Maszynista zatrzymał pociąg w Warszawie. Semafor błędnie nakazywał jechać za szybko?

12.07.2012 10:54
Pociąg na Dworcu Centralnym w Warszawie

Pociąg na Dworcu Centralnym w Warszawie (Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta)

Maszynista zatrzymał pociąg między dworcami Warszawa Centralna i Warszawa Zachodnia - informuje RMF FM. Prowadzący pociąg stwierdził, że pokazywany przez semafor sygnał, nakazujący jechać z maksymalną prędkością, jest błędny. Na miejscu jest komisja, która oceni jego decyzję. - Nie było żadnego niebezpieczeństwa dla pasażerów - zapewnia PKP.
Do zdarzenia doszło o godzinie 7.15 rano. Maszynista pociągu "Beskidy" z Warszawy do Bielska-Białej zatrzymał skład po wyjeździe z Dworca Centralnego -informuje RMF FM. Maszynista wyhamował skład i zażądał przyjazdu specjalnej komisji, która ma sprawdzić ustawienia semaforów, bo powziął podejrzenie, że jeden z nich podaje błędne wskazania.

Dmuchanie na zimne

- Wyjaśniamy, czy nie doszło do błędu. Maszynisty albo systemu - mówi portalowi Gazeta.pl rzecznik PKP Łukasz Kurpiewski. Zapewnia, że nie było żadnego niebezpieczeństwa dla pasażerów, a maszynista zatrzymał skład przed samym dworcem Warszawa Zachodnia. Cały incydent trwał pół godziny. - Dobrze, że maszynista dmuchał na zimne - skwitował Kurpiewski.

Semafor nakazywał jechać zbyt szybko?

Jak tłumaczył dla RMF FM Leszek Miętek z Kolejowych Związków Zawodowych, semafor wskazywał, że maszynista mógł jechać z największą dozwoloną prędkością. Na odcinku między Warszawą Centralną a Warszawą Zachodnią prędkość rozkładowa wynosi 70 km/h. Jednak, jak tłumaczył Miętek, "ułożona droga przebiegu, czyli zwrotnice ułożone na bok, zobowiązywały do ograniczenia prędkości do maksymalnie 40 km/h".

Kolejowa komisja już pracuje na miejscu.

Maszynista w Warszawie wziął przykład z kolegi

To kolejny przypadek w ostatnich miesiącach, kiedy maszynista żąda sprawdzenia wskazań sygnalizacji, by uniknąć potencjalnego wypadku. 18 kwietnia Edward Pryczek, maszynista pociągu jadącego trasą Warszawa - Katowice zatrzymał pociąg w okolicach Bab, na tzw. magistrali węglowej ze względu na niesprawny semafor i odmówił dalszej jazdy do chwili wyjaśnienia usterki.

Skład PKP Cargo zablokował wówczas jedyny przejezdny tor, około dziesięciu pociągów utknęło w "korkach" z obu stron. Przejazd po kilku godzinach otwarto, a po sprawdzeniu okazało się, że maszynista postąpił prawidłowo - komisja kolejowa potwierdziła nieprawidłowości wskazań semaforów. To właśnie w Babach doszło 12 sierpnia ubiegłego roku do katastrofy pociągu TLK Warszawa-Katowice, w której zginęły dwie osoby, a około 80 zostało rannych.

Komentarze (93)
Zaloguj się
  • le5zek

    Oceniono 55 razy 55

    Odpowiem z pozycji byłego fachowca. Przez Warszawę Zachodnią nie da się przejechać przez zwrotnice "na wprost". Każda droga przebiegu to jazda tzw. "na krzywo" (po łuku zwrotnicy) czyli z ograniczeniem do 40 km/h.
    Jeśli zatem na semaforze wjazdowym wyświetlił się sygnał BEZ dolnego światła pomarańczowego (co oznacza jazdę z dozwoloną szybkością do 40 km/h - np. samo zielone, samo pomarańczowe lub pomarańczowe pulsujące u góry) oznaczało to jazdę z maksymalną prędkością - sygnał błędny, mogący spowodować wykolejenie.
    Maszynista wiedział zatem, że semafor podaje z nieznanego powodu sygnał wadliwy i SŁUSZNIE zatrzymał przed nim pociąg nie mając pewności, czy ułożona droga przebiegu jest prawidłowa, czy nie jest kolizyjna z innym pociągiem.
    Maszynista postąpił SŁUSZNIE - w razie awarii sygnalizacji (a taka nastąpiła) ma pociąg natychmiast zatrzymać.

  • batura3

    Oceniono 61 razy 51

    Brawo - kolejny myślacy samodzielnie. Respect:)

  • sluziniec

    Oceniono 45 razy 45

    Wreszcie formuje się jakaś oddolna inicjatywa poprawy stanu kolei. Wstyd, że to zwykli pracownicy są źródłem poprawy, a nie kierownictwo.

  • vvoytaz

    Oceniono 40 razy 38

    Prawidłowo. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze żeby za postój i opóźnienie zapłacił z własnej kieszenie ten baran który ten semafor zaprogramował.

  • wysokiej-klasy-specjalista

    Oceniono 36 razy 34

    i bardzo dobrze. Po pierwsze : w przypadku katastrofy, nikt nie będzie robił z maszynistów kozłów ofiarnych. Po drugie dzięki ostrożności maszynistów, więcej ludzi ma szanse dojechać w jednym kawałku.

  • inqbus

    Oceniono 34 razy 34

    gdyby każdy tak podchodził do swojej roboty to może w tym kraju w końcu zaczęło by się dziać lepiej

  • black.katharsis

    Oceniono 37 razy 33

    "Wyjaśniamy, czy nie doszło do błędu. Maszynisty albo systemu"
    Od maszynisty to niech się odczepią. Człowiek przytomnie zareagował na nieprawidłowość zamiast pomyśleć sobie "a co tam, widocznie tak ma być"

  • swan_ganz

    Oceniono 31 razy 29

    i dobrze robią bo potem jak jest jakaś katastrofa to okazuje się, ze to wina prostych kolejarzy a nie zarządców.... Ten burdel na kolei musi się kiedyś mimo, ze politycy uprali się by zlikwidować polskie koleje by Deutsche Bahn nie miał konkurencji...

  • wedrowieczdaleka

    Oceniono 26 razy 24

    Brawo maszynisci za wziecie odpowiedzialnosci za bezpieczenstwo pasazerow.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje