Ile kosztują dojazdy Struzika? Urząd: Nie można wyliczyć. Miejsce pracy ma ogromne

08.08.2012 12:23
Marszałek Adam Struzik podczas pracy. Zwiedza nowe lotnisko w Modlinie, lipiec 2012

Marszałek Adam Struzik podczas pracy. Zwiedza nowe lotnisko w Modlinie, lipiec 2012 (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

Średnio ok. 8 tys. zł miesięcznie, czyli ok. 96 tys. rocznie - tyle wynoszą wydatki podatników związane z podróżami marszałka Adama Struzika służbowym autem. Informację na ten temat uzyskaliśmy po pytaniach od czytelników, lecz Urząd Marszałkowski nie potrafił udzielić jej od razu. "Nie jest możliwe wyliczenie kosztów dojazdu do "pracy". Miejsce pracy to nie tylko biuro w Warszawie, ale teren całego województwa" - usłyszeliśmy.
Po publikacji "taśm PSL" dostaliśmy dużo zgłoszeń i pytań od czytelników dotyczących publicznych wydatków na polityków i ich rodziny. Pojawiła się wśród nich kwestia samochodu służbowego marszałka województwa mazowieckiego Adam Struzika.

Media wielokrotnie pisały o wydatkach Struzika. Na przykład większość informacji nt. Struzika zamieszczonych ostatnio w tabloidach dotyczy właśnie jego sporych wydatków, które pokrywa z pieniędzy publicznych: a to na benzynę, a to na drogie meble, a to na podróże. O słabości marszałka do kosztownych, zagranicznych wojaży pisała m.in. "Gazeta Wyborcza".

Gdy spytaliśmy rzeczniczkę Struzika o miesięczny koszt jego dojazdów do pracy, okazało się, że ma ona problemy z uzyskaniem precyzyjnych informacji. "Województwo mazowieckie jest największym województwem w Polsce, w skład którego wchodzą 42 powiaty i 314 gmin. Urząd Marszałkowski nadzoruje działalność ponad 100 instytucji funkcjonujących na terenie całego Mazowsza (szpitale, urzędy, instytucje kultury). Realizujemy dziesiątki inwestycji na terenie całego regionu (drogowych, w służbie zdrowia, w podległych jednostkach itp.). Prowadzone są setki inwestycji i inicjatyw realizowanych dzięki wsparciu z funduszy unijnych przyznawanych właśnie przez samorząd województwa mazowieckiego. Nie można nadzorować i prowadzić wszystkich tych działań zza biurka w Warszawie. Dlatego marszałek bardzo często bierze udział w spotkaniach poza siedzibą urzędu, rozpoczynając dzień pracy w terenie" - tłumaczyła Marta Milewska.

"Miejsce pracy to całe województwo"

Jak dodała, z tego powodu Urząd nie jest w stanie obliczyć, ile marszałek wydaje na dojazdy do biura służbowym autem: "Nie jest możliwe wyliczenie kosztów dojazdu do "pracy". Miejsce pracy to nie tylko biuro w Warszawie, ale teren całego województwa".

Adam Struzik mieszka w Płocku. By dojechać na warszawską Pragę, gdzie mieści się siedziba Urzędu Marszałkowskiego, musi pokonać ponad 110 km. A potem wrócić do domu. Kosztów dojazdu nie pokrywa z własnej kieszeni.

Jego biuro prasowe podkreśla, że samochód i kierowca marszałka utrzymywani są nie tylko na potrzeby jego dojazdów z Płocka, ale - w ogóle, na potrzeby wypełniania zadań. A ile kosztują? "Średni miesięczny koszt utrzymania samochodu Pana marszałka wynosi 4 tys. zł. Na tę kwotę składają się głównie paliwo oraz koszty związane z myciem samochodu. Miesięczne wynagrodzenie kierowcy marszałka to 4 tys. zł brutto" - podaje rzeczniczka.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (211)
Zaloguj się
  • jerjar

    Oceniono 74 razy 72

    A dlaczego dużo podróżuje po świecie nasz ludowy Marco Polo?

    A dlatego, że cała, caluteńka kula ziemska jest przedmiotem jego zainteresowań zawodowych. Ze szczególnym naciskiem na odległe kontynenty, których osiągnięcia chciałby przenieść na żyzny mazowiecki grunt i odwrotnie.

    Ostatnio wizytował Koreę Południową, bo chciał skorzystać z doświadczeń. Wcześniej był w Brazylii (bardzo się zdziwił, że oni nie mówią po brazylijsku ani nawet po hiszpańsku), bo chciał promować uprawę mazowieckiego buraka cukrowego, ale mu powiedzieli, że mają dość słodką trzcinę.

    Martwi się, oj martwi o świat i o Polskę ten nasz marszałek z przecudnej partii PSL.

  • robmar2007

    Oceniono 48 razy 48

    Zacytujmy więc Struzikowi fragment artykułu o tematyce podatkowej:

    "Pomimo że przepisy w omawianym zakresie od lat nie uległy zmianie, obecnie fiskus twierdzi, że ustalenia wartości przychodów pracowniczych z tytułu nieodpłatnych dojazdów należy dokonywać bez względu na formę płatności za tę usługę. W konsekwencji uznaje, że trudności z indywidualizacją takiego świadczenia przy ryczałtowej opłacie za przejazdy są kwestią drugorzędną, która nie powinna mieć wpływu na możliwość naliczenia przychodu.

    Ponadto w opinii organów podatkowych nieodpłatnym świadczeniem z tytułu dojazdów do pracy nie jest faktyczne skorzystanie przez pracowników z przejazdu, lecz sam fakt zapewnienia im tej możliwości. Takie twierdzenia znajdziemy m.in. w interpretacjach indywidualnych: Dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z dnia 29.03.2011 r., nr IBPBII/415-1071/10/BD oraz Dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie z dnia 18.05.2011 r., nr IPPB2/415-200/11-2/AK."

    Przecież urząd opłaca mu codzienne dojazdy, które są przychodem podatkowym. Czy ktoś sie może tym zainteresować?

  • rewski56

    Oceniono 38 razy 38

    Dlaczego mamy płacić za dojazdy tego........... do pracy.Czy podrzędnym pracownikom urzędu marszałkowskiego też zwraca się koszty dojazdu do roboty. Czy urząd skarbowy pobiera właściwy podatek od dodatkowego przychodu.
    Po co istnieją urzędy marszałkowski,sejmiki wojewódzkie itd. stworzone po reformie samorządowej ?

  • stasz-ek755

    Oceniono 34 razy 34

    Czy rzeczywiście pracodawca winien zwracać swojemu pracownikowi koszt dojazdu do pracy??
    Co na to urząd skarbowy, czy to nie jest przypadkiem świadczenie na rzecz pracownika, od którego marszałek powinien zapłacić podatek?

  • jamj

    Oceniono 34 razy 34

    Marszałek Mazowsza nie może być w podróżach gorszy od zespołu "Mazowsze", dlatego oprócz wojaży po województwie śmiga też po świecie. Różnica polega jednak na tym, że "Mazowsze" przynosiło Polsce splendor i zyski, o tyle "marszałek mazowiecki" przynosi wstyd i straty.

  • kedar.1982

    Oceniono 35 razy 33

    Ja też dojeżdżam do pracy, domagam się finansowanie moich dojazdów z pieniędzy podatnika.

  • andaraos

    Oceniono 33 razy 31

    Tak sobie myślę, że takich Struzików mamy w samym sejmie 460-ciu. Jak się doda... ich orszak.., to jedynym wyjściem jest nadanie obywatelstwa polskiego Afrykanom lub Azjatom. W przeciwnym razie przyjdzie nam pracować do końca życia przez 24 g/dobę, by zaspokoić ich "potrzeby". A jak zechcą naszej krwi, to jej nam zabraknie.

    Qrwa mać!!! Budżet Państwa, to studnia bez dna!
    Mamy obowiązek - pod groźbą i perswazją - oddawać większość swoich ciężko zarobionych pieniędzy po to, by banda sqrwysynów trwoniła je na prawo i lewo, i dodatkowo nas zadłużała.
    Ja Πerdolę taką demokrację i większość rządzących, parających się złodziejstwem, malwersacją i trwonieniem większej części efektów mojej pracy.
    Myślałem, że w PRL jest chu_jo_wo. A teraz to niby jak jest?

  • chronoxs

    Oceniono 31 razy 31

    Szanowna(y) Pani(e) redaktor(rze)
    TEN TEKST TRĄCI BRODĄ.
    Mister Struzik ten numer ćwiczy od lat.
    Na ten temat już któraś gazeta kilka lat temu puściła niewielkiego bąka.
    Teraz się znów obudziliście?
    Co to za tekst?
    Pan Struzik to mistrz świata w wykorzystywaniu pięniędzy podatników.
    Zamiast pisać bzdety o Dodzie, jakiejś Natalii
    powinniście codziennie pisać o Struziku i codziennie
    pytać o niego p. Tuska.
    Aż mu się znudzi i w końcu go wyleją.

  • seboc

    Oceniono 30 razy 30

    Jeśli nie można wyliczyć, to znaczy należy wsadzić do pierdla główną księgową.
    S.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje