej, a z drugiej, demaskowania ludzi władzy, bez względu na zajmowane stanowisko sprawiły, że pozbyto się mnie, a SE zamienił się w „pudelka”. Omal nie zakończyło się tu upadkiem tej gazety, zwłaszcza że ukazał się na rynku „Fakt”. Wówczas już właściciel pozbył się resztek skrupułów i przestawił wajchę na „krew i spermę”.
    Adam Socha

  • veritas123

    Oceniono 19 razy -9

    Zakład że Wybiórcza zniknie pierwsza? I to do końca 2012 roku. W końcu to rok moralnej odnowy ;)

  • kloceklego

    Oceniono 30 razy -6

    jakbym czytał o gazecie wyborczej, gazecie.pl i wszystkim, co się z nimi łączy

  • kloceklego

    Oceniono 22 razy -6

    jakbym czytał o gazecie wyborczej, gazecie.pl i wszystkim z nimi połączonym

  • ubudubu4

    Oceniono 16 razy -6

    Wypisz wymaluj to o Gazecie Wyborczej.

    Ale Gazeta w jest jeszcze na dodatek tubą propagandową PO.

  • sztucznamgla

    Oceniono 25 razy -3

    jeszcze raz napisze to co na poczatku, a za co zostałem zminusowany

    jak przeczytałem tytul, to myslałem ze to michnik o gazecie mówi

    niestety gazeta od paru lat siega poziomu brukowca - jak ktos tego nie widzi, to jest na poziomie czytelników faktów czy se

    a ten portal jest tego ewidentnym dowodem - pomijam poziom wpisów

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje