Słynny chiński dysydent przez przypadek trafił do Chin

03.08.2012 07:29
Plac Tiananmen

Plac Tiananmen (Fot. Alexander F. Yuan AP)

Tajfun dokonał tego, czego przez lata nie udało się dyplomatom z wielu państw. Jeden z najbardziej znanych chińskich dysydentów, jeden z liderów protestów na Tiananmen Wang Dan po raz pierwszy od 15 lat postawił stopę na chińskiej ziemi. Wszystko przez tajfun Saola.
Wang Dan wczoraj znajdował się na pokładzie samolotu lecącego z USA na Tajwan. Ze względu na tajfun maszyna musiała jednak wylądować w Hongkongu.

Tymczasem chińskie władze od lat uniemożliwiają Wangowi - więzionemu uczestnikowi protestów na Tiananmen - powrót do Chin.

W 1998 roku chińskie władze zgodziły się na wyjazd Wang Dana do USA, gdzie otrzymał azyl polityczny. Wang obecnie mieszka na Tajwanie. To właśnie ten dysydent - za pośrednictwem łączy wideo - przemawia do uczestników nocnego czuwania w Hongkongu z okazji kolejnych rocznic masakry na Tiananmen.

O swoim nieoczekiwanym przyjeździe do Hongkongu Wang Dan poinformował w portalach społecznościowych. W ciągu kilku godzin odwiedziło go wielu reporterów i działaczy społecznych, którzy aby przedostać się do międzynarodowej strefy hongkońskiego lotniska, musieli kupić bilety lotnicze.

W czwartek po południu Wang Dan powrócił na Tajwan.

Zobacz także
Komentarze (20)
Zaloguj się
  • wiewior_pr2

    Oceniono 14 razy 8

    Mógł to zrobić w każdej chwili w siadając do samolotu po czym zostałby deportowany.
    Oni nie chcą go aresztować tylko nie wpuszczać.

  • pindrals

    Oceniono 10 razy 6

    No nie za bardzo był w Chinach, bo nie przekroczył granicy, jaką jest na lotnisku strefa paszportowo - celna.

  • jwoj

    Oceniono 12 razy 4

    wiadomo,reżim,łamanie praw człowieku.Ale mam takie nieodparte wrażenie że tamtejsza "solidarność" rozpiździeliłaby gospodarkę i doprowadziła do wojny domowej

  • cerebral.palsy

    Oceniono 3 razy 1

    W ogóle tytuł i wiadomość sa mocno przesadzone. To jest tak, jakby przed 1989 rokiem obywatel NRD, który dostał azyl w USA i miał zakaz wjazdu do NRD, wylądował na lotnisku Tegel lub Tempelhof w Berlinie Zachodnim i ogłosił na twitterze czy facebooku: wylądowałem w Berlinie !

  • cerebral.palsy

    Oceniono 2 razy 0

    Przecież Hong Kong ma własną politykę wizową, swoje słuzby graniczne (nadal mundury podobne do angielskich) a granica z Chinami Ludowymi przypomina tę między NRD a RFN. Nielegalne przekrocznie tej granicy jest praktycznie niemożliwe, jest to jedna z najbardziej zabezpieczonych i pilnowanych granic świata.
    To, że ktoś ma zakaz wjazdu do Chin Ludowych, nie oznacza zakazu wjazdu do Hong Kongu. Więc nie wiem gdzie jest problem z lądowaniem tego dysydenta...

  • olekgw

    Oceniono 27 razy -1

    Demokracja zniszczyłaby ten kraj, tak jak niszczy Libię czy Irak, byłoby jak w XiX w eldorado dla kolonialistów, kraj do podbicia, podzielenia i wyzyskania. Gdyby studenci wygrali ten kraj byłby o połowę biedniejszy, a rozruchy i "rewolucje" byłyby na porządku dziennym.

  • mille666

    Oceniono 9 razy -5

    tam jest jeszcze dużo do zrobienia, problem, że w przeciwieństwie do Zachodu ten kraj powoli, jednak się demokratyzuje...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje