Zamach w Syrii: Zginęli szef resortu obrony i szwagier Assada. Ranni ministrowie

18.07.2012 12:12
Assef Shawkat szwagier prezydenta Baszara el-Asada ranny w zamachu

Assef Shawkat szwagier prezydenta Baszara el-Asada ranny w zamachu (Fot. KHALED AL-HARIRI REUTERS)

Do samobójczego zamachu doszło w siedzibie biura bezpieczeństwa narodowego w Damaszku w trakcie spotkania ministrów. Zginęło kilku wyższych urzędników państwowych, w tym szef resortu obrony gen. Daud Radża. Ranni są m.in. minister spraw wewnętrznych Mohammad Ibrahim al-Shaar oraz szef wywiadu Hisham Bekhtyar.
Wybuch nastąpił podczas spotkania ministrów i szefów agencji bezpieczeństwa. Agencja Reutera podaje, że zamachowcem samobójcą był ochroniarz z otoczenia prezydenta Syrii.

W zamachu zginął minister obrony Daud Radża. Według najnowszych informacji syryjskiej telewizji nie żyje także wiceminister obrony Assef Shawkat, szwagier prezydenta Baszara el-Asadam. Ranni są minister spraw wewnętrznych Mohammad Ibrahim al-Shaar, a także szef wywiadu Hisham Bekhtyar. Telewizja Al-Dżazira, powołując się na syryjską telewizję Al Manar, podaje, że al-Shaar i Bekhtyar także nie żyją.

Poszkodowanych przewieziono do szpitala Shami. Budynek lecznicy odcięto od miasta kordonem wojskowym.

Do zamachu przyznały się jak na razie dwie grupy islamistów. Jedna z nich, Liwa al-Islam (Brygada Islama), poinformowała na Facebooku, że "cel w siedzibie biura bezpieczeństwa narodowego został osiągnięty". Udział tej grupy w ataku potwierdził telefonicznie jej rzecznik. Do zamachu przyznaje się także Wolna Armia Syrii.

Intensywne walki w kilku dzielnicach

Od niedzielnego wieczoru w kilku dzielnicach stolicy toczą się walki, określane jako najbardziej gwałtowne od wybuchu antyreżimowej rewolty w marcu 2011 roku. Dochodzi do nich głównie w Midanie blisko centrum Damaszku. Według organizacji pozarządowych i naocznych świadków w tej dzielnicy pozycje zajęły reżimowe czołgi i transportery opancerzone.

Wczoraj syryjska armia poinformowała, że odparła rebeliantów w stolicy kraju Damaszku. Tymczasem walczący z reżimem prezydenta Baszara el-Asada rebelianci utrzymują, że właśnie rozpoczęli "bitwę o wyzwolenie" miasta. Syryjskie wojska starły się z rebeliantami, którzy przeniknęli do Damaszku, i zmusiły wielu z nich do ucieczki - powiedział minister informacji Syrii Omran Zoabi. Według niego doniesienia mediów "nie oddają zdarzeń na miejscu".

Bitwa o wyzwolenie Damaszku

- Sytuacja wygląda tak, że kilku uzbrojonych osobników przeniknęło do Damaszku i usiłowało przedostać się do jednej z dzielnic, ale siły bezpieczeństwa ich otoczyły i poradziły sobie z nimi - powiedział minister Agencji Reutera. - Kilku rebeliantów się poddało, a inni uciekli na piechotę lub w samochodach; strzelają w powietrze na chybił trafił, żeby przestraszyć ludzi - dodał Zoabi.

Tymczasem syryjscy rebelianci oświadczyli - jak pisze agencja AFP - że rozpoczęli "bitwę o wyzwolenie" Damaszku, gdzie we wtorek toczyły się ostre walki, w których po raz pierwszy zostały użyte śmigłowce wojskowe. - Bitwa o wyzwolenie Damaszku rozpoczęła się i walki nie ustaną, aż stolica nie upadnie - powiedział AFP przez Skype'a rzecznik Wolnej Armii Syryjskiej (WAS), w której skład wchodzą dezerterzy z sił reżimowych oraz uzbrojeni cywile.

Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie szacuje, że od marca 2011 roku, kiedy wybuchło powstanie przeciwko prezydentowi Baszarowi el-Asadowi, zginęło w Syrii ponad 17 tys. osób, głównie cywilów.

Zobacz także

Najnowsze informacje