Prokurator żądał seksu za umorzenie śledztw od 19 kobiet

12.07.2012 06:00
Akta sądowe

Akta sądowe (Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta)

Aż 19 kobiet, przeciwko którym prokurator Konrad P. prowadził dochodzenia, miało usłyszeć od niego propozycję umorzenia spraw w zamian za seks - pisze "Gazeta Wyborcza".
Skandaliczną sprawę warszawskiego prokuratora opisuje dzisiejsza "Gazeta Wyborcza". Historia zaczęła się banalnie: policja zatrzymała kobietę na próbie kradzieży w centrum handlowym. Trafiła ona przed oblicze prok. Konrada P. Ten w pewnym momencie przesłuchania zasugerował, że może umorzyć dochodzenie w zamian za seks. Podejrzana wyraziła zgodę (tak przynajmniej sądził prokurator). Umówili się na kolejne spotkanie, które było jednak zasadzką. Policja zatrzymała prokuratora, a ukryte kamery nagrały prowokację.

W trakcie śledztwa okazało się, że podobnych przypadków było więcej - kolejnych 18 kobiet przyznało, że Konrad P. także im składał swoje niemoralne propozycje. Status osoby pokrzywdzonej ma łącznie 19 kobiet - i tyle też zarzutów dostał prokurator P. Dotyczą one - podobnie jak te pierwsze, stawiane jeszcze w październiku 2010 r. - żądania korzyści osobistej oraz przekroczenia uprawnień. Konradowi P. grozi do dziesięciu lat więzienia. Akt oskarżenia przeciwko niemu trafił pod koniec czerwca do stołecznego sądu.

Na razie jednak prokurator pozostaje bezkarny. Sąd dyscyplinarny nie zgodził się na jego aresztowanie. Prokurator na swój proces będzie czekał na wolności. Został co prawda zawieszony w czynnościach (dostaje połowę pensji), ale wciąż jest prokuratorem. Dlaczego? - Sąd dyscyplinarny przy prokuratorze generalnym czekał na zakończenie śledztwa - wyjaśnia prok. Mateusz Martyniuk.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Zobacz także

Najnowsze informacje