Jagielski: Nad Mali nadciąga szarańcza i głód. "Zbrojna interwencja jest nieunikniona"

20.07.2012 16:19
Krajobraz malijskiego miasteczka Hombori

Krajobraz malijskiego miasteczka Hombori (Wikimedia Commons/ Timm/ GNU Free Documentation License)

Po wojnie domowej, zbrojnym przewrocie i rozpadzie kraju nad Mali nadciągają nowe plagi - głodu i szarańczy - pisze Wojciech Jagielski, korespondent PAP z zach. Afryki. Głód grozi prawie 20 milionom ludzi w całym półpustynnym Sahelu - ostrzegają zagraniczne organizacje dobroczynne.
Dzisiejszy głód jest wynikiem zeszłorocznych kiepskich zbiorów, a także klęsk suszy z lat 2005 i 2010, które zdziesiątkowały stada i spustoszyły pola Afryki Zachodniej, pisze Jagielski. Według ONZ najtrudniejsza sytuacja panuje w Nigrze, a także Mali, Mauretanii, Burkina Faso, Czadzie, Senegalu, Gambii i Kamerunie. Sytuację pogorszyła jeszcze licząca ponad ćwierć miliona ludzi armia uchodźców, którzy z ogarniętego wojną domową Mali uciekli do Mauretanii, Nigru i Burkina Faso. Na przednówku przed wrześniowymi żniwami w krajach Sahelu zapanowała drożyzna, która tylko pogłębia kłopoty z zaopatrzeniem w żywność. Na targowiskach w Czadzie kukurydza zdrożała o jedną piątą, a olej arachidowy o połowę.

Wojsko do walki z szarańczą

Tegoroczne, obfitsze deszcze zapowiadają lepsze zbiory we wrześniu, ale grozi im nowa klęska - plaga wędrownej szarańczy, której wielokilometrowe chmary zaobserwowano w czerwcu we wschodnim Czadzie i sudańskim Darfurze, a także na południu Algierii i Libii. ONZ obawia się, że przed zbiorami szarańcza może spaść na Mali i Niger, spustoszyć tamtejsze pola i zniweczyć dobrze zapowiadające się plony. O ile w Nigrze do walki z szarańczą zmobilizowano wojsko, w ogarniętym wojną domową Mali nikt nie ma głowy do walki z inwazją owadów.

W północnej części Mali, oderwanej wiosną od reszty przez tuareskich separatystów i miejscowych talibów sprzymierzonych z Al-Kaidą, nie działa państwowa administracja, nie ma rządowego wojska ani policji, nie docierają konwoje z zagraniczną pomocą. Te nieliczne, które przekraczają nieoficjalną granicę między kontrolowanym przez władze południem i zawłaszczoną przez rebeliantów północą, są napadane przez rabusiów.

Czerwony Krzyż alarmuje

Na wyludnionej (w głównym mieście regionu, Gao, z 70 tys. mieszkańców została najwyżej połowa) i odciętej od reszty świata północy Mali brakuje nie tylko żywności, ale także prądu i pitnej wody. Międzynarodowy Czerwony Krzyż alarmuje, że w jednej z wiosek w pobliżu Gao zanotowano 32 przypadki zachorowań na cholerę. Dwie osoby zmarły. "Sytuacja jest trudna. Nie tylko w Mali, ale w całym regionie" - przyznał w zeszłym tygodniu premier Burkina Faso Luc Adolphe Tiao. - "A będzie bardzo źle, jeśli uchodźców z Mali będzie jeszcze przybywać".

"Do zbrojnej interwencji dojdzie wcześniej czy później"

Liczba malijskich uchodźców może się zaś znacznie zwiększyć jeszcze przed żniwami, bo wszystko wskazuje na to, że Mali czeka nowa wojna - do inwazji przeciwko malijskim talibom i wspierającym ich partyzantom z Al-Kaidy szykują się koalicyjne wojska Wspólnoty Zachodnioafrykańskiej (ECOWAS), które w ekspedycji karnej zamierzają wesprzeć państwa Zachodu z Francją i USA na czele. "Do zbrojnej interwencji dojdzie wcześniej czy później" - przyznał przed tygodniem szef francuskiej dyplomacji Laurent Fabius. - "Nie możemy dopuścić, by terroryści, zagrażający bezpieczeństwu międzynarodowemu zagnieździli się w ważnych miastach" - dodał.

Sprzymierzeni z Al-Kaidą malijscy talibowie z ugrupowania Obrońcy Wiary pod koniec czerwca pokonali w bratobójczej wojnie tuareskich separatystów i przejęli od nich północ Mali, ogłoszoną na początku kwietnia Azawadem, niepodległym państwem Tuaregów. Rozgromieni "niepodległościowcy" poszli w rozsypkę - ranny w walkach polityczny przywódca Azawadu Bilal ag Aszerif kuruje się w Burkina Faso, jego zastępca Mohammed Jerry Maiga uciekł do Nigru. Komendant armii "niepodległościowców" Mohammed ag Nadżim z niedobitkami wojska okopał się w miasteczku Hassiliabad nad granicą z Mauretanią.

Żołnierze szykują się do wojny

Tuarescy separatyści wyrzekli się niepodległości Azawadu i w zamian za pomoc w walce z talibami oczekują jedynie autonomii na zamieszkanej przez Tuaregów północy kraju. "Wystarczy nam, że będziemy mieli nasz Quebec" - powiedział agencji Reutera jeden z emigracyjnych przywódców politycznych Tuaregów Hama ag Mahmud. Unia Afrykańska i Wspólnota Zachodnioafrykańska, które szykują 3-4 tys. żołnierzy do inwazji na Mali kuszą malijskich talibów, że mogą uniknąć wojny i przystąpić do rokowań z rządem z Bamako, jeśli wypowiedzą sojusz afrykańskim filiom Al-Kaidy.

Do wojny przygotowują się też dżihadyści. Kontrolujący Gao partyzanci Al-Kaidy zaminowali okolice miasta, a jeden z ich dowódców Umar Ould Hamaha zagroził odwetowymi samobójczymi zamachami przeciwko państwom Afryki i Zachodu, które wezmą udział w inwazji.

"Nikt nie zawracał sobie tym głowy"

Prezydent Czadu Idriss Deby Itno w niedawnym wywiadzie dla "Jeune Afrique" narzekał, że dzisiejsze kłopoty w Mali są skutkiem ubocznym zbrojnej zeszłorocznej interwencji Zachodu w Libii i obalenia Muammara Kadafiego. "Ostrzegałem, że skończy się to katastrofą dla całego regionu Sahelu" - przypominał Deby. "Ale nikt mnie nie słuchał, nikt nie zawracał sobie tym głowy".

Deby dodał, że jego zdaniem Libia jest o włos od nowej wojny domowej, a jeśli do niej dojdzie, dzisiejsze kłopoty w Mali wydadzą się wszystkim niegroźną igraszką.

Zobacz także
Komentarze (57)
Zaloguj się
  • artie40

    Oceniono 30 razy 24

    Gratulujemy US i UE zaprowadzenia demokracji w Libii :-)))

  • synanki

    Oceniono 19 razy 15

    przyroda jakoś musi się bronić przed tą najgorszą z plag...człowiekiem .

  • frank1947

    Oceniono 23 razy 13

    Ile tam ropy tyle "pomocy militarnej" z zachodu ..

  • kurzyrozumek

    Oceniono 14 razy 10

    ONZ zamiast pomocy żywnościowej i zajmowania się Syrią i Iranem powinien zając się szarańczą.
    Gdzieś naruszono łańcuch pokarmowy i szarańcza się namnożyła. Tutaj leży prawdziwy problem, ale nim nikt sie nie zajmie, bo ani nie jest spektakularny, ani nie przyniesie zysków.

  • alfredxy

    Oceniono 10 razy 8

    jezeli krajobraz malijskiego miasta Homboli wyglada tak jak na zdjeciu to naprawde nie ma tam juz co spustoszac.......
    jakies wiezowce co prawda jeszcze widac, ale chyba nawet okien nie maja........

  • ulla_lingsztat

    Oceniono 11 razy 7

    No teraz już Libia nie pomoże bo jej nie ma...

  • alinaw1

    Oceniono 5 razy 5

    Trudno przeboleć tragiczną historię Mali. Przecież niegdyś to było potężne i bogate imperium! Poprzednia susza kilka lat temu nie przyniosła takich strasznych konsekwencji dzięki temu, że można było wymienić złoto na zboże (na szczęście Mali ma pod dostatkiem tego pierwszego). Ale w obecnym czasie, po podziale państwa- nie wróżę podobnego scenariusza. Problem separatystyczny nie jest nowy sięga czasów kolonializmu francuskiego. Kolejni prezydenci ignorowali ten problem...Bitwy i wojny z Tuaregami powtarzały się. W tej sytuacji polityczno-gospodarczej może lepiej byłoby zostawić Azawad (uznać jego istnienie) niż szykować się do kolejnej wojny? F. Hollande jest już gotowy. A stron tego konfliktu jest zbyt dużo żeby przewidzieć szybkie zakończenie, no i jeszcze ta szarańcza!

  • pawelmol1976

    Oceniono 15 razy 5

    efekt motyla... Libia, rozbudzone aspiracje Tuaregów (tacy płnafrykańscy Kurdowie mniej więcej) kanał weszła alkaida i syf kiła mogiła która nikogo nie obchodzi i jeszcze szarańcza weszła do gry
    i ja mam się tym przejmować
    może mi ktoś powiedzieć dlaczego ? bo ludzie umierają ? umierają codziennie na całym świecie, nic nowego

    złamanego szeląga nie dam na tą zawieruchę jak się chciało ropy z Libii no to trza ponieść konsekwencje no spoko, mnie nikt o zdanie nie pytał więc całą aferę i jej następstwa mam tam gdzie słońce nie dociera

    a najlepsze jest z szarańczą > że niby trza (tzn my zachód jakkolwiek to pojąć) przeciwdziałać muehehehehhe taa panie Jagielski a niby z jakiej paki ?
    może wojnę szarańczy wypowiemy ? jakaś rezolucja RB ONZ ? to by trzeba ambasadora do szarańczy wysłać , odpada raczej będzie miał problemy językowe :D

    jak kogoś obchodziła Libia to niech się przejmuje i jęczy i co tam ja pasuję

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje