Morderca żydowskich dzieci dzwonił do telewizji. "Zabiłem, bo Żydzi zabijają w Palestynie"

Dom podejrzanego, otoczony przez policję

Dom podejrzanego, otoczony przez policję (Fot. PASCAL PARROT REUTERS)

Kilka godzin przed tym, jak francuskie siły specjalne otoczyły dom podejrzanego o dokonanie ataków na żydowską szkołę w Tuluzie i zabójstwo trzech żołnierzy, domniemany zabójca zadzwonił do telewizji France24. Powiedział, że jest powiązany z francuską Al-Kaidą. Podał szczegóły zbrodni, które mógł znać tylko prawdziwy zamachowiec.
Człowiekiem, który zadzwonił do francuskiej telewizji, był najprawdopodobniej prawdziwy zamachowiec - uważa francuska policja.

Reporterka France24 Ebba Kalondo, która rozmawiała z tajemniczym mężczyzną, powiedziała potem, że około dwudziestoletni, sądząc z brzmienia głosu, mężczyzna miał "lekki akcent" i podał dokładne i prawdziwe informacje dotyczące strzelaniny w szkole w Tuluzie i zabójstw żołnierzy w Tuluzie i Montalban.

Policja sądzi, że reporterzy rzeczywiście rozmawiali z prawdziwym sprawcą. Podał on bowiem m.in. liczbę wystrzelonych kul i fakt zgubienia magazynka do jednego z pistoletów. Takie szczegóły mógł znać tylko prawdziwy zamachowiec i tropiący go policjanci.

Dlaczego zamachowiec zabił żydowskie dzieci?

W rozmowie z dziennikarzem stacji domniemany zabójca stwierdził, że jest powiązany z francuską komórką Al-Kaidy i przyznał się do zamordowania trzech żołnierzy w Tuluzie i Montalban w ubiegłym tygodniu. Z reporterami rozmawiał "czystą francuszczyzną". Zapowiadał m.in., że jego działania to część znacznie większej kampanii, a Francja może oczekiwać kolejnych ataków w Lyonie, Paryżu i Marsylii.

Tajemniczy rozmówca France24 stwierdził też, że dokonał ataków w proteście przeciwko zakazowi noszenia we Francji przez kobiety islamskich zasłon osłaniających twarz lub całe ciało. Kolejnym powodem zamachów miała być francuska obecność w Afganistanie. Ofiary miały zostać wybrane "przypadkowo", jednak celem dalszych ataków miały być wszystkie osoby wspierające interwencję w tym kraju lub "pracujące w machinie Sarkozy'ego". Zapytany, dlaczego zabił osoby pochodzenia żydowskiego - w tym troje dzieci - domniemany zamachowiec odparł tylko, że "Żydzi zabijają naszych braci i siostry w Palestynie".

Zabójca aresztowany? "Nie potwierdzam"

Wczoraj francuskie media podały, że trwające od rana oblężenie domu domniemanego zamachowca się zakończyło, a on sam został schwytany. Informacje te nie potwierdziły się. Oblężenie domu, w którym zabarykadował się prawdopodobny morderca, wciąż trwa.

Domniemany zabójca z Tuluzy i Montalban to Mohammed Merah, Francuz pochodzenia algierskiego. Twierdzi, że jest "mudżahedinem" i był szkolony na pograniczu afgańsko-pakistańskim. Śledczy mówią, że mężczyzna siedział w więzieniu w Afganistanie. Później okazało się, że także ta informacja nie była prawdziwa.

W trakcie negocjacji z policją Merah nie wyraził skruchy za swoje czyny.

- Żałował jedynie, że nie miał czasu zabić więcej ludzi i przechwalał się, że "rzucił Francję na kolana" - powiedział francuski prokurator specjalizujący się w sprawach dotyczących terroryzmu, Francois Molins. Dodał, że Merah przyznał się do zarzucanych mu czynów i nie miał zamiaru zostać męczennikiem - chciał się w późniejszym terminie...podać.

- Powiedział że nie ma duszy męczennika i ducha samobójcy, wolał zabić i pozostać przy życiu - opisywał rozmowę z broniącym się wciąż zamachowcem Molins.

Najnowsze informacje