To Amerykanie zatopili "Kursk"? Sensacyjna wersja wydarzeń na Morzu Barentsa

Wiadomości >  Archiwum
ps
07.05.2012 11:11
A A A Drukuj
Okręt atomowy

Okręt atomowy "Kursk". Zdjęcie z 1999 roku (Fot. AP/STR)

Amerykański statek podwodny "Memphis" zatopił "Kursk" rakietą uranową. USA bały się, że Rosja sprzeda Chinom rakiety podwodne Szkwał, które były testowane na "Kursku" - pisze Wiktor Bater w najnowszym "Wprost". "To nieprawdopodobna teoria" - komentują eksperci.
Rosyjski okręt podwodny o napędzie jądrowym "Kursk" zatonął 12 sierpnia 2000 roku podczas manewrów na Morzu Barentsa (na północ od Rosji i Skandynawii). Przyczyny katastrofy były przez długi czas owiane tajemnicą. Oficjalnie rosyjska komisja ogłosiła, że przyczyną katastrofy był wybuch torpedy.

Inną wersję przedstawili w 2005 roku kanadyjscy dziennikarze i francuski filmowiec Jean-Michel Carre. Twierdzili oni, że Kursk zatonął w wyniku kolizji z amerykańskim okrętem lub został trafiony torpedą.

Podobną wersję wydarzeń przedstawia wysokiej rangi oficer rosyjskich służb specjalnych, z którym rozmawiał Wiktor Bater. W sierpniu 2000 roku był on jednym z adiutantów Walentyna Korabielnikowa, szefa rosyjskiego Głównego Wydziału Wywiadu Sztabu Generalnego (GRU). Oficer do dzisiaj się boi i nie zgadza się na publikację swojego imienia i nazwiska, a w artykule jest przedstawiany jako Andriej.

- Ciąży mi to jak kamień. Wokół "Kurska" narosło tyle kłamstw i plotek, a mało kto wie, że świat stał na krawędzi jądrowej apokalipsy, poświęciliśmy naszych w imię pokoju - mówi oficer.

"Kursk" testuje nowatorskie rakiety, obserwują to chińscy generałowie

Na podstawie jego relacji, opublikowanych dokumentów i wyników śledztwa Bater odtwarza przebieg wydarzeń. Podczas sierpniowych manewrów Kursk ma wystrzelić torpedy Szkwał. - Te dwutonowe pociski rozwijają pod wodą prędkość 500 km na godz., podczas gdy klasyczne torpedy płyną nie szybciej niż 60 km na godz. - opowiada Andriej. Jest to możliwe, ponieważ wytwarzają poduszkę gazową, która otacza torpedę.

Na dowodzonym przez admirała Popowa krążowniku "Piotr Wielki" są chińscy oficerowie, którzy obserwują manewry. Chiny są zainteresowane kupnem torped Szkwał, co według Andrieja byłoby ogromnym ciosem dla USA. Oficer twierdzi, że Amerykanie już wcześniej próbowali wykraść tajemnice szkwału, ale zostało to udaremnione przez rosyjskie służby specjalne.

Po zderzeniu z "Toledo" "Amerykanom i Rosjanom puszczają nerwy"

O 8.51 kapitan "Kurska" melduje admirałowi Popowowi gotowość do wystrzelenia torpedy. Rosyjskie manewry obserwują okręty US Navy - "Toledo" i "Memphis". Amerykanie według Andrieja nie mają wyjścia i starają się udaremnić wystrzelenie szkwału na oczach chińskich wojskowych. Niewielkie "Toledo" wykonuje wokół "Kurska" manewry przesłaniające widoczność. "Memphis" obserwuje to z pewnej odległości.

O 11.28 "Kursk" jest gotów do wystrzelenia szkwału, ale "Toledo" zbliża się do niego na niebezpieczną odległość i pomiędzy okrętami dochodzi do zderzenia. "Wtedy Rosjanom i Amerykanom puszczają nerwy" - pisze Bater. Hydrolokator "Memphis" rejestruje dźwięk otwieranego luku torpedowego "Kurska". Kapitan "Memphis" nie chce dopuścić do tego, by "Toledo" został zatopiony torpedą Szkwał, i odpala uranową torpedę Mh 48.

Amerykańska torpeda wbija się w korpus "Kurska" w tylnej części przedziału torpedowego. Dochodzi do eksplozji, zapłonu uranowego i pożaru. Po około dwóch minutach następuje potężna eksplozja w przedziale torpedowym, do którego dostał się ogień. Ma ona siłę 3,5 w skali Richtera, rejestrują ją norweskie stacje sejsmiczne.

"Kursk" tonie, Amerykanie uciekają

"Kursk" idzie na dno. Potężna fala uderzeniowa uszkadza "Memphis", który ucieka do Norwegii, by odwrócić uwagę od uszkodzonego "Toledo", który z kolei ewakuuje się do USA. Początkowo Rosjanie są przekonani, że to "Kursk" zatopił amerykańską jednostkę.

Popow wraz z chińskimi oficerami wraca do portu w Murmańsku. Andriej twierdzi, że admirał w pierwszych meldunkach mówi coś o zderzeniu z obcym okrętem. Potem, by nie dopuścić do przechwycenia okrętu i rakiet przez obce jednostki, Popow nakazuje systematyczne bombardowanie okolic wraku minami głębinowymi.

Na krawędzi kryzysu jądrowego, Putin poświęca życie marynarzy

Na wieść o zatonięciu "Kurska" Władimir Putin przerywa urlop w Soczi. Do Moskwy błyskawicznie przybywa szef CIA George Tenet. Według Andrieja początkowo Rosja była przekonana, że doszło do zderzenia z obcym okrętem, a wybuch rakiet nastąpił w wyniku uderzenia o dno. Tenet przyznaje, że to "Memphis" pierwszy otworzył ogień. - To był szok. Tylko dzięki Putinowi nie doszło do jądrowego kontrataku, chociaż wielu admirałów ma do dzisiaj o to do niego pretensje - że trzeba było reagować, a nie kupczyć - mówi oficer.

Putin jest wówczas prezydentem od niecałych sześciu miesięcy. Decyduje się na spiralę kłamstw, by wyjść z kryzysowej sytuacji. Kanadyjscy filmowcy podali, że tuż po zatonięciu "Kurska" Rosjanie podnieśli dwie eskadry samolotów do zwalczania okrętów podwodnych. Przed zbombardowaniem "Memphis" i "Toledo" powstrzymał je osobisty rozkaz Putina. Putin poświęca też życie 23 marynarzy uwięzionych w dziewiątym przedziale "Kurska", których można było uratować. Wojskowi, którzy próbują przedstawiać inną wersję wydarzeń, są usuwani ze służby. O winie Amerykanów piszą w Rosji tylko nieliczne bulwarówki.

Wkrótce po wizycie szefa CIA Amerykanie anulują rosyjski dług i udzielają Moskwie długoterminowej pożyczki w wysokości 10 mld dolarów - przypomina Bater.

O winie Amerykanów mają świadczyć też zdjęcia prawej burty "Kurska" zrobione po wydobyciu wraku. Widać na nich równy okrągły ślad po uderzeniu torpedą uranową - pisze Bater. Zdjęcia zostały w Rosji utajnione, można je znaleźć na stronach internetowych o katastrofie.

Eksperci: "Nieprawdopodobne, USA musiałyby zakładać początek wojny"

Co o tej teorii myślą eksperci? Zdaniem dr. Lee Willetta, eksperta studiów morskich brytyjskiego Royal United Services Institute, ta wersja wydarzeń jest "nieprawdopodobna". - Amerykanie, decydując się na atak, musieliby de facto zakładać początek wojny światowej, bo przecież nie mogli sądzić, że Putin okaże się zbawcą świata i poświęci swoich marynarzy w imię pokoju - twierdzi.

Willett twierdzi, że do zatonięcia doszło w skutek eksplozji torpedy DST-90 wewnątrz okrętu, a potem wybuchu w przedziale składującym resztę torped. - Okręt poszedł na dno. W tym czasie nie było żadnego lądowania UFO - ironizuje.

W podobnym tonie wypowiada się polski ekspert ds. obronnych Wojciech Łuczak. Przyznaje on, że amerykańskie okręty "na pewno śledziły manewry", ale "nikt przy zdrowych zmysłach nie wystawiłby się na strzał torpedowy w rejonie ćwiczeń". - Za najważniejszą przyczynę katastrofy uważam pobór. Na pokłady supernowoczesnych jednostek Rosjanie zabierają chłopców z kołchozów po kilkumiesięcznym przeszkoleniu. To musiało się kiedyś tak skończyć - uważa.

Z kolei Ola Tunander z Instytutu Badań nad Pokojem w Oslo uważa, że do zatonięcia "Kurska" mogło dojść w skutek kolizji z "Toledo". - Mówienie o ataku torpedowym ze strony amerykańskiego okrętu jest już daleko posuniętą spekulacją. Raczej się nie dowiemy, jak było - podsumowuje.

Tagi:

Komentarze (488)
Zaloguj się
  • Oceniono 107 razy 69

    Ale zanim ten film się skończy, lekki odjazd kamery i widzimy charakterystyczną przygarbioną sylwetkę z brodą. Zbliżenie, to jednak nie Dzierżyński, lecz Antonio M.

    Nabija fajkę i wypuszcza aromatyczny dym iluzji z silną nutką spisku. Kiwa siwą głową: Nie mówiłem?

  • pioo-trr

    Oceniono 50 razy 28

    Maciarewicz napewno stwierdzi coś innego... To rosyjska rakieta odbiła się od amerykańskiej łodzi podwondej i uderzyła w Kursk. Bo mgła była pod wodą !

  • takisobiestatystyk

    Oceniono 31 razy 23

    News na czasie, hehe... O tej teorii spiskowej pisały już wielokrotnie nie tylko światowe, rosyjskie ale i polskie media i to od wielu lat.

  • liniecki

    Oceniono 36 razy 20

    Cały ten artykuł to banialuki. A film, na podstawie którego to napisano, to brednie pijanego dziecka. Rosjanie świetnie wiedzieli, co się stało od samego początku, wiedzieli, że sami zatopili okręt przez przypadek. Admirał dowodzący ćwiczeniami natychmiast po wypadku opuścił teatr działań. Gdyby zostali zaatakowani przez Amerykanów, dowódca nie opuściłby oddziałów, tylko dowodził na miejscu, bo opuszczenie teatru w takiej sytuacji jest dezercją. Pojechał za to do Moskwy tłumaczyć się z tego bajzlu.
    Putin natomiast, bawił w owym czasie na Krymie i też wcale do Moskwy się nie kwapił, a więc świetnie wiedział, co się stało. Gdyby sprawa była z Amerykanami, byłby to potencjalnie początek wojny, więc wróciłby do Moskwy na dwóch łapkach. A skoro wiedział, że ma do czynienia z normalnym ruskim bajzlem, to spokojnie został jeszcze parę dni.

  • Oceniono 29 razy 19

    Po piewrwsze: Rosjanie raczej nie sprzedawali by państwu, z którym wcześniej czy później będą miały konflikt o dominację w Azji, swoich najnowszych i przełomowych technologii wojskowych. Zauważmy, że sprzedali im swoją technikę kosmiczną w wersji, de facto, z lat 60-tych ubiegłego wieku - czemu więc mieli sprzedawać rakiety podwodne, które (skoro Amerykanie nie mają nic w tym stylu) zapewniają im dominację na morzach?

    Po drugie - gdyby doszło do eksplozji ładunku zawierającego uran (eksplozji w wyniku reakcji łańcuchowej czy tylko "brudnego" ładunku), ślady tej eksplozji byłyby łatwe do wykrycia w miejscu eksplozji i mogły by tego dokonać niezależne, pozawojskowe instytucje, którym ciężko by było narzucić milczenie...

    Po trzecie - nie mogę sobie wyobrazić, by nowowybrany Putin był w stanie przeciwstawić się swoim twardogłowym wojskowym, gdyby ci naprawdę rozważali odwet: skoro Amerykanie zaatakowali pierwsi, Rosjanie zdecydowaliby się na odwetowe zatopienie jednego lub obu okrętów z założeniem, że ci co zaczęli winni martwić się o światowy pokój. Pomijam już fakt, że gdyby było tak, jak Bater opisuje, Rosjanie wykorzystali by to propagandowo, kreując Putina w swym społeczeństwie nie tylko na półboga, ale boga w pełnym rozmiarze. Tragedia członków załogi, którzy przeżyli ekspolozję nie stanowiłaby problemu - spokojnie mozna by utajnić szczegóły i twierdzić, że wszyscy zginęli od razu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX