John Demjanjuk nie żyje. Kat Żydów z Sobiboru miał 91 lat

Wiadomości >  Archiwum
Michał Gostkiewicz
17.03.2012 12:47
A A A Drukuj
John Demjanjuk w 2011 r.

John Demjanjuk w 2011 r. (Fot. AP/Matthias Schrader)

John Demjanjuk, nazistowski nadzorca obozu koncentracyjnego w Sobiborze, nie żyje - informuje niemiecka policja. 91-letni starzec, z pochodzenia Ukrainiec, został skazany w Niemczech za zbrodnie wojenne. Sąd stwierdził, że jako strażnik w Sobiborze Demjanjuk brał udział w eksterminacji ponad 28 tysięcy Żydów.
Demjanjuk pochodził z Ukrainy, miał 91 lat. Był oskarżony o współudział w 28 060 mordach w czasie II wojny światowej. W precedensowym procesie w ubiegłym roku niemiecki sąd uznał go za winnego i skazał na 5 lat więzienia. Demjanjuk do końca twierdził, że jest niewinny.

Według policji z niemieckiego Rosenheim Demjanjuk zmarł w domu starców, w którym oczekiwał na rozpoczęcie rozprawy apelacyjnej w niemieckim sądzie. Po skazaniu go w ubiegłym roku sąd nakazał jednak zwolnienie mężczyzny ze względu na wiek. Policja z Traunstein, która zajmuje się sprawą, podkreśla, że śmierć zbrodniarza analizuje "w zwykłym trybie".

Skazany za współudział w 28 tys. morderstw

W marcu 2009 r Demjanjuk został pozbawiony amerykańskiego obywatelstwa i na mocy umowy o ekstradycji - wydany Niemcom. Dwa lata później sąd w Monachium skazał go na 5 lat więzienia. Wyrok na 91-letniego emerytowanego pracownika zakładów Forda, ustanowił rok temu precedens w niemieckim prawie. Nie dość, że po raz pierwszy niemiecki sąd wydał wyrok w sprawie o nazistowskie zbrodnie na człowieka, który nie jest Niemcem, to nietypowa było samo oskarżenie. Demjanjuk nie dostał zarzutów zamordowania konkretnych osób. Został skazany jako strażnik obozu śmierci w Sobiborze, który miał współudział w wymordowaniu 28 tys. Żydów.

Sprawa "Iwana Groźnego". Kim był Demjanjuk?

Wokół tożsamości Demjaniuka przez lata narastały wątpliwości. Po wojnie, w 1952 r., wyemigrował do USA. Cały czas - już jako John Demjaniuk - utrzymywał, że większość II wojny światowej spędził w niemieckim obozie dla jeńców wojennych. Kilkadziesiąt lat po wojnie przeżył spokojnie w USA. Tymczasem pojawiły się podejrzenia, że John Demjanjuk i "Iwan Groźny", wspominany przez nielicznych ocalałych więźniów Sobiboru bezwzględny kat i okrutnik, to jedna i ta sama osoba.

W 1988 r. Demjanjuk został wydany Izraelowi. 18 kwietnia izraelski sąd stwierdził, że oskarżony jest "Iwanem Groźnym", "winnym wszystkich zarzucanych mu zbrodni wojennych, zbrodni przeciw narodowi żydowskiemu oraz zbrodni przeciw ludzkości". Szubienica dla Demjanjuka była już gotowa, ale światło dzienne ujrzały dokumenty radzieckich sądów, według których jako "Iwan Groźny" została w ZSRR skazana inna osoba.

"Był częścią nazistowskiej maszynerii śmierci"

Demjanjuk błyskawicznie wrócił do USA i odzyskał obywatelstwo. Ale w 2002 znów je utracił, a Departament Sprawiedliwości, choć już nie utożsamiał go z "Iwanem Groźnym", wciąż zarzucał mu służbę w obozach koncentracyjnych i obozach śmierci. Z USA domniemany zbrodniarz trafił do Niemiec. Schorowany, na wózku inwalidzkim (choć co do jego złego stanu zdrowia istniały wątpliwości), przez cały proces niemal się nie odzywał.

Jednym z dowodów procesowych niemieckiej prokuratury była karta identyfikacyjna SS, która miała być kartą młodego Demjaniuka i potwierdzać jego szkolenie w obozie SS w Trawnikach i transfer do Sobiboru. Obrona twierdziła, że kartę sfałszowało KGB. Według ekspertów sądowych karta była autentyczna. I to m.in. na tej podstawie sędzia Ralph Alt wydał skazujący wyrok, stwierdzając, że 91-letni Demjaniuk był częścią nazistowskiej "maszynerii śmierci".

Demjaniuk nie zareagował na wyrok

Tagi:

  • 4
  • 3