Senator PO: Dzieci polityków są tysiące, muszą gdzieś pracować

29.07.2012 10:25
Senator PO Łukasz Abgarowicz

Senator PO Łukasz Abgarowicz (Fot. Wojciech Olkuśnik / AG)

- Każdy musi gdzieś pracować. Polityków są całe tysiące, ich dzieci również. Dzieci polityków nie mogą emigrować - tak senator PO Łukasz Abgarowicz odpierał na antenie Superstacji zarzuty, że syn premiera pracuje w państwowej spółce. Zaś Jan Maria Jackowski z PiS stwierdził, że Donald Tusk wpadł w dołki, które sam wykopał.
Po dymisji Marka Sawickiego i nominowaniu Stanisława Kalemby na stanowisko ministra rolnictwa media przypomniały, że syn Kalemby jest kierownikiem jednej z sekcji poznańskiego oddziału Agencji Rynku Rolnego. Premier Donald Tusk zażyczył sobie, żeby syn Kalemby zrezygnował z pracy. Po tym młodzieżówka PiS zaczęła się domagać, by z kolei syn premiera Michał Tusk ustąpił z posady w Porcie Lotniczym Gdańsk.

"Tusk wpadł we własne dołki"

- Syn Kalemby pracuje w Agencji Rozwoju Rolnictwa od dziesięciu lat i pracę zaczął, zanim jego ojciec został ministrem - argumentował Jan Maria Jackowski z PiS. - A syn Donalda Tuska zaczął pracę w Portach Lotniczych w Gdańsku, już jak jego ojciec był premierem - mówił Jackowski. I podsumował: - Łatwo wpaść w dołki, które się pod kimś kopie. Tusk wpadł we własne dołki - ocenił Jackowski.

- Każdy musi gdzieś pracować. Polityków są całe tysiące, ich dzieci również - powiedział Łukasz Abgarowicz z PO. I dodał: - Michał Tusk pracuje w dziale analiz i marketingu i jest tam zwykłym pracownikiem, a nie kierownikiem, prezesem czy dyrektorem.

- A może powinien pracować w prywatnej firmie? - dopytywał dziennikarz Superstacji.

- Wtedy też byłyby zarzuty - odpowiedział Łukasz Abgarowicz. - Zostaje emigracja. Nepotyzm trzeba wyeliminować, ale nie można wylewać dziecka z kąpielą. Dzieci polityków nie mogą emigrować do innego kraju - podsumował senator PO.

Zobacz także
Komentarze (380)
Zaloguj się
  • piotrprzekota

    Oceniono 2 razy 2

    Tylko nie rozumiem, dlaczego mają koniecznie pracować na państwowych posadach - spółkach skarbu państwa, spólkach samorządowych etc. Przecież są FIRMY PRYWATNE, a tam na pewno docenią fachować dzieci polityków. "Pan" Abgarowicz widocznie zapomniał o tym fakcie i zakaz pracy na posadach państwowych i samorządowych jest równoznaczne z bezrobociem.

  • mariawrzos

    Oceniono 5 razy 5

    Panie ABGAROWICZ wiemy że dzieci polityków jest dużo. Ale dzieci wrzystkich Polaków jest jescze więcej (miliony). Dzieci polityków wg Pana muszą pracować. A dzieci innych obywateli nie muszą ? Tysiące tych dzieci jest bezrobotnych. Czyli ci pierwsi muszą pracować (i to za duże pieniądze) a inne niech pobierają głodowy zasiłek. Takie jest Pana zdanie?

  • sceptyq

    Oceniono 4 razy 4

    Dzieci polityków są tysiące, muszą gdzieś pracować. Natomiast dzieci zwykłych POlaków mogą wyjechać do Związku Radzieckiego. Senator PO Łukasz Abgarowicz ma oczywistą rację i na pewno nie cierpi na pomroczność jasną.

  • flemming

    Oceniono 4 razy 4

    Zapamiętajcie wyborcy to nazwisko ABGAROWICZ. I jak ten skur....dostanie jeszcze raz mandat, to będzie zbrodnia. On nam mówi szczerze i bezczelnie, walcie się, nie ma pracy to emigrujcie, wyp....z Polski jak to powiedziała jedna posłanka PiS. Oni są w Sejmie po to, by się urządzić, by zadbać zgodnie z hasłem PSL o swoje rodziny. A my, to jest dla nich motłoch, mają nas w dupie. Taka to Polska.

  • goransol

    Oceniono 2 razy 2

    haha ci politycy są coraz bardziej zabawni.. a potem dziwią się iż ludzie często używają słów jak nepotyzm. Moim zdaniem osobą przyjętą na stanowisko powinna być osoba z największym doświadczeniem i wiedzą, ale jak widać w Polsce jest inaczej.

  • katia_2

    Oceniono 3 razy 3

    Rzeczywiście, dzieci polityków muszą pracować, ale niech pracują zgodnie z kwalifikacjami, a nie po kumotersku. W ARiMR w Kielcach PSL zrobił pogrom wśród kierownictwa usuwając nawet bezpartyjnych, chociaż dobrze wykształconych i kompetentnych zatrudniając swoich, w UG w Łoniowie posunęli się nawet do tego, że w pół roku zdobyli dyplom studiów wyższych, aby tylko ich człowiek był na stołku. W starostwie w Sandomierzu nie uświadczy pracownika nie powiązanego z PSL , a takich sytuacji w Polsce są tysiące. I niech szanowny senator nie mydli narodowi oczu o dzieciach polityków. Dlaczego te dzieci nie kończą normalnych studiów tylko prywatne, gdzie nie od dziś wiadomo, że dyplomy są kupowane, bo studenci prezentują tak niski poziom, że wszystkich należałoby oblać( ale są też wyjątki od reguły), a w konkursach (ustawionych) eliminują tych z dobrych uczelni i z dobrymi dyplomami.
    Dopóki nie ukróci się tego procederu przeprowadzając jawne -pisemne konkursy, dopóty nepotyzm będzie kwitł w najlepsze, bo rozmowy kwalifikacyjne to pic na wodę, fotomontaż.

  • ksks3

    Oceniono 4 razy 4

    Państwo już dawno przestało być największym pracodawcą na rynku. To dlaczego krewni i znajomi polityków muszą pracować akurat na państwowych (w dodatku tych cieplutkich) posadach ?: Z wypowiedzi tej naszej politycznej durnoty wynika to, że oni nawet nie rozumieją ile czynią zła. Nie dociera to do tych debili , że nikt nie będzie się czepiał jeżeli żona czy syn będzie pracował na państwowym ale za półtora tysiąca miesięcznie ?

  • renata6666

    0

    Panie premierze,jak widać są równi i równiejsi.
    Wg pańskich teorii ,proszę zwolnić swojego synka i przeżyć miesiąc za 1500 zł ,pod warunkiem ,że ma pan zatrudnienie. Zapewnił pan mam nie istniejące stanowiska przacy ,to proszę z nich skorzystać.
    Pozdrawiam.

  • voiceinthedesert1

    Oceniono 3 razy 3

    Dziwnym jednak, i karalnym, byłoby, gdyby naród był bezrobotny milionami, podczas gdy tysiące "dzieci polityków" by pracowało!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje