"Nie będzie więcej Goeringów". Potomkowie nazistów walczą z piętnem zbrukanych nazwisk

23.05.2012 12:07
Hermann Goering, Rudolf Hoess, Heinrich Himmler i Amon Goeth

Hermann Goering, Rudolf Hoess, Heinrich Himmler i Amon Goeth (Fot. Deutsches Bundesarchiv/ Wikipedia)

Himmler, Goering, Goeth i Hoess - te nazwiska zawsze będą budzić grozę. BBC odnalazła rodziny nazistowskich zbrodniarzy, które w różny sposób starają się żyć z piętnem swoich nazwisk. Jedni piszą książki, inni jadą do Auschwitz. Potomkowie marszałka III Rzeszy poddali się sterylizacji.
Rainer Hoess, wnuk Rudolfa Hoessa, który był komendantem oświęcimskiego obozu, zdecydował się na podróż do Auschwitz, kiedy skończył 40 lat. Jako uczeń nie mógł wziąć udziału w szkolnej wycieczce do Auschwitz. Nie z takim nazwiskiem - usłyszał. Nazwisko i poczucie winy nie dawały mu spokojnie żyć. Chciał zmierzyć się z rzeczywistością horroru i kłamstwami o zagładzie, które słyszał w rodzinie od dziecka. Zobaczyć na własne oczy - jak to nazywał - bramę do piekła.

Truskawki z Auschwitz

Kiedy ujrzał stojący obok obozu rodzinny dom, powtarzał tylko jedno słowo: "Szaleństwo". Pamięta album ze swastyką i zdjęcia ojca, który razem z wujkiem i ciocią bawią się, jak to dzieci, w ogrodzie tego domu. Jest mały basen i piaskownica, ale kilka metrów obok zaczyna się obóz, w którym codziennie giną setki ludzi. Dzieci mają w rękach drewniane zabawki zrobione przez więźniów, a ich mama - babcia Rainera - upomina, by bardzo dokładnie myli truskawki z ogrodu. Mama wie, że jest na nich pył z krematoriów.

Rainer Hoess w samym obozie spotkał młodą dziewczynę z Izraela. Powiedział jej, kim jest. Nie mogła uwierzyć, że zdecydował się na ten krok. Kiedy mówił o swojej winie i wstydzie, były więzień obozu spytał, czy może uścisnąć jego dłoń i przytulił go. - Powiedział, że nie jestem odpowiedzialny za to, co zrobił mój dziadek, że nie mogę tego w sobie nosić. To był najważniejszy moment w moim życiu. Po raz pierwszy przestałem czuć się winny, po raz pierwszy poczułem wewnętrzny spokój - wspomina.

"Naprawdę ją kochałam"

Katrina Himmler wybrała inną drogę, by zrzucić z siebie piętno nazwiska. Wujek jej mamy, Hainrich Himmler, był szefem SS i Gestapo. Katrina napisała książkę "Bracia Himmlera: Historia niemieckiej rodziny", chcąc rzucić snop pozytywnego światła na zbrukane nazwisko. - Zrobiłam wszystko, by zdystansować się od historii naszej rodziny, by spojrzeć na problem krytycznie. Dzięki książce nie muszę dłużej wstydzić się tych moich powiązań - wyznaje dziennikarzowi BBC.

Ale wcześniej była rozdarta między miłością do swojej własnej babci a świadomością, że i ona była nazistką. - Naprawdę ją kochałam i byłam w nią wpatrzona. To był dla mnie wstrząs, kiedy odnalazłam listy, w których wspominała o swoich kontaktach z nazistami. Czułam się obrzydliwie, kiedy dotarła do mnie świadomość, że babcia wysyłała do więzienia paczki dla skazanych na śmierć zbrodniarzy wojennych.

"Ucięliśmy linię"

Monika Hertwig po projekcji filmu "Lista Schindlera" długo nie mogła dojść do siebie. Do tej pory jej matka ukrywała prawdę o ojcu Amonie Goethe - komendancie obozu w Płaszowie, który umilał sobie czas, strzelając do Żydów z balkonu. - Kiedy byłam mała, myślałam wręcz, że Żydzi w Płaszowie i mój ojciec to była jedna rodzina. Taką historię słyszałam z ust matki - wspomina. Kiedy dorastała i nie przestawała pytać o ojca, słyszała tylko, że zabił kilku Żydów. Jej matka, słysząc pytania, zawsze wpadała w szał i biła ją kablem. Po poznaniu prawdy Monika Hertwig próbuje radzić sobie z przeszłością. Nawiązuje kontakt z dawnymi więźniami Płaszowa. Spotyka się z młodzieżą.

Bettina Goering, siostrzenica Hermanna Goeringa, też nie mogła żyć z piętnem. Inaczej niż Rainer Hoess nie pojechała do Auschwitz. Opuściła Niemcy ponad 30 lat temu i żyje w Santa Fe w Nowym Meksyku. - Z dystansu jest mi łatwiej żyć z tą rodzinną historią - mówi dziennikarzowi BBC. Wraz z bratem poddali się sterylizacji. - Ucięliśmy linię. Nie będzie więcej Goeringów.

Zobacz także
  • Córka hitlerowskiego zbrodniarza. Jak żyć z takim piętnem?
Komentarze (96)
"Nie będzie więcej Goeringów". Potomkowie nazistów walczą z piętnem zbrukanych nazwisk
Zaloguj się
  • polakslowian

    0

    @ siegheil

    To wlasnie twoja banda debilow faszystowskich finansowala Hitlera. Nie boj sie prawdy.

  • dylesid

    Oceniono 3 razy 3

    Kropka w kropke zerzniete z BBC.

  • indianfire

    Oceniono 1 raz 1

    Czytałem to na BBC wczoraj :) m.bbc.co.uk/news/magazine-18120890

  • sebolargo

    Oceniono 10 razy 4

    "Nie będzie więcej Göringów" Akurat książki telefoniczne w Niemcech są pełne Göringów.Ciekawe czy nazwisko Dżugaszwili i poczucie winy daje wnukowi Stalina spokojnie żyć.Może GW udzieliła już moralnego rozgrzeszenia ojca narodu

  • kermit.dolomit

    Oceniono 28 razy -2

    Czy wnuk Stalina obciął sobie już jaja ? Dlaczego Szechter zmienił nazwisko na Michnik ? Czy w Rosji potomkowie komunistycznych sekretarzy piszą książki wychwalające czyny swoich ojców i dziadków Czy potomkowie Berii i krwawego karła Jeżowa odwiedzają łagry i miejsca sowieckich kaźni ? Na te i inne pytania niech politruki z GW sami znajdą odpowiedź

  • likierski

    Oceniono 13 razy 5

    Pytanie do komentatorow'kto finansowal Hitlera i jego pomocnikow.Bez nich nie bylo by tego co bylo.Cale zlo pochodzi z Anglii i USA czy to sie komus podoba czy tez nie.Aktualny system z ktorego ciesza sie niektorzy pochodzi od tych samych rodzin i bardzo zle sie to skonczy,pomimo tak duzo zadowolonych niewolnikow.Po prostu chciwosc Banksterow przeszla wszelkie oczekiwania i granice.Poczekamy-zobaczymy.

  • zygmuntjerzy

    Oceniono 20 razy 20

    Brat Hermanna Göringa, Albert Göring, nigdy nie zmienił nazwiska. W czasie wojny ratował m.in. Żydów, z obozu w Teresienstadt wywiózł ich około setki. Za czasów Trzeciej Rzeszy pomagało mu w tym oczywiście nazwisko. Jednakże po wojnie nie zmienił go, był dwukrotnie aresztowany przez aliantów (w Bremie przez Amerykanów, w Czechosłowacji przez tamtejsze władze). W obu przypadkach został po pewnym czasie zwolniony. W Czechosłowacji, gdzie w czasie wojny był dyrektorem technicznym zakładów Skoda (był dyplomowanym inżynierem o specjalności budowa maszyn), wszyscy jego dawni podwładni zeznawali na jego korzyść. Władze Czechosłowackie nie miały innego wyjścia, jak przeproszenie podejrzanego i zwolnienie go.
    Powrócił do Niemiec, gdzie nazwisko nie ułatwiało mu życia.
    Zmarł w grudniu 1966 w niedostatku i zapomnieniu, na raka.
    Pozdrowienia z Berlina
    Zygmunt

  • veryok

    Oceniono 12 razy 8

    rodzenstwo poddalo sie sterylizacji, okazali sie takimi samymi radykalami jak ich przodek. tylko po przeciwnej stronie barykady. mysle jednak, ze z takimi nazwiskami emigracja to logiczne rozwiazanie. w niemczech zyje masa potomokow "mniejszych" opracwcow, bo jakze inaczej, przeciez nie rozpuscili sie w powietrzu.
    Ich rodziny zyly w czasie wojny z "biznesu wojennego", mieli uprzywilejowana poyzcje w tym rowniez finansowa, dorabiali sie domow, mieszkan, majatku. nikt im nic nie zabral po wojnie, mieli co pomnazac.
    wina nie przechodzi z ojca na syna ale spadek juz tak. okropne to wszystko.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje