Erich Honecker miał służącego. Nie zamienił z nim ani jednego słowa

09.08.2012 20:27
Erich Honecker

Erich Honecker (Fot. Bundesarchiv)

Erich Honecker pił zachodnioniemieckie piwo z puszki i najchętniej jadał klopsy i peklowane, wędzone mięso wieprzowe, zwane kasseler. Szef państwa i partii SED z obawy przed grypą codziennie wypijał sok z jednej cytryny - zdradza jego były butler Lothar Herzog we wspomnieniach pod tytułem "Honecker privat". Książka została wydana 23 lata po upadku muru berlińskiego.
68-letni dziś Herzog był przez 12 lat osobistym kelnerem i jednym z ochroniarzy Honeckera. We wspomnieniach podkreśla, że jego szef, któremu towarzyszył w podróżach do około 30 krajów świata, prywatnie nie zamienił z nim ani słowa. "Byłem czymś w rodzaju socjalistycznego, uczynnego skrzata" - pisze Herzog. Autor ukazuje obraz systemu, w którym jego czołowi przedstawiciele bez żenady korzystali z "własności ludu". Ta lektura obrazuje styl życia funkcjonariuszy partyjnych, którzy własny naród odbierali tylko z perspektywy bezpiecznych miejsc za wysokim murem i przyciemnionych szyb aut.

Również na urlopie Herzog nakrywał do stołu państwa Honeckerów. Dla jego żony, minister oświaty narodowej Margot Honecker, zawsze musiały być papierosy HB. "Erich Honecker nigdy nie okazywał uczuć. Ten osamotniony człowiek rozkręcał się dopiero przy wnuku Roberto" - twierdzi Herzog.

O skromności nie było mowy

Książka "Honecker privat" nie jest samokrytycznym bilansem życia owego służącego, który swego czasu awansował na kapitana Stasi. Zadania, jakie mu zlecono, wypełniał, towarzyszom sczytywał z ust każde życzenie, mimo że "nieraz zachowywali się po wielkopańsku". "Tak to już było" - konkluduje emeryt Herzog, dla którego obalenie muru nigdy nie miało miejsca. W Wandlitz w Brandenburgii, w miejscu zamieszkania enerdowskich elit politycznych, Herzog przebywał ponad 20 lat. W hermetycznie zaryglowanych domkach myśliwskich i letniskowych kierownictwo NRD kazało się obsługiwać na okrągło. Na weekend rodziny funkcjonariuszy zamawiały żywność według specjalnej listy. Dla każdego domu z osobna gotowano i do każdego z osobna dostarczano jedzenie "najpierw służbowym wartburgiem. Gdy zaczęły nasilać się skargi na zbyt głośny warkot silnika, zorganizowano samochód dostawczy Volkswagena".

"W latach 70. zaczęło przybywać pojazdów dostawczych" - wspomina w swojej książce Herzog. "Jeden pojazd służył wyłącznie do spełniania życzeń Honeckera. O skromności nie było mowy" - podkreśla autor. Przedstawiciele narodu uważali, że wszystko jest do załatwienia, obojętnie, jakby to nie było trudne. Herzog zdradza też, że "w przeciwieństwie do innych, Honecker prawie nie pił wysokoprocentowego alkoholu".

Schmidta poczęstowano kartoflanką

W książce można również przeczytać, w jaki sposób przywódcy NRD starali się pozyskać uznanie międzynarodowe i jak zabiegali o wizyty zachodnioniemieckich polityków w zamku myśliwskim Hubertusstock w Schorfheide. Gdy w 1981 r. do NRD przybył ówczesny kanclerz Helmut Schmidt, Herzog podał mu kartoflankę. Członkowie Biura Politycznego nie mieli "najlepszych manier": siorbali zupę, bekali przy stole i rozmawiali z pełnymi ustami. Herzog wspomina, że Honecker, który 25 sierpnia br. ukończyłby sto lat, swe jedzenie dosłownie pochłaniał. "Na pewno nie był sybarytą".

Erich Honecker zmarł w 1994 r. w wieku 81 lat na wygnaniu w Santiago de Chile. Chory na raka były przywódca NRD kilka miesięcy przedtem opuścił Niemcy. Było to po umorzeniu procesu przeciwko niemu z powodu ofiar poległych przy forsowaniu muru. Herzog został zwolniony ze służby u Honeckera w 1984 r. za to, że jego córka rozmawiała z domu przez telefon z chłopakiem w Berlinie Zachodnim. Stasi podsłuchiwała tę rozmowę i chyba wietrzyła zdradę.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''



Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (93)
Zaloguj się
  • zigzaur

    0

    To autentyczne zdarzenie, o którym przeczytałem w papierowej gazecie w czasach przedinternetowych:

    W Niemczech pewna żona wniosła o rozwód po 30 latach zupełnie zgodnego małżeństwa. Powodem było to, że mąż odzywał się do niej tylko 3 razy dziennie:
    - rano: Guten Morgen!
    - po powrocie z pracy: Ist das Mittagessen fertig?
    - i wieczorem: Komm!

  • zbycholj23

    0

    Coś w podobnie jak ZORRO?

  • gorgony

    Oceniono 1 raz -1

    I, co. Z,TEGO?

  • komercjuszek

    Oceniono 5 razy 1

    Po pierwsze primo, BUTLER to nie jest służący, butlerem nie zostaje się od tak, tego zawodu trzeba się nauczyć.

    Po drugie primo :-) Skoro Honecker nie zamienił z nim słowa, to skąd ten biedak wiedział, czego sobie jego pracodawca życzy, odczytywał mu życzenia z głebi jego ócz?

    Po trzecie wreszcie (bez primo tym razem) w porównaniu z niektórymi przynajmniej nuworyszami młodych demokracji, był Honecker aniołkiem. Ci potrafią dopiero pracującemu dla nich personelowi pokazać na czym polega różnica między paniskiem i sługą.

    Tak więc się ludziska nie podniecajcie, potraktujcie tę książkę tak jak należy, z odpowiednim dystansem i jako swego rodzaju ciekawostkę przyrodniczą. Nic mniej i nic więcej

  • wykidajlo2

    Oceniono 6 razy 2

    No tak, dygnitarze partyjni i ich rodziny znani byli z pławienia się w luksusie, między innymi pijąc piwo z puszki i paląc papierosy HB. Zupełny brak wstydu i rozpasanie bez granic!

  • politol59

    Oceniono 2 razy 0

    Nic nie wnoszące ble, ble.

  • pamejudd

    Oceniono 2 razy 2

    Ach, zajebiaszczy artykul :)

    "jedzenie pochlanial", czyli "nie byl sybaryta". Perelka...

  • cmoscmos

    Oceniono 1 raz 1

    naprawdetrzezwy wypunktował już sporo bzdur, ja jeszcze coś dodam:

    "Dla każdego domu z osobna gotowano i do każdego z osobna dostarczano jedzenie "najpierw służbowym wartburgiem."

    Wartburgiem? Barkasem o ile mi wiadomo. O takim: cmos.blox.pl/2011/06/Zegnaj-NRD-Extra-Samochod-dostawczy-Barkas-B1000.html Silnik i owszem, od Wartburga (czyli z DKW F9), ale zupełnie co innego.

    "Gdy zaczęły nasilać się skargi na zbyt głośny warkot silnika, zorganizowano samochód dostawczy Volkswagena"."

    Inne źródła mówią że sprowadzono samochód elektryczny. Bo dostawczaki od VW miały chłodzony powietrzem silnik od Garbusa i nie były specjalnie cichsze od Barkasa.

    "w przeciwieństwie do innych, Honecker prawie nie pił wysokoprocentowego alkoholu".

    A to akurat prawda, specjalnie dla Honeckera produkowano niskoprocentową wódkę, żeby mógł pić z innymi ale upijał sie wolniej niż oni.

    Zainteresowanych tematem NRD zapraszam na mojego bloga o Niemczech i NRD: cmos.blox.pl

    A tutaj relacja ze schyłkowych lat NRD: cmos.blox.pl/strony/ZegnajNRDSpisTresci.html

  • bloodyrevolutioniscoming

    Oceniono 12 razy -2

    Cześć Lemingi!!!
    Honecker to taki niemiecki Jaruzelski. A tutaj pisze co Niemcy zrobili z takim "Jaruzelskim" po 89:

    "Po zmianie systemu politycznego w NRD 18 października 1989 roku Honecker został odsunięty od władzy, a po upadku Muru Berlińskiego pozbawiony wszelkich funkcji państwowych i partyjnych. Został przyjęty do radzieckiego szpitala wojskowego w Berlinie, a potem przewieziony do ZSRR.

    W Niemczech wytoczono mu proces o zdradę stanu, korupcję i zbrodnie popełnione w czasie zimnej wojny (ze szczególnym uwzględnieniem 172 Niemców, którzy zostali zabici w czasie prób ucieczki na Zachód w czasach reżimu Honeckera).

    ZSRR odmówił ekstradycji Honeckera do Niemiec. Po rozpadzie ZSRR w 1991 roku Honecker schronił się w Ambasadzie Chile w Moskwie, ale w 1992 roku deportowano go do Niemiec.

    W roku 1993 kiedy okazało się że jest chory na raka, ze względu na zły stan zdrowia oskarżonego proces zawieszono. Zezwolono mu na wyjazd do córki, do Chile, gdzie zmarł.

    ---
    A u nas?
    ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje