"Gazeta Wyborcza": Nauczycielu, ucz się lub giń!

30.07.2012 06:21
Szkoła

Szkoła (Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta)

Chemik uczy fizyki, geograf - przedsiębiorczości, a biolożka - plastyki i muzyki. Coraz więcej nauczycieli będzie wykładać kilka przedmiotów naraz - stwierdza "Gazeta Wyborcza".
Dyrektorzy szkół coraz częściej liczą, że nauczyciele będą uczyć dwóch, a nawet trzech przedmiotów. Powodem takich oczekiwań jest niż demograficzny.

A "jednoprzedmiotowcom" coraz trudniej znaleźć pełnoetatowe zatrudnienie. Rozwiązaniem dla nich są studia podyplomowe. To wydatek ok. 4,5 tys. zł, ale szkoły za zgodą samorządu mogą dofinansować swoim pracownikom naukę. Nauczyciel musi się jednak liczyć, że ok. 50 proc. zapłaci z własnej kieszeni.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (68)
Zaloguj się
  • jamj

    Oceniono 42 razy 38

    A co z "jednoprzedmiotowcami" od religii? Katabasy i katecheci(tki) będą też przechodzić na "wieloprzedmiotowość"?
    Ksiądz np. religia i WF, Katechetka religia i biologia (hi,hi,hi) temat lekcji np: "Wyższość kreacjonizmu nad ewolucjonizmem", albo religia i astronomia "Heliocentryzm jako przykład herezji podważającej geocentryzm".

  • bioder65

    Oceniono 24 razy 20

    to jak z proszkiem do prania.Jak jest do wszystkiego to jest do niczego.Może urzędnicy trochę się podszkolą to będzie można zwolnić połowę pociotków i innych nierobów na których trzeba tyrać.

  • mitochondrium1

    Oceniono 21 razy 19

    W latach 60 i 70-tych nauczyciele kształcili się liceach pedagogicznych i SN-ach (studium nauczycielskie). Wtedy też szkoły realizowały programy dostosowane do wieku dzeici i tętniły życiem - pamiętam to dobrze.
    W latach 80 trzeba było być mgr (podstawówka też). Magistrowie zaczęli uczyć tego co robili na studiach i wtedy pojawiły się ambitne programy a podręczniki spuchły do niebotycznych rozmiarów i trend taki pozostał do dziś.
    Wtedy też uruchomiono:
    - WUMLe (Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu) - dla tzw. humanistów, którzy woleli spędzać wieczory poza domem,
    - NURTy (Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny) - dla tych co mieli telewizory,
    - studia wieczorowe dla tych co chcieli raz na dwa tygodnie wyjechać sobiez domu.
    Okazało się jednak, że w związku z obniżką etatu do 18 godzin nagle zabrakło nauczycieli. Zatrudniano więc absolwentów LO, którzy nie dostali się na studia. Oni stawali się nauczycielami po dwutygodniowym kursie wakacyjnym.
    Po reformie pod koniec XX wieku wprowadzono dwuprzedmiotowców. Drugi kierunek np. przyrodę, chemię można było zdobyć na płatnym kursie, gdzie najważniejszą czynnością było podpisanie listy obecności. Tak też szybko np. rusycyści, nauczyciele nauczania początkowego stawali się "fachowcami" od przedmiotów ścisłych. Ci którzy kończyli studia kierunkowe byli bez szans na zatrudnienie. Najbardziej zadowoleni byli pracownicy uczelni bo mieli dodatkową kasę.
    Podobnie będzie teraz, kiedy nowa reforma trafia do szkół ponadgimnazjalnych. Znowu ktoś wyczuł interes, żeby dobrze zarobić. Jakość jest nieważna!!!

  • martwy.kirylow

    Oceniono 22 razy 18

    Czy nie byłoby lepiej, aby tą "wieloprzedmiotowość" rozszerzyć również na szkolne stanowiska administracyjne i pomocnicze? Matematyczka zajmie się księgowością, fizyk zaś hydrauliką, biolożka okna umyje, a wuefista z mopem powalczy. W ten sposób sporo etatów odpadnie, a aoszczędzone pieniądze pójdą na (konieczne przecież!) etaty w Kuratorium i MEnie.

  • chi_neng1

    Oceniono 20 razy 18

    Jak przestana placic klechom za nauczanie religii, to zaoszczedza dla nauczycieli.

    No ale to juz jest wybor rodzicow, kogo i co wola/wybiora dla przyszlosci swoich dzieci...

  • walkaklas

    Oceniono 18 razy 14

    Może tak klasy po 15-20 uczniów Solidaruchy byście wprowadzili. Kiedyś krzyczeliście na komunę, że klasy przepełnione. Wtedy rodziło się 600-700 tys. dzieci a dziś 300 tys. i wraz klasy po 30ścioro. No pokażcie co potraficie.

  • bogdanor

    Oceniono 19 razy 11

    Już sam tyt. artykułu"ucz się lub...", jest przerażający, w końcu sprowadziliśmy nauczyciela do roli zwykłego pracownika najemnego...Gdzie status jaki kiedyś miał ten, niełatwy przecież zawód.?.Nauczyciel to raczej misja niz zwykła praca, niewielu się sprawdzi w tej roli.

  • prymasek11

    Oceniono 15 razy 9

    porobią sobie ci nauczyciele podyplomówki - i co, rozmnożą się od tego etaty? Jeśli jeden uczy 2 przedmiotów to znaczy że drugi idzie na bruk. Ot mi wielka oszczędność. Zasiłek i odprawę i tak trzeba zapłacić. A poziom wiedzy po podyplomówce?... - to chyba nie jest kierunek ku pole[pszeniu jakości pracy nauczyciela... Raczej chyba powinni dokształcać sie w swoim przedmiocie, poszerzać wiedzę, zdobywać nowe narzędzia, tak żeby te dzieciaki naprawde coś potrafiły. A tak? Łączone klasy, 35 osób w klasie - i nikt już nie pamięta że dużą liczebność klas zrzucano kiedyś na karb wyżu demograficznego...

  • homosiezartuja

    Oceniono 15 razy 7

    System kształcenia nauczycieli jest do dupy. Powinny być dwa kierunki nauczycielskie - humanistyczny i ścisły. Dziś nawet na poziomie liceum matematyki czy chemii może uczyć fizyk, bo na studiach miał je na poziomie znacznie wyższym, niż ten licealny. Podobnie historii może uczyć polonista, albo literatury historyk. Dlatego wprowadzenie dwóch metakierunków na studiach nauczycielskich byłoby oszczędnością. Nie trzeba byłoby wydawać tyle piędzy na przekwalifikowywanie nauczycieli. Jeśli ktoś chciałby studiować polonistykę czy matematykę, to od razu nastawiałby się na pracę badawczą na poziomie uniwersyteckim, a nie na uczenie dzieci.
    Jako ekonomista dodam też, że absurdem jest wprowadzenie do szkół przedsiębiorczości. Przedsiębiorczość to cech taka jak pomysłowość, kreatywność a nie jakaś wiedza. Albo się jest przedsiębiorczym, albo nie i żadne lekcje w szkole nic tu nie zmienią. Powinny jednak być lekcje z podstaw mikroekonomii i makroekonomii, żeby dzieciaki wiedziały jak działa rynek, dlaczego zmieniają się ceny i od czego to zależy albo jak działają finanse publiczne. Wtedy młodzież nie wierzyłaby w bzdury opowiadane przez polityków, jak np. to, że wzrost cen pieczywa, czy nabiału to wina premiera (Kaczyński) albo że może być internet za darmo, zero bezrobocia i że trzeba wybudować fabryki mebli dla młodzieży (Palikot). Dzieciaki rozumiejące ekonomię nie dałaby sobą manipulować jak dzisiaj, gdy wystarczy ubrać jajcarną koszulkę, pomachać sztucznym penisem i obiecać zero bezrobocia, i się ma trzecią siłę w Sejmie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje