Jak dostać w ryj od Kazimiery Szczuki? Przepis zapodaje pyta.pl [WYWIAD]

"Interesujecie się polityką?". Mikołaj Janusz (Jaok): "Tak". Rafał Grad: "Raczej nie". Piotr Kozerski (Koza): "Mam na nią wyj****e". I tak przez cały wywiad. Nasza dziennikarka spotkała się z chłopakami z pyta.pl - najlepszymi prowokatorami w kraju, którzy na co dzień lubią doprowadzać do szewskiej pasji zarówno tych, którzy bronią TV Trwam, jak i tych, którzy walczą o prawo gejów do adopcji.
Jaok mówi, że jedyne, co was łączy, to uwielbienie dla Lemmy'ego z Motörhead. A co do założeń i celów działania pyty.pl się zgadzacie czy też nie?

Grad: Dobra zabawa.

Koza: Pokazanie idiotyzmu wychodzenia na ulicę.

Jaok: Ech, to nie tak... Chodzi nam o to, by eksploatować stereotypy, pokazywać utarte sposoby myślenia, obnażać radykalizm. Jak słyszę najaranego kolesia na marszu Wolnych Konopi, który mówi, że zakaz palenia trawki to "prawdziwy faszyzm", albo taksówkarza, który utrzymuje, że deregulacja będzie oznaczała dla niego "koniec świata", to wiem, że muszę tam pójść i sprawdzić, co ci ludzie mają w głowie. Czy widzą, że trochę jednak wyolbrzymiają swoje problemy, czy raczej starają się być tak radykalni, jak tylko możliwe, żeby zwrócić na siebie uwagę.

To opowiedzcie, co właściwie robicie.

J: Łapiemy jakiś temat tabu albo coś, za czym mają stać Żydzi albo inni cykliści, i idziemy na demonstrację. Na miejscu nie staramy się z ludźmi polemizować, tylko wchodzimy w ich retorykę. Zgadzamy się z nimi, ale robimy to tak, by ich zdenerwować. Często próbujemy ludzi zaskoczyć. Jak ktoś protestuje pod domem Jaruzelskiego, to pytamy, co sądzi o nowym Nintendo Wii.

G: Albo czy lepiej jest krzyczeć "hańba" czy "zdrada". Pan, którego o to zapytaliśmy, po zastanowieniu uznał, że jednak "zdrada". Mocniej brzmi.

Chodzicie i na parady równości, i na marsze w obronie TV Trwam. Co można tam zobaczyć? Czy ich uczestnicy mają ze sobą coś wspólnego?

J: Wszyscy chcą znaleźć się wśród osób, które mają podobne poglądy. Chcą powiedzieć, co myślą. Chcą, by ktoś ich wysłuchał, nawet jeżeli to, co mają do powiedzenia, jest tylko luźno związane z tematem demonstracji. Na marszu w obronie Trwam pytam pana, po co przyszedł, a ten zaczyna mówić: "Bo Tusk to i tamto...". Dopytuję więc, co z miejscem dla telewizji na multipleksie, a on: "A nie... Ja tego nawet nie oglądam...".

G: Średnia wieku wynosiła 70 lat i ci ludzie nawet nie wiedzieli, co to jest ten cały multipleks.

J: I tak samo jest na paradach równości, na których ludzie mówią głównie: "A, bo ci faszyści... Ja ich nie lubię". A dana demonstracja ma na celu np. szukanie akceptacji dla homoseksualizmu. Oficjalne hasła organizatora mało uczestników jednak interesują.

I po co to pokazywać?

J : Lubimy patrzeć, jak ludzie reagują. To taki rodzaj macania intelektualnego. Tak jak podczas marszu TV Trwam. Pojawiliśmy się na nim mocno zmęczeni po piątkowej imprezie i cały żart polegał na tym, że mówiliśmy ludziom to, czego się najbardziej bali. "Jesteście z TVN"? "Tak, jesteśmy". "O nie, to jesteście oszustami!", "Tak, jesteśmy!". Nie mogli wejść w sprzeczkę, bo nie napotykali żadnej negacji z naszej strony.



Pod waszym adresem używano już chyba każdego możliwego określenia: pederaści, faszyści...

K: ...komuniści, katole, sekta watykańska, masoni... Chyba nie ma grupy, do której by nas nie przypisano.

Pytałam znajomych, czego chcieliby się o was dowiedzieć. I powtarzało się jedno: "Czy dostali kiedyś w mordę za swoją bezczelność?". Więc jak, zdarzyło się?

J: Wielokrotnie zdarzało się szamotanie, drapanie, ataki przedstawicieli różnych opcji światopoglądowych. Aczkolwiek w ryj dostał tylko Koza. Raz od syna Wandy Nowickiej i raz od Kazi Szczuki.



K: To było dawno temu, kiedy byliśmy jeszcze szczupli, młodzi i niewinni. Pani Kazimiera prowadziła w tamtym czasie dość niskich lotów program o książkach. Podbiłem więc do niej i zapytałem, czy zdaje sobie sprawę, że "jej program ssie pałkę?". W pytaniu zawarta była już teza, co raczej nie zapraszało do polemiki, tylko odpowiedzi twierdzącej lub negującej. Pani Kazimiera niestety nie była w gębie tak cięta, jakby można się było tego spodziewać, więc próbowała wymierzyć mi cios. Okazałem się za wysoki, więc jej ręka tylko prześliznęła się po twarzy i mój dziewiczy zarost wyrządził jej pewnie więcej szkód niż ona mi. Nagranie tej sceny stało się hitem.

G: Jeden kolega nam zaproponował, abyśmy potem podziękowali Kazi Szczuce za rozgłos. Okazja nadarzyła się podczas protestu pielęgniarek. Pani Szczuka była tam ze Sławomirem Sierakowskim. Podeszliśmy do niej z kwiatami i słowami wdzięczności. Niestety, ona nie doceniła gestu, a Sierakowski wylał na nas kawę i oderwał część naszej kamery - to tak a'propos tej przemocy.

J: Zgłosiliśmy to nawet na Policję, żeby zobaczyć co się stanie. Obiecali, że się tym zajmą. I po pewnym czasie odezwali się z informacją, że musieli umorzyć sprawę z powodu niemożności ustalenia sprawcy... Nagranie ze sprawcą w akcji nie okazało się niestety pomocne.

Jak dobieracie tematy i rozmówców? Typujecie, kogo będzie najłatwiej ośmieszyć?

G: Nie robimy z ludzi idiotów, bo bazujemy na założeniu, że sami jesteśmy idiotami i się z tym specjalnie nie kryjemy.

J: Tu chodzi o obnażanie pewnego rodzaju zjawisk. Parcie na szkło, bezrefleksyjność.

K: Ludzie nie myślą. Jest dobrze, jeśli w trakcie sondy znajdą się dwie czy trzy osoby, które złapią nas na głupim pytaniu. Ale to się tyczy wszystkich. Kiedyś Jaok zadzwonił do mnie, mówiąc, że ma super pytanie do ludzi: "Sylwester wypada w tym roku w piątek 13. Czy wpłynie to na twoje plany?". W pierwszym momencie też nie złapałem, gdzie jest haczyk.

I kto was ogląda? Do kogo trafia wasz przekaz?

J: Według statystyk YouTube do mężczyzn w wieku 18-26 lat. Do niedawna były to głównie osoby o raczej prawicowych poglądach, bo tylko lewicowcy organizowali demonstracje, na które mogliśmy chodzić. Raz po takiej demonstracji wpadłem na obiad do Chińczyka. Do lokalu weszło trzech wielgachnych skinheadów, każdy wielki jak szafa. Rozpoznali mnie i postanowili się dosiąść. A ja akurat czytałem wywiad Najsztuba w "Przekroju". Zdziwili się: "Ty, co ty czytasz?", więc im odpowiedziałem: "No, wiecie, wroga trzeba poznać od środka". Kupili to bez pytań...

G: Teraz jesteśmy popularni zarówno po jednej i po drugiej stronie, bo też demonstracje rozkładają się po równo. Zabawne, kiedy obie grupy komentują pod jakimś materiałem i obie uznają go za pozytywny. Tak było na przykład z filmikiem "Christ Metal Pyta", w którym w rytm religijnej piosenki "Idzie mój Pan" Jaok biega po polach i lasach przebrany za Jezusa. Wystarczyło materiał wrzucić na YouTube, nie dodając komentarza i... się zaczęło.

K: Komentowali katolicy, którym się podobało, że poruszamy tematykę religijną. Komentowali katolicy, którzy się oburzali, że śmiejemy się z Jezusa. Komentowali ateiści, którzy się z tym zgadzali i to im się podobało. A inni ateiści krytykowali, bo sądzili, że popieramy Jezusa... I te grupy żarły się jak dzikie psy. Każdy widział tylko to, co chciał.

A Wy zrobiliście to, bo...?

J: Ja zawsze miałem taką wizję pędzącego przez pola Jezusa, ilekroć słyszałem tę piosenkę. Pomyśleliśmy, że zabawnie będzie, jak przedstawimy to dosłownie. Często zresztą stosujemy zabieg dosłowności. Obok ogrywania stereotypów to najlepszy sposób na uzyskanie efektu komicznego. Kiedyś rozdawaliśmy na ulicy kobietom placki w myśl powiedzenia "masz, babo, placek". Wszystko było OK do momentu, w którym nie podeszliśmy z plackiem do jednego czarnego pana i nie powiedzieliśmy: "Masz, bambo, placek". On się nie obraził, ale część internautów nie zostawiła na nas suchej nitki.

Wiem, że nie jesteście fanami poprawności politycznej i działacie w określonej konwencji, ale ten "bambo"...?

J: To tylko słowo. Uwielbiamy mącić. Robiliśmy filmik z okazji Dnia Kobiet i podpuszczaliśmy facetów, żeby mówili okropne rzeczy o kobietach, że powinny siedzieć przy garach, że jak któraś się źle zachowuje, to można jej przyłożyć... Na koniec postanowiliśmy znaleźć jakiegoś czarnego, żeby powiedział coś miłego. I cyk: ludzie komentują, że w Polsce to są chamy, a za granicą jest kultura. A przecież jak ktoś pomyśli, to konwencja jest jasna. U nas wszystko jest przerysowane.



Tak jak w filmiku z "Rumunką" - żebraczką, która pewnie nie była nawet Rumunką tylko Romką?

J: W tym materiale wszystko jest tak ustawione, żeby było jak najbardziej kontrowersyjnie. Chcieliśmy ludzi rozjuszyć, a oni łyknęli to jak pelikany. Od razu pojawiły się komentarze: "Jak wy tak możecie?! Jacy wy jesteście głupi! Nie odróżniacie Rumunki od Cyganki!". Najlepsze, że interweniowała ambasada Rumunii, która kazała naszemu ówczesnemu wydawcy zmienić tytuł filmiku. Na szczęście na YouTube tytuł pozostał oryginalny.



I nie mieliście nigdy poczucia, że przegięliście? Co innego wyśmiewać się z rzucającego bluzgami demonstranta, a co innego z kogoś słabszego od was. Na przykład kobiety żebrzącej na ulicy.

J: Po pierwsze, nie mamy poczucia żadnej misji, nie chcemy być opiniotwórczy. Jeżeli mówimy o słabszych... Ta kobieta czy romscy żebracy w ogóle nie proszą o pieniądze, które pójdą na bochenek chleba, ale które zabiorą do swoich śmiesznych domków z wieżyczkami. O tym właśnie trzeba mówić. Poza tym pamiętaj, że to ta kobieta dobrała się do naszej kukły i to ona nam powiedziała, żebyśmy znaleźli sobie pracę...

G: Ja najlepiej się bawiłem, czytając komentarze, w których próbowano nam udowadniać, że jesteśmy głupi, bo to przecież nie Rumuni kradną i żebrzą, tylko Cyganie. Rumuni to porządny naród, a Cyganie są tymi szujami... Próbowali nam coś wytknąć, a ujawnili własny kryptorasizm.

A jest granica, której byście nie przekroczyli?

K: Niepełnosprawni. Ludzie, którzy są trzepnięci przez życie nie ze swojej winy. Kiedyś bardzo chciałem zapytać jedną panią na wózku inwalidzkim na jakiejś prawicowej demonstracji, czy byłaby gotowa "pójść" na barykady, by bronić kraju przed reżimem, albo czy gotowa jest "stać" na straży wolności Polaków. Ale nie zrobiłem tego.

Moment. Jak możesz wyrokować o winie w przypadku choroby czy bezdomności?

K: Przecież widzę, jak ktoś na ulicy jest zdrowy na ciele i w miarę zdrowy na umyśle, a mimo to woli żebrać, niż zabrać się za pracę.

J: A mnie zawsze denerwuje, kiedy ktoś mówi bezdomnemu: "Weź, idź, znajdź pracę". I co ma taki zrobić? Pójść do Ikei i zaaplikować o robotę? Tak samo z żulami - wszyscy krytykują, że żebrzą na alkohol. A na co mają żebrać? Na półkę na książki? To są alkoholicy, którzy - jak sobie nie zapodadzą odpowiedniej ilości procentów - to cierpią.

K: OK, ale powiedz mi, niby dlaczego mam częstować fajką takiego cwaniaczka, który do mnie podbija, zionąc wódą? Czemu mam dawać mu papierosa, kiedy ja codziennie rano muszę wstawać do pracy i... [zagłusza go śmiech pozostałych - przyp. red.] No dobra... Kiedy co trzeci dzień po południu muszę wstawać i iść do pracy, aby zarobić na te fajki? Nie do końca rozumiem, czemu mamy inaczej traktować tych słabszych? To jest dopiero protekcjonalne, paternalizujące podejście. Dopiero nie oszczędzając ich, traktujemy ich jak równych.

Zmieniam temat. Tusk mówi, że Polska jest OK. Jest?

K: Jest naprawdę całkiem dobrze. No, może poza cenami fajek i tym, że można by zalegalizować narkotyki. I polityką oczywiście. Ilekroć dzieje się coś ważnego i jest autentyczna potrzeba wyjścia na ulicę i zaprotestowania, to wszyscy siedzą w domu. Ludziom naprawdę przydałoby się obudzić.

Z czego obudzić?

K: Demokracja u nas po prostu nie działa. Wkurza mnie, że dzieciaki nie znają wagi swojego głosu. 18-latki potrafią zagłosować na kogoś, bo ma na nazwisko Psikuta. I nie jest ważne, że ten dżentelmen został wzięty na listę wyborczą spod budki z piwem, bo ma śmieszne nazwisko. Dzieciaki głosują na Palikota, bo im zielsko zalegalizuje i będzie fajnie. Ludzie, którzy nie powinni znaleźć się w Sejmie, wchodzą do niego.

J: To pewnie przez kolejne zabory, wojny i komunizm. Polacy nauczyli się, że rząd jest zły. I teraz ciągle nie mogą dojść do ładu, czy władza jest w porządku, czy to dalej jakaś ściema.

K: A tymczasem cała klasa polityczna traktuje nas jak owce. PO od PiS nie różni się niczym. Wypatruję dnia, kiedy ktoś wysadzi w końcu pół Sejmu. Wtedy się zacznie.

I co? Tam też będziecie z kamerą?

Wszyscy: Jasne.

Więcej o:
Komentarze (88)
Jak dostać w ryj od Kazimiery Szczuki? Przepis zapodaje pyta.pl [WYWIAD]
Zaloguj się
  • plastikbombastik

    Oceniono 177 razy 101

    a mi się ich programy podobają....

  • maquis.drake

    Oceniono 162 razy 86

    "Często próbujemy ludzi zaskoczyć. Jak ktoś protestuje pod domem Jaruzelskiego, to pytamy, co sądzi o nowym premierze Kenii."

    Idealnie oddaje poziom współczesnych mediów.

  • tajlerdarden

    Oceniono 44 razy 32

    Macie chłopaki swoje 5 minut ;]
    Jak się postaracie to skończycie w tańcu na lodzie...

  • lodzermensz1

    Oceniono 36 razy 26

    Bardzo fajne.
    Boję się tylko jednego - że kiedyś mogą o coś zapytać mnie. I co ja im wtedy odpowiem?

  • synanki

    Oceniono 27 razy 19

    z tego wynika , że Kazia Sz. jest bardziej agresywna od moherowych hord...

  • mtcwa

    Oceniono 30 razy 16

    to wszystko kłąmstwo, pyta.pl to tak naprawdę przybudówka tajnej katolickiej organizacji opus dei.

  • leming666

    Oceniono 17 razy 13

    Ci co się tu tak oburzają nawet nie zdają sobie sprawy, że pyta.pl powstało właśnie dzięki nim.
    Ale to tylko prosta dygresja nieźle pasująca do powyższej konwencji.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX