Młodzi PiS: Niech syn Tuska zrezygnuje z posady

Wiadomości >  Archiwum
rik, PAP
28.07.2012 15:51
A A A Drukuj
Nowy terminal lotniczy w Gdańsku

Nowy terminal lotniczy w Gdańsku (Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta)

Młodzieżówka PiS apeluje do premiera Donalda Tuska, by jego syn zrezygnował z posady w Porcie Lotniczym Gdańsk. Według przewodniczącego młodych PiS Marcina Mastalerka w przeciwnym razie nie można "poważnie traktować" słów premiera o walce z nepotyzmem.
- Michał Tusk, syn premiera Donalda Tuska, dostał posadę w Porcie Lotniczym w Gdańsku bez żadnego konkursu. Jak można walczyć, panie premierze, z nepotyzmem, jeśli we własnej pana rodzinie pański syn zajmuje stanowisko bez konkursu - mówił Mastalerek podczas briefingu zwołanego przed kancelarią premiera.

Zaapelował do szefa rządu i jego syna, by ów zrezygnował z dotychczasowego stanowiska. - Premier wymaga, i słusznie, od syna ministra Kalemby, by ten zrezygnował z pracy, więc konsekwencją tego jest to, by jego syn również zrezygnował ze swojej pracy - dodał.

Zaznaczył, że właścicielami portu są samorząd województwa - gdzie rządzi PO - oraz Państwowe Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze i gminy Gdańsk, Sopot, Gdynia. - PO kontroluje port lotniczy, a tam zatrudniony jest syn premiera Donalda Tuska - podkreślił Mastalerek.

I tak wygrałby konkurs

O całej sprawie media pisały w kwietniu br. "Super Express" poinformował, że syn premiera dostał posadę bez konkursu i zarabia ok. 4 tys. zł.

Michał Dargacz z działu analiz ekonomicznych i marketingu gdańskiego lotniska, pełniący funkcję rzecznika prasowego tego portu, potwierdził, że syn premiera został przyjęty do pracy bez konkursu. - Nie jesteśmy spółką skarbu państwa, a spółką prawa handlowego i jako taka po prostu nie ogłaszamy konkursów na konkretne stanowiska: dobieramy pracowników według własnych preferencji - powiedział Dargacz, dodając, że także on sam został zatrudniony w porcie bez konkursu.

Dargacz wyjaśnił, że syn premiera pracuje od maja jako specjalista w dziale analiz ekonomicznych i marketingu, a o przyjęcie go na to stanowisko zabiegał od dawna sam Port Lotniczy. - Jako dziennikarz (Michał Tusk pracował wcześniej w trójmiejskim dodatku do "Gazety Wyborczej" - red.) był nam dobrze znany, bo zajmował się sprawami dotyczącymi transportu - zarówno kolejowego, jak i lotniczego - powiedział Dargacz.

Dodał, że nawet gdyby syn premiera stanął do konkursu, z pewnością by go wygrał. - Ma w małym palcu wiedzę o tej branży, bo to jest jego pasja - powiedział Dargacz, dodając, że Michał Tusk jest o tyle cennym nabytkiem dla portu, że zna zagadnienia związane z gdańskim lotniskiem zarówno od strony jego władz, jak i przewoźników. - Wiele razy jako dziennikarz mówił nam: "dlaczego nie zrobicie tego tak a tak", więc w końcu powiedzieliśmy: "masz tysiąc i jeden dobrych pomysłów, wprowadź je w życie, spróbuj" - powiedział Dargacz.

Ukrócić zjawisko nepotyzmu

W piątek, podczas konferencji dotyczącej nowego ministra rolnictwa, premier zapowiedział, że we wrześniu przedstawi rozwiązania legislacyjne i organizacyjne, które mają ukrócić zjawiska szeroko pojętego nepotyzmu. Wyraził nadzieję, że do końca roku powstanie i zostanie przyjęty projekt, który uporządkuje sytuację w spółkach skarbu państwa i ich spółkach córkach, także jeśli chodzi o reguły wynagradzania.

Dymisja dotychczasowego ministra rolnictwa Marka Sawickiego i zapowiedź premiera ma związek z tzw. taśmami PSL, czyli ujawnionymi przez media nagraniami, na których szef kółek rolniczych Władysław Serafin rozmawiał z b. prezesem Agencji Rynku Rolnego Władysławem Łukasikiem o możliwych nieprawidłowościach w instytucjach związanych z resortem rolnictwa (w tym także kwestii zatrudniania w spółkach członków rodzin osób powiązanych z PSL).

Gdy pojawiły się informacje o tym, że nowym ministrem rolnictwa ma zostać Kalemba, media podały, że jego syn jest kierownikiem jednej z sekcji poznańskiego oddziału Agencji Rynku Rolnego. Premier również w piątek poinformował, że uzyskał zapewnienie od prezesa PSL Waldemara Pawlaka, że syn przyszłego ministra rolnictwa będzie gotowy zrezygnować z pracy w tej agencji.

Sam Kalemba wyjaśniał, że jego syn pracuje w Agencji Rynku Rolnego od ponad 10 lat i ma odpowiednie kwalifikacje do pełnienia swojej funkcji.

Tagi:

Komentarze (743)

Zaloguj się
  • ruska_trumna

    Oceniono 85 razy 57

    Młodzieżówka PiS ma rację; nigdy nie słyszałem, żeby syn Jarosława Zbawcy Kaczyńskiego pełni jakąś państwową funkcję.. :)

  • Oceniono 35 razy 29

    Ciekawe czy pisuary darły mordy, gdy prasa donosiła o tym: "Brat cioteczny prezydenta Jan Maria Tomaszewski, mało znany plastyk, dostał trzy etaty w publicznych firmach zarządzanych przez ludzi braci Kaczyńskich - informuje "Dziennik". Gazeta podaje, że Tomaszewski zarabiał łącznie ponad 30 tysięcy złotych. Kiedy stronnicy prezydenta odeszli ze stanowisk, kuzyn poszedł na zwolnienie. Teraz dostaje na rękę kilkanaście tysięcy złotych - z kasy ZUS.

    Jak pisze "Dziennik", Jan Maria Tomaszewski jest specjalistą w wielu dziedzinach. Jednocześnie pracował: w stołecznych wodociągach, w publicznej telewizji i w koncernie naftowym. W warszawskich wodociągach (już tam nie pracuje) zarabiał 5-6 tysięcy brutto, w TVP 8 tysięcy plus premie, w Orlenie około 18 tysięcy brutto. W sumie ponad 30 tysięcy, czyli więcej niż Lech Kaczyński.

    W jaki sposób plastyk może jednocześnie pracować na trzech pełnych etatach? I to w tak różnych branżach - telewizyjnej, paliwowej i wodociągach? - pyta "Dziennik". Inne ważne pytanie brzmi: czy i jak bardzo bracia Kaczyńscy pomagają krewnemu w karierze?"

  • donbalon

    Oceniono 33 razy 23

    Proponuję również zainteresowanie się synem Waldemara Pawlaka i jego kolegami z akademika. Wszyscy mają już załatwione intratne posady w PAŃSTWOWYCH (a jakże!) spółkach. Powiadam wam, zaprawdę nic się nie zmieni tak długo, jak państwowe nie pozostaną tylko wojsko i policja...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX