Polskim turystom w Egipcie groziło wyrzucenie z hotelu. Biuro zapowiada ogłoszenie upadłości

07.08.2012 13:40
Hurghada.

Hurghada. (Fot. Shutterstock)

Polscy turyści, którzy od 3 sierpnia nie mogą wrócić do kraju, zostali wyrzuceni z hotelu w Hurghadzie - poinformowała nasza czytelniczka. Biuro Mati Travel wciąż nie ma dla nich samolotu. Teraz mieli także zostać bez dachu nad głową. Pobyt w hotelu przedłużono im dopiero po interwencji polskiego konsula. Biuro zapowiedziało ogłoszenie upadłości.
- Nasza rezydentka poinformowała nas, że musimy opuścić hotel Pyramisa. Pozwolono nam zostać do 15, a o 13 dostaliśmy lunch. Jest tu 120 osób, w tym 17 dzieci - relacjonowała Agnieszka Widuch, jedna z pokrzywdzonych turystek. - Podobno współpracujące z Mati World egipskie biuro Eastmar Travel przestało opłacać nam doby hotelowe - wyjaśniała.

Biuro jeszcze wczoraj zapewniało, że jego pracownicy robią wszystko, aby klienci pozostający w Hurghadzie mieli możliwość jak najszybszego powrotu. "W tej chwili staramy się znaleźć wolne miejsca na powrót do Polski" - napisali w przesłanej Wojewódzkiemu Urzędowi Marszałkowskiemu informacji. Podkreślili, że do momentu pozostania w Egipcie turyści mają zapewniony hotel, wyżywienie, przedłużony okres ubezpieczenia, a także opiekę rezydenta biura.

- Samolot, który teoretycznie miał być dzisiaj, nadal nie wylądował. Mamy informacje, że nie będziemy w stanie się stąd wydostać być może nawet do soboty, ponieważ czartery nie latają, a biuro nie podstawi dla nas samolotu - dodała turystka. Co więcej, jak informuje pan Marcin - czytelnik portalu Gazeta.pl - polisa zdrowotna turystów nie jest już aktywna.

- Będziemy siedzieć razem i czekać na jakąś decyzję - mówiła Agnieszka Widuch. - Od południa nie mamy zakwaterowania i wyżywienia. Czekamy na konsula, który podobno jedzie do nas z Kairu. Nie wiemy, co teraz z nami będzie. Jesteśmy okłamywani przez biuro - mówiła.

- Ludzie mają pracę, ludzie mają chore dzieci. Wszystka nam się kończy, leki także. Obawiamy się, że teraz porozdzielają nas po najtańszych, jedno-, dwugwiazdkowych hotelach. Jeżeli nas w ogóle gdziekolwiek zakwaterują. Teraz przynajmniej jesteśmy w grupie, możemy razem działać - stwierdzała turystka. Teoretycznie polscy turyści mogliby wrócić do kraju rejsowymi samolotami. - To niestety kosztuje 3-5 tys. zł na dwie osoby - dodawała.

Biuro zapowiada, że ogłosi upadłość

Tuż po godz. 13.30 biuro podróży Mati World Holidays zapowiedziało złożenie wniosku o upadłość. Poprosiło też samorząd województwa śląskiego o pomoc w ściągnięciu turystów z Egiptu. Jak poinformowały służby prasowe urzędu marszałkowskiego woj. śląskiego, klienci biura przebywają w Egipcie i Tunezji. Trwa zbieranie informacji o ich liczbie.

Przedstawiciele Mati World Holidays wyjaśniają utracenie płynności finansowej m.in. bankructwem linii lotniczej, którą latali klienci biura, błędami u egipskiego operatora oraz znaczącymi brakami płatności ze strony agentów biura. Paradoksalnie może poprawić to sytuację uwięzionych za granicą klientów. Po zgłoszeniu upadłości przez biuro ich powrotem może zająć się marszałek województwa.

Wszystkie koszty wynikające z organizacji powrotu do kraju klientów biura będą pokrywane za pośrednictwem urzędu marszałkowskiego z tzw. kwoty gwarancyjnej. jaką jest zobowiązane zabezpieczyć biuro podróży.

Według Witolda Trólki z urzędu marszałkowskiego we wtorek urzędnicy marszałka dostali od prezesa spółki Mati World Holidays e-mail z prośbą o pomoc w ściągnięciu klientów biura do Polski. Samorząd zaczął już przygotowywać się do zorganizowania tej operacji.

"Po zapoznaniu się z bieżącą sytuacją dotyczącą powrotu klientów z Hurghady informujemy, że nie jesteśmy w stanie dalej kontynuować procedury powrotu. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, niestety dłużej nie możemy zwlekać narażając klientów na kolejne stresy związane z ich powrotem do kraju. Proszę o pomoc w sięgnięciu klientów do Polski" - brzmi fragment e-maila.

Po interwencji konsula turystom przedłużono pobyt w hotelu

Jak ustalili dziennikarze radia TOK FM, interwencja polskiego konsula była skuteczna. Klienci biura przebywający w Hurghadzie będą mogli pozostać w hotelu o przynajmniej jedną noc. - Ok. 120 ze 170, które w ogóle pozostają w Egipcie nie jest już zagrożone wykwaterowaniem. Konsul wynegocjował korzystne stawki ich pozostania w hotelu na kolejną noc - mówi Marcin Bosacki, rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Pieniądze dla hotelu zostaną przeznaczone ze środków z ubezpieczenia, które trafi do marszałka województwa.

Zobacz także
Komentarze (107)
Polskim turystom w Egipcie groziło wyrzucenie z hotelu. Biuro zapowiada ogłoszenie upadłości
Zaloguj się
  • a320m

    Oceniono 45 razy 41

    Zastanawiam się dlaczego w takich sytaucjach wszystkie dzieci stają sie chore i kończą się leki

  • koenzymq10

    Oceniono 56 razy 36

    Teraz pewnie ci sami ludzie, którzy normalnie plują na Państwo polskie, będą domagac się, żeby jakiś Urząd Wojewódzki zapewnił im taxi pod sam próg ich domu! Jaki prawem się pytam? Trza było uważaźć, z kim sie wyjeżdża. ja latam na wakacej tylko z Neckermannem, najsolidniejszym biurem podróży. A nie z jakimś amlutkim badziewnym biurem składającym się z jednego komputera i jednej cizi za biurkiem.

  • komix1

    Oceniono 34 razy 32

    Mati World Holidays z główną siedzibą w Chorzowie to biuro podróży z długoletnim doświadczeniem na rynku turystycznym, które w 2012 roku przeszło diametralną metamorfozę. Nowy zarząd oraz nowy, egipski kontrahent dają zupełnie inną jakość oraz gwarancję usług na najwyższym poziomie.

    A dewizą biura jest: ... lepiej wspominać niż marzyć

    No silne wspomnienia gwarantowane!

  • tacx

    Oceniono 38 razy 30

    mam taką propozycję... Nie wracajcie. Wszędzie bedzie wam dobrze niż w tym zas..nym kraju gdzie złodzieje nazywani sa prezesami , gdzie można wysłać człowieka za wodę i zostawić w hotelu go jak psa przed schroniskiem, gdzie mafia urzedniczo - mundurowa robi sobie bajabongo nad Wisłą za nasze cieżko wypracowane pieniądze.
    Ta seria upadków nie jest już nawet śmieszna... Po prostu odpowiednie słuzby i urzędy wystawiają ten kraj na pośmiewisko pozwalając na funkcjonowanie takich tworów jak te szemrane biur apodróży, amber goldy i inne cudactwa. o wiele przecież łatwiej zamiast tworzyć dobre prawo zatrudniac pociotków w urzędach i wymyślać nowe daniny.

  • szuwarowy

    Oceniono 39 razy 29

    Dlaczego tak jest? Bo znaczna część polaków to "cwany rolnik", taki co bierze kredyt i go nie spłaca, bo jak mu każą spłacić to on wysypie zboże (nie swoje) na drogę. Gdyby tych idiotów co polecieli i polecą do Egiptu nie ściągali na nasz koszt (podatników) a kazali im wziąć kredyt w banku na zapłacenie powrotu. Gdyby podali, że nikt z podatników nie będzie rekompensował strat "ciułaczom" w Amber Banku, to myślę, że zmniejszyłaby się liczba durnych polaków. Może poszliby wreszcie na wybory by głosować na mądrych posłów a nie na pielgrzymkę do.... A tak jest właśnie tak "...oszczędności całego życia ulokowała i...z czego będzie teraz żyła". Wyjechali do Egiptu taniej niż ci "frajerzy" nad Bałtyk a teraz płaczą. Klapsy w pupę wam się należą, by z pupy trochę rozumu przepompować do mózgu.

  • albonius

    Oceniono 26 razy 26

    Dlaczego biura zawsze upadają w sezonie letnim? Do maja jeszcze wszystko jest ok, ale już w czerwcu, lipcu i sierpniu na koncie biura nie ma pieniędzy? Może zamiast zamawiać po 100000 miejsc w hotelach, a potem wypełniać je w 1% opanowali by swoją pazerność o ograniczyli się do wysłania przez cały sezon 100 osób za granicę? Chyba, że w każdym biurze siedzi jaśnie pan prezes, który tylko czeka, aż uzbiera odpowiednią sumkę na swoim koncie. Zamyka interes i tyle go i pieniądze klientów widzieli.

    Warszawa z nieco innej strony (choć nie zawsze)

  • e-menda77

    Oceniono 27 razy 25

    Mati World Holidays ma wykupioną polisę na kwotę 57 tys. euro. Nie sądzę, by to starczyło na wyczarterowanie samolotu i opłacenie pobytu turystów. Zatem Urząd Marszałkowski musi zapłacić za powrót turystów z własnego budżetu a podatnicy dołożyć się do tego.

  • ka-mi-la789

    Oceniono 23 razy 21

    Oświeciło mnie: wiem, skąd się wzięła nazwa "last minute". To są po prostu ostatnie minuty "biura podróży" naklejającego sobie na szybę taką "lekramę".

  • swan_ganz

    Oceniono 31 razy 21

    po pierwsze; przecież musieli wykupić ubezpieczenie od takich sytuacji to dlaczego nie można go zrealizować a po drugie; wy naprawdę decydujecie się na dalekie wyjazdy lecąc tam na "oparach finansowych"?
    Jedziecie do Afryki, do państwa niestabilnego gdzie prawo nie koniecznie musi działać i nie macie żądnych rezerw finansowych?
    A co w sytuacji gdy wybucha tam kolejna rewolucja i w ogóle nie jesteście w stanie opuścić takiego państwa chyba, że macie coś co może dla Araba robić za bakszysz... Własne żony im w takim przypadku oddacie, żęby was do lotniska eskortowali? Oni wasze żony to i tak już mieli gdy wy chlaliście w barze wiec "darowizny" , która sama im się wepchneła na wacka raczej nie przyjmą dlatego kasę trzeba mieć w rezerwie a nie lecieć na golasa...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje