Obcych wyzywa frustrat. Wykształcona elita szczyci się, że o obcych umie mówić inaczej

18.07.2012 14:55
dr. Michał Bilewicz

dr. Michał Bilewicz (fot. Wydział Psychologii UW)

- Bezkarnie obrażany "obcy" wydaje nam się głupszy, gorszy i winny swojej sytuacji. Tak to działa - mówi portalowi Gazeta.pl dr Michał Bilewicz z Uniwersytetu Warszawskiego. Dlatego puszczanie płazem mowy nienawiści jest niebezpieczne. Ale idzie ku lepszemu: - Kuba Wojewódzki wielokrotnie obrażał ludzi na wszelkie sposoby. Jednak z ostracyzmem spotkał się dopiero wówczas, gdy obraził Ukrainki - dodaje Bilewicz.
Żaden z kiboli zatrzymanych po zadmie przed meczem Polska - Rosja nie został skazany za mowę nienawiści - ustalił portal Gazeta.pl. 12 czerwca, podczas Euro 2012 kibice "Sbornej" maszerują na Stadion Narodowy. Słychać okrzyki "Je...ć Rosję". Pijane grupy Polaków biegną Nowym Światem i skandują przyśpiewkę "Ruska k...". Żaden z nich nie został ukarany.

Michał Gostkiewicz, Gazeta.pl: Naprawdę tak gładko przechodzimy do porządku dziennego, gdy słyszymy wyzwiska typu ''żyd'', ''pedał'', ''idiota'' i jesteśmy kompletnie niewrażliwi na mowę nienawiści?

Dr Michał Bilewicz, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego*: - W Polsce, pewien rodzaj poprawności stał się normą. Wspólnie z lingwistami z UW prowadziliśmy niedawno badania skłonności młodych Polaków, studentów do używania obraźliwych określeń, czyli właśnie mowy nienawiści. Okazuje się, że nasza młodzież swobodnie używa słów wulgarnych czy obraźliwych, jednak polscy studenci unikają słów obraźliwych etnicznie (np. "czarnuch", "pedał" czy "parch"). Choć bluzganie nie stanowi problemu, to już obrażanie czyjejś narodowości czy koloru skóry stanowi tabu. Te eksperymenty dobrze tłumaczą to, co widzimy ostatnio w życiu publicznym. Kuba Wojewódzki wielokrotnie obrażał ludzi na wszelkie możliwe sposoby - jednak z ostracyzmem spotkał się dopiero wówczas, gdy obraził Ukrainki. Myślę, że Polska pod tym względem bardzo się zmieniła w ciągu ostatnich kilku lat. Ale oczywiście mówimy tu o tej bardziej wykształconej, wielkomiejskiej Polsce.

Za wyzywanie przed meczem Polska-Rosja od "ruskich ku...w" nikt nie został ukarany. W pewnej restauracji w Krakowie kelnerzy mieli wyzwać gości pochodzenia żydowskiego od "pier... Żydów". Mowę nienawiści ma obowiązek ścigać państwo. Jednak organy państwowe unikają ścigania takich zachowań, a poszkodowani rzadko idą do sądu.

- Policja, prokuratura czy sądy często boją się kategoryzacji rasistowskiej wypowiedzi jako "mowy nienawiści". A przecież nasza konstytucja nie chroni wolności rasistowskich wypowiedzi. Nawet najlepsze ekspertyzy (jak w wypadku głośnej sprawy księgarni Antyk, handlującej antysemicką literaturą) nie są dla polskich prawników przekonujące. Samo prawo nie uchroni nas jednak przed mową nienawiści. Holandia ma bardzo restrykcyjne prawo w tym zakresie, a mowa nienawiści jest tam dość rozpowszechniona. W czasie Euro 2012 widziałem w Warszawie kibiców w koszulkach z napisami "1920" i "Wpier... 2012". Czułem głęboki wstyd. Ale nikt z nas, zawstydzonych Polaków, nie zwrócił uwagi tym od "ruskiej kur...y". Byliśmy wobec nich bezradni. Spodziewamy się, że sądy wszystko za nas załatwią - a tak raczej się nie stanie. Trzeba zacząć od większej aktywności samego społeczeństwa, a z tą jest u nas krucho.

Liczba postępowań wszczętych po prywatnych skargach z art. 216 KK (zniewaga) niby z roku na rok rośnie, ale nadal jest ich niezwykle mało - zaledwie 292 spraw w 2011 r. Policja przyznaje, że niewiele osób wnioskuje o ściganie tych, którzy ich obrazili. Z kolei połowa ściganych z urzędu spraw o mowę nienawiści (art. 256 KK) jest umarzana.

- Niestety, jeśli już ktoś zgłasza takie przestępstwo, to sama urażona na tle etnicznym osoba. Swego czasu w Warszawie polska Żydówka zgłosiła na policję stragan z antysemicką literaturą - sama zresztą była słownie obrażona przez handlarza. Policja bardzo niechętnie zareagowała na to zgłoszenie. Badania pokazują, że mniejszości narodowe czy seksualne różnie reagują na mowę nienawiści. Te z nich, które czują się silne i sprawcze - mając jednocześnie duże psychologiczne oparcie w otoczeniu - decydują się na stawienie oporu, choćby przez zgłoszenie przestępstwa albo werbalne zareagowanie wobec obrażających ich osób. To dlatego w USA badani Żydzi częściej reagowali na takie zaczepki niż osoby homoseksualne. Podejrzewam, że to tłumaczy, dlaczego w Polsce tak rzadko reagują obrażani Rosjanie, Ukraińcy, Romowie czy mniejszości seksualne. Te grupy po prostu nie czują się silne i nie czują wsparcia społecznego.

Jakie są społeczne skutki tego, że ludzie, którzy powodują przenikanie języka nienawiści do codziennej mowy i do mediów, są bezkarni?

- Każde bezkarne użycie mowy nienawiści ma konsekwencje. W psychologii nazywamy to wiarą w sprawiedliwy świat. Jeśli ktoś jest krzywdzony, to wszyscy myślą, że sobie na to zasłużył. Badania Greenberga i współpracowników pokazały, że bezkarnie obrażany przedstawiciel mniejszości wydaje nam się głupszy, gorszy i winny swojej sytuacji. To niestety działa poza naszą świadomością - i działa zarówno na lewicowców, jak i na prawicowców. To też tworzy pewien wzorzec zachowania.

Jakie to ma konsekwencje od strony psychologicznej i językowej? Czy język jeszcze mocniej przesiąka kliszami, których zaczyna używać coraz więcej ludzi?

- To nie jest tak oczywiste. Bo jednak wykształceni młodzi Polacy nie chcą używać takiego języka. Powstają w Polsce dwa światy: ludzi posługujących się takimi obraźliwymi określeniami (zwykle osoby sfrustrowane, niewykształcone) - i cała reszta, która szczyci się tym, że potrafi mówić inaczej o mniejszościach. To nam - wykształconym mieszkańcom miast - daje poczucie jakiejś wyjątkowości i elitarności. Jeśli jednak los mniejszości, imigrantów czy turystów zagranicznych naprawdę nas obchodzi, to powinniśmy przekonać Polaków nadal stosujących mowę nienawiści.

Co to oznacza, jeśli po festiwalu żydowskim w Krakowie - widocznym znaku odrodzenia kultury żydowskiej w Polsce - zmęczeni całodzienną pracą kelnerzy kierują właśnie przeciwko Żydom swoją frustrację i gniew? Dlaczego banalna sytuacja przeradza się w antysemicki incydent? Jaka jest droga od chęci pożegnania klienta, bo jest późno, do nazwania go "pier... Żydem"?

- W sytuacji głębokiej frustracji ludzie często przestawiają się na myślenie stereotypowe - zaczynają poszukiwać jakiejś kulturowo naznaczonej grupy jako winnej tej sytuacji. W ten sposób nadają jakiś sens wydarzeniu, które ich spotkało - a wszyscy chcemy, aby nasze życie miało sens. Jeśli muszę siedzieć długo w pracy, jestem za to mizernie wynagradzany i nic nie wskazuje na poprawę sytuacji, to moja samoocena na tym cierpi. Jeśli tę samą sytuację wyjaśnię sobie jako spisek Żydów - to nagle czuję się władczy, czuję, że jestem częścią jakiejś większej sprawy - walki Polaków z Żydami. To bardzo poprawia samopoczucie.

W podobnych przypadkach często się mówi o znikomej społecznej szkodliwości czynu i umarza sprawę. Czy ta szkodliwość jest rzeczywiście taka znikoma? Czy te "ruskie kur...y" i "pier... Żydzi" rzeczywiście w swojej masie są nieszkodliwe, czy - powtarzane - ugruntowują pewne postawy tak w języku, jak i w ludzkich głowach?

- Są głęboko szkodliwe. Nie tylko zmieniają podświadomie nasze postrzeganie mniejszości - wpływają też kolosalnie na same mniejszości. Amerykańscy psychologowie komunikacji, Laura Leets i Howard Giles, na podstawie swoich licznych badań sformułowali Model Krzywdzącego Języka, który pokazuje, jak mniejszości reagują na mowę nienawiści. To bardzo przypomina każde inne traumatyczne przeżycie. Najpierw pojawiają się silne reakcje emocjonalne, przygnębienie, gniew, smutek - na skutek utraty godności. Po jakimś czasie ludzie próbują zrozumieć, co ich spotkało. Wtedy obrażony Żyd, czarnoskóry czy gej będą obwiniać całą grupę za to, co ich spotkało. Jeśli więc nie chcemy słyszeć na świecie, że wszyscy Polacy to antysemici czy homofoby, jeśli obrażają nas filmy BBC o rasizmie na polskich stadionach , to postarajmy się zwalczyć mowę nienawiści. Bo jej ofiary - w stanie głębokiego pobudzenia emocjonalnego - mogą nie zgłosić sprawy na policję i nie pójść do sądu. Ale ich uraz pozostanie i wpłynie znacząco na wizerunek Polski i Polaków.

Dr Michał Bilewicz* jest wykładowcą w Katedrze Psychologii Osobowości Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się m.in. w zagrożeniach pozytywnej tożsamości społecznej, społecznej psychologii języka i badaniach nad antysemityzmem.

Zobacz także
Komentarze (204)
Zaloguj się
  • spluwa-orginal

    Oceniono 70 razy 36

    My Polacy mamy niestety taka dwolicowosc.
    Przed figura Zyda w kosciele padamy na kolana,
    Prawdziwego Zyda na ulicy tak dlugo bysmy lali ,az padnie na kolana.
    Obcokrajowcy w Polsce sa nie mile widziani ,ale Polacy w poszukiwaniu pracy paletaja sie po calym swiecie.
    Ot taki katolicki narod.
    Co twoje to moje,a co moje tego nie rusz.

  • pizzon

    Oceniono 66 razy 28

    Polski patriotyzm jest prostacki, cuchnie nacjonalizmem i kościelnym zaściankiem.
    Z jednaj strony duma z Monte Cassino, nieudanych powstań, niemal fanatyczne wydzieranie się na stadionie gdy grają Mazurka,
    z drugiej, zawiść wobec sąsiada, wywalanie śmieci z podwórka do lasu i pomnik Chrystusa Króla w każdej wsi. Najlepiej wielkości wieży Eiffla
    ...no i obowiązkowo zaznaczyć polskość tym, że pierd*my ruska i żyda .... Bracia rodacy:)

  • jotembi

    Oceniono 24 razy 16

    tytuł ze strony głównej: czułem wstyd kiedy nikt nie zareagował
    cóż... jeśli jest jeszcze coś czego ja się boję w tym kraju po 58 latach życia to są to właśnie takie grupy gnojów z pieśnią na ustach
    potrafię zwrócić uwagę każdemu i zrobić to tak że nikt mnie nawet nie opieprza
    ale od grupy gnojów trzymam się z daleka
    co innego pojedynczo, pojedynczo gnoje są wystraszone i potulne
    więc chociaż wstyd człowiek owszem czuje - to zdziwienia jakoś nie

  • czysz

    Oceniono 24 razy 16

    Nie tylko my mamy niechęć do obcych:
    www.telegraph.co.uk/news/worldnews/middleeast/israel/9287715/Israeli-anti-immigration-riots-hit-African-neighbourhood-of-Tel-Aviv.html#
    Ciężko nazwać Żydów w Izraelu, oazie demokracji i postępu, niewykształconymi frustratami.

  • paher

    Oceniono 21 razy 11

    Zacznijmy od spraw podstawowych. Nauczyciel narodu, patriota - wymiaru XXL, republikanin, Jarosław Kaczyński jest anonsowany przez swoich ministrantów jako "premier". Ten "premier" nazywa demokratycznie wybranych: prezydenta czy premiera, "pan Komorowski", "pan Tusk". I ten cymbał oczekuje szacunku dla swojego brata, nieudacznicznika, nazywanego najlepszym prezydentem w historii Polski, Europy i świata?

  • abhaod

    Oceniono 25 razy 11

    To straszne !!! Jak Kali ukraść krowę to dobrze...
    www.rp.pl/artykul/804197,917782-Izrael--Biblia-w-koszu.html

  • konto.do.komentarzy

    Oceniono 19 razy 9

    "W Polsce, pewien rodzaj poprawności stał się normą."
    Prawda, można swobodnie obrażać osoby starsze, religijne i nikt na to nie zwróci uwagi. Wystarczy spojrzeć na sprawę "Grażyny Żarko", czy zajrzeć na dowolne forum, chociażby wyborczej.

  • sztucznamgla

    Oceniono 19 razy 9

    skoro ksiadz uczy nienawisci na lekcjach, głosi ja z ambony, to z 99% kibolstwa będącego poboznymi katolikami mamy takie a nie inne efekty

    proste jak budowa cepa

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje