Gen. Ścibor-Rylski: Apelowałem, z całego serca prosiłem o spokój. Bardzo to przykre. Bardzo

02.08.2012 11:55
Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski w czasie obchodów 68. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego

Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski w czasie obchodów 68. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

- Niektórzy są tak zacietrzewieni... Dla mnie to zupełnie niezrozumiałe. Ja nigdy do żadnej partii nie należałem i nie rozumiem, jak można tak dzielić Polaków. Ale nie można trafić do tych ludzi, tak są zatwardziali. Bardzo to jest przykre - mówił w rozmowie z Gazeta.pl gen. Zbigniew Ścibor-Rylski o gwizdach i buczeniu na obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.
Agnieszka Wądołowska: Wczoraj znów apelował pan, panie generale, o powagę i szacunek podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. A wśród tłumu zgromadzonego na Powązkach znów słychać było buczenie i okrzyki.

Generał Zbigniew Ścibor-Rylski*: - Te uroczystości są dla nas zawsze bardzo wzruszające. Wczoraj było to szczególnie przejmujące i na cmentarzu, i na Kopcu Powstania Warszawskiego. Apelowałem, z całego serca prosiłem o spokój. Przecież to jest nasze święte miejsce. To nekropolia, gdzie leżą bohaterowie i powstań, i 1939 roku. Prosiłem o spokój. Ale, nie można trafić do tych ludzi, tak są zatwardziali. Bardzo jest to dla nas przykre. Bardzo.

Uważa pan, że to brak świadomości czy celowa upolitycznienie obchodów?

Brak świadomości to na pewno. Ludzie są tak zacietrzewieni, zapatrzeni na własne ambicje. Dla mnie to jest zupełnie niezrozumiałe. Ja nigdy do żadnej partii nie należałem i nie rozumiem, jak można tak dzielić Polaków. I to sama prawica, która pragnie tego samego szczęścia dla naszej ojczyzny. A jednak tak się dzielą. Są też osobiste urazy. Osobiste względy.

W tym roku może było trochę mniej odgłosów niż w poprzednich latach. Ale najbardziej mnie zmartwił Kopiec Powstania Warszawskiego. Tam były tłumy młodzieży, ludzie po 18-20 lat. I tam też była grupa tej młodzieży zupełnie źle poinformowana. Nie rozumiem, kto ich poprowadził, żeby wykrzykiwali, jak pani prezydent Warszawy chciała zabrać głos. To oburzające. To strasznie przykre. I to ta wspaniała młodzież. Ja do nich potem przemówiłem i przeprosili, ci, co podeszli do mnie.

Ale są grupy, które nie rozumieją, że Warszawa jest teraz piękna i tak rozbudowana. Myśmy nie śmieli marzyć, że Warszawa kiedyś taka będzie. Oni zupełnie nie doceniają wysiłków podejmowanych od początku odzyskania niepodległości. Czy ci ludzie nie chcą tego widzieć - tego Bemowa, Żoliborza, Ursynowa. Jak mogłem, jak tylko umiałem, starałem się do nich trafić, prosiłem, apelowałem. Może przynajmniej do części dotrze.

Ze względu na te polityczne zawłaszczanie obchodów niektórzy mówili już wczoraj, że na obchodach byli po raz ostatni, że będę przychodzić na Powązki prywatnie w innych momentach.

Rocznice są dla nas tak ważną rzeczą, że musimy doceniać i oddać hołd tym wszystkim, którzy oddali swoje życie za naszą ojczyznę. Tylko chcielibyśmy, żeby te uroczystości przebiegały w pełni uwagi i skupienia. Nie możemy unikać pamięci. Ja byłem też bardzo wzruszony na Powązkach, były też brawa, kwiaty i tyle ludzi, nawet jeżeli niektórzy zachowywali się niewłaściwie. Myślę, że może jakoś to wszystko dojrzeje. Że uspokoją się te sprawy osobistej zawiści i nienawiści. Bo to te sprawy osobiste grają chyba największą rolę, to te ambicje, ta chęć wybicia się pewnej grupy ludzi. Oni nie patrzą w ogóle, co jest dobre dla ojczyzny.

Prof. Norman Davies mówił, że być może zbliżamy się do tego momentu, kiedy te obchody powinny mieć swój naturalny kres. Czy wyobraża pan sobie 1 sierpnia bez obchodów?

Jak długo my żyjemy, a jest nas już tylko garstka powstańców, żołnierzy września 1939 roku, tak długo na pewno uroczystości będą. A co potem? Za te kilkanaście, kilkadziesiąt lat? To już zadecyduje sama młodzież i ci, którym będzie zależało na tym, żeby oddać hołd. Ale miejmy nadzieję, że stowarzyszenia pamięci o powstaniu, o AK, że może nawet w skromniejszym wydaniu, ale że będą zawsze obchodzić tę rocznicę. Te tłumy ludzi, które tam przychodzą, mają tam swoje rodziny, dziadków, pradziadków, oni zawsze przyjdą w rocznicę. Żeby chociaż kwiatek położyć, zmówić krótki pacierz. Ale trudno przewidzieć, jak połączą się losy przyszłych pokoleń. Wychowanie, patriotyzm, kultywowanie historii to są ważne sprawy. Chciałbym bardzo, żeby jednak etos i idee wszystkich walczących nie poszły na marne. Żeby kolejne pokolenia doceniały i wyciągały wnioski z tych wszystkich naszych bardzo trudnych doświadczeń.

* Generał Zbigniew Ścibor-Rylski, rocznik 1917, prezes Związku Powstańców Warszawskich, żołnierz Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego

Zobacz także
Skomentuj:
Gen. Ścibor-Rylski: Apelowałem, z całego serca prosiłem o spokój. Bardzo to przykre. Bardzo
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje