Biblioteki ściągają kary i książki przez windykatorów. Rekordzista zapłacił 13,6 tys. zł.

23.07.2012 06:54
Biblioteki coraz częściej korzystają z usług firm windykacyjnych

Biblioteki coraz częściej korzystają z usług firm windykacyjnych (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

PRZEGLĄD PRASY. Już 115 bibliotek w całej Polsce korzysta z usług firm windykacyjnych - pisze "Dziennik Gazeta Prawna". Dyrektorzy placówek tracą cierpliwość i walczą o odzyskanie wypożyczonych książek, których czytelnicy coraz częściej nie zwracają. Rekordzista, który przetrzymywał książki przez kilkanaście lat, musiał zapłacić 13,6 tys. zł kary.
Przedstawiciele bibliotek przyznają, że nie chodzi o pieniądze, ale o same książki. Skłonni są do obniżenia kar, byle odzyskać wypożyczony tytuł. - To często książki, których od dawna nie ma na rynku, więc trudno je kupić - mówi Ewa Raczyńska z Biblioteki na Koszykowej w Warszawie. Placówka korzystała już dwa razy z usług windykacyjnych. Ostatecznie zdecydowała się na kancelarię prawną i dochodzi zwrotu książek na drodze sądowej.

Danuta Jankowska z biblioteki na Targówku, która również korzysta z firm windykacyjnych, podkreśla, że profesjonalne pisma, które dostawali czytelnicy, były nie tylko skuteczne, ale działały również wychowawczo, a liczba zaległych książek zaczęła spadać.

Bogusław Pająk z firmy windykacyjnej SAF potwierdza, że zainteresowanie bibliotek taką formą ściągania kar i książek jest z roku na rok coraz większe. Według Pająka w ciągu czterech lat jego firmie udało się odzyskać 8 mln zł długów z kar oraz 300 tys. książek.

Komentarze (30)
Zaloguj się
  • aicfar

    0

    Ciekawe czy głąbowi rozłożyli na raty.

  • jagus2006

    0

    w dupie mam wasze książki jestem ogrem mieszkam na bagnach i żywie sie ropuchami

  • qwww

    0

    taa, kilkanascie lat to sie dawno przedawnilo
    bajeczki

  • 2_mac

    0

    1. Cisza,
    2. Książki muszą być zwrócone nie później niż z ostatnią wskazaną datą,
    3. Nie naruszać zasady przyczynowości.

    Zasady Bibliotekarzy Czasu i Przestrzeni, T. Pratchett.

  • soraya80

    Oceniono 2 razy 2

    @leming666
    Skoro uważasz za złodzieja każdego, kto nie ma papierków od podstawówki po studia, że dnia tego a tego oddał ksiażkę do biblioteki, to czy tym samym także ty nie jesteś złodziejem?

  • soraya80

    Oceniono 4 razy 0

    Dla mnie to kompletna głupota. Z bardzo prostego powodu - oddając książkę do biblioteki nie dostaje się ŻADNEGO potwierdzenia oddania. A pomyłki się zdarzają, stąd ściganie ludzi za już oddane książki. O ile przejdzie w małych szkolnych bibliotekach ('przepraszam Kasiu/Agatko, książka której nie oddałaś jednak znalazła się w bibliotece') to windykacja może już nieźle namieszać człowiekowi w życiu. Więc jeśli biblioteki chcą bawić się w windykacje powinny po pierwsze - kwitować klientowi, wraz z pieczątką, oddanie każdej książki, po drugie - ścigać do 5 lat max. No bez jaj, faktury trzyma się 2-5 lat a tutaj pretensje do gościa że nie ma pokwitowania (którego biblioteki nie wydają) sprzed kilkunastu lat?

  • dareoszek

    Oceniono 27 razy -25

    gdyby biblioteki były płatne to nikt by nie robił takiego halo - ale najlepiej popieprzyć jakieś bzdeciny o komornikach a potem wyłudzać pieniądze na przydziałowe katechzmy dla szkół - jesteście DNEM - ci którzy boicie się popezetpeerowskich szumowin - teraz jedźcie kał socjalizmu

  • saddamslupsk

    Oceniono 20 razy 10

    I bardzo dobrze, że są takie kary. Wg mnie zbyt wysokie, ale dobrze, że w ogóle są. Znam ten problem, ponieważ sam nieraz chciałem wypożyczyć pilnie książkę do pracy licencjackiej lub do czegoś innego na studia,a tutaj jakiś czytelnik nie oddał jej kilka miesięcy temu, albo kilka lat temu. Później jedyna forma jej wypożyczenia, to albo czytelnia, albo zakup, bo nie każda znajduje się w czytelni. Pominę kwestię, że i w czytelniach książki giną przez ludzi idiotów, którzy kładą je nie tam gdzie trzeba. Nie każdy student to idiota, ale niestety przy 90% internautów idiotów trudno jest znaleźć później w życiu dorosłym mądrego pełnoletniego człowieka. Wysokość kary nieco dziwna jest, ponieważ jeśli ktoś przetrzymuje książkę wartą 30zł, to niby dlaczego nawet gdyby miałby ją trzymać 10 lat za długo ma płacić karę 10tys. zł+? Na lokacie z wpłaconych 100zł po 10 latach dostałby może jakieś 50%. Gdyby doliczyć opłaty za ponaglenia, etc., to uważam, że słuszną karą były obowiązek zwrotu książki + kilkaset złotych kary np. przy książce wartej 30zł 300zł kary albo 600zł kary za 10 lat przetrzymania, bo nikogo nie odstraszy kara 30zł czy tam 60zł. A ponad to windykator za darmo nie windykuje długów.

  • krul_juulian

    Oceniono 20 razy 8

    Witajcie moi poddani! :) Książki nie są dla ludu, książki są dla elit :) Dlatego. Gdyyyby autor dpiw czytał jakąś książkę (nie telefoniczną, nie kucharską, nie Kingi Rusin czy Kasi Cichopek) wieedziałby, że czytanie szkodzi prostym ludziom na myślenie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje