Rok po tsunami: Fukushima jak Czarnobyl. Wymarłe miasta, zdziczałe zwierzęta, skażenie

11.03.2012 08:00
Dziennikarz w stroju ochronnym przy elektrowni Fukushima

Dziennikarz w stroju ochronnym przy elektrowni Fukushima (Fot. Yoshikazu Tsuno AP)

Rok po tsunami i kryzysie nuklearnym krajobraz w promieniu 20 km wokół elektrowni atomowej Fukushima przypomina obrazy z filmów katastroficznych: wyludnione miasta, porzucone auta i zarośnięte drogi. Zdjęcia i filmy zrobione przez dziennikarzy wpuszczonych do zamkniętej dla ludzi skażonej strefy do złudzenia przypominają obrazy z Czarnobyla.


Drzewa zarastają tory kolejowe, a na pustych ulicach miast-duchów stoją pozostawione tam samochody, rowery, a nawet wózki inwalidzkie. Na cmentarzach straszą poprzewracane nagrobki, a chodniki zarasta zieleń.

Zarastająca droga w okolicy miasta Naraha, Fot. David Guttenfelder AP

Po okolicy wałęsają się stada zdziczałych krów, bezdomne psy i dzikie zwierzęta (np. strusie), które uciekły z farm. Do tego pustka i miejscami wciąż terkoczące złowieszczo liczniki Geigera.

Pomiar skażenia, fot. Greg Baker AP

Rok po kataklizmie skażona strefa w promieniu 20 km wokół elektrowni atomowej Fukushima Dai-ichi ucieleśnia wizje pisarzy science fiction o świecie po zagładzie atomowej. Ze względu na skażenie radioaktywne ze strefy wysiedlono kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Ewakuowane po tsunami nadbrzeżne miasta i te położone w głębi lądu - jak Tomioka, Okuma czy Namie - i tak uszkodzone w trzęsieniu ziemi - niszczeją, bo nigdy nie wrócili do nich ludzie. Jak do Futaby, w której wciąż wisi napis: "Energia nuklearna - energia dla lepszej przyszłości".

Wymarłe miasto Futaba, Fot. REUTERS/ISSEI KATO

Rok po katastrofie wysiedleni wciąż nie mają domu

Jeszcze w lutym policjanci poszukiwali w zamkniętej strefie ciał ofiar tsunami. W strefie cały czas trwa żmudne usuwanie radioaktywnych osadów. Transporty napromieniowanej ziemi ze skażonej strefy wciąż wywożone są z japońskich portów.

Wywóz skażonej ziemi, Fot. Greg Baker AP

W grudniu japoński rząd ogłosił, że reaktory Fukushimy osiągnęły stan tzw. zimnego wyłączenia. To podstawowy warunek do ewentualnego przyszłego powrotu ludzi do zakazanej strefy. Jej granice zostaną zresztą w kwietniu zmienione, ponieważ zmienia się obszar skażenia. Wciąż jednak tam, gdzie roczna dawka promieniowania przekracza 50 milisiwertów, nie będzie się nadawała do zamieszkania co najmniej przez najbliższe pięć lat - prognozuje Reuters. Wielu ludzi od roku mieszka w prowizorycznych centrach ewakuacji, np. w przystosowanych do tego celu szkołach. Jak ta w Kazo w prefekturze Saitama, gdzie mieszka 570 uciekinierów z Futaby, miasta położonego najbliżej elektrowni Fukushima.

Uciekinierzy z Futaby w tymczasowym schronieniu w Kazo, 2012 r., fot. Koji Sasahara AP

Ratowanie Fukushimy. TEPCO: Najgorsze za nami

Proces odkażania budynków elektrowni trwa. I jest śmiertelnie niebezpieczny dla ludzi, którzy przy nim pracują. W trakcie atomowego kryzysu kilkudziesięciu odważnych ochotników dzień po dniu próbowało opanować sytuację w zniszczonej atomowej siłowni. Podobnie jest teraz.

Zniszczony reaktor elektrowni Fukushima, 2012 r., fot. HANDOUT REUTERS

Zarządzająca elektrownią firma TEPCO twierdzi, że po doprowadzeniu reaktorów do stanu zimnego wyłączenia jedyne, co pozostało, to posprzątać po katastrofie. Władze firmy przyjmują do wiadomości, że to "sprzątanie" może potrwać nawet 40 lat, ale starają się przedstawić sytuację w Fukushimie jako opanowaną.

Ale inżynierowie, eksperci nuklearni, a przede wszystkim zwykli robotnicy, którzy za 8 tys. jenów (100 dolarów) za dzień pracują codziennie w kombinezonach ochronnych w napromieniowanych budynkach, twierdzą co innego. - Mogę z całą pewnością powiedzieć, że tu nie jest bezpiecznie - mówi agencji AFP jeden z robotników, 50-letni podwykonawca, który pracuje od sierpnia 2011 r. przy systemie chłodzącym elektrowni.

- Jest wiele miejsc, gdzie poziomy radiacji są bardzo wysokie - dodaje mężczyzna. Twierdzi też, że podwykonawcy tacy jak on są traktowani "jak zwierzęta". W samym środku lata, przy 38 stopniach Celsjusza, robotnicy pracowali w elektrowni przez trzy godziny bez wody do picia - nie mogli oczywiście zdejmować ochronnej odzieży i masek.

Robotnicy w ruinach Fukushimy, fot. Fot. POOL REUTERS

Skandal w Fukushimie: Narazili życie robotników?

TEPCO przyznało, że warunki pracy w elektrowni były w przeszłości niewłaściwe, a niektórym robotnikom z powodu braku mierników nie zmierzono dawki radiacji, jaką otrzymali. Wiadomo, że 60-letni pracownik zmarł na atak serca z przepracowania. Wiadomo też, że co najmniej 167 robotników nie będzie mogło pracować dalej w elektrowniach atomowych, ponieważ otrzymali już - pracując w zniszczonej Fukushimie - maksymalną dla człowieka dawkę promieniowania. Chie Hosoda z TEPCO zarzeka się jednak, że obecnie jest inaczej. - Warunki pracy się poprawiły, mierzymy dokładnie dawki promieniowania, jakie otrzymują nasi pracownicy - podkreśla.

Robotnicy na zrujnowanym reaktorze, Fot. HANDOUT REUTERS

Z kolei eksperci podkreślają, że system bezpieczeństwa w elektrowni jest bardzo słaby. - System chłodzący reaktorów jest dla nich niewłaściwy - mówi Kazuhiko Kudo, ekspert nuklearny z uniwersytetu Kyushu. Naukowcy przyznają też, że nie wiadomo, z czym właściwie muszą sobie poradzić. Można bowiem tylko spekulować, jak wygląda dokładnie wnętrze zniszczonych reaktorów i jak wiele paliwa nuklearnego przetopiło się przez ich dno do położonych pod nimi zbiorników ochronnych. A także - czy i ile promieniotwórczych substancji przedostało się z tychże zbiorników do gleby.

Zniszczona elektrownia Fukushima Dai-ichi, Fot. Kimimasa Mayama AP

Tsunami w Japonii: Najdroższy taki kataklizm w historii

Trzęsienie ziemi i tsunami, które nawiedziły Japonię, zebrały straszne żniwo. Zginęło co najmniej 15 tys. ludzi, wielu wciąż uważa się za zaginionych. Żywioł i pożary zniszczyły co najmniej 95 tys. budynków. Straty wyceniano na ok. 300 mld dol. Japońskie trzęsienie ziemi stało się najdroższym takim kataklizmem w historii. Potwornych zniszczeń w wielu miejscach wciąż nie udało się uprzątnąć.

Rok po tsunami, Kesennuma, Japonia, fot. KIM KYUNG-HOON REUTERS

Szczególnie mocno kataklizm dotknął prefekturę Fukushima. Wskutek trzęsienia zniszczeniu uległo tam 1 800 domów. Awaria elektrowni zmusiła władze do zaproponowania ewakuacji aż 136 tys. osób, które mieszkały w promieniu 20 km od niej. Dwa tygodnie po tsunami poziom jodu 131 w wodzie morskiej w pobliżu zniszczonej przez żywioł atomowej siłowni przekraczał normę 4385 razy.

Elektrownia atomowa Fukushima, 2012 r., fot. KYODO REUTERS

Po eksplozjach w reaktorach nr. 1, 2 i 3, wycieku radioaktywnej wody do morza i licznych pożarach sytuacja w strefie śmierci wokół elektrowni nie była lepsza od tej wokół Czarnobyla w 1986 r. Fukushima otrzymała - podobnie jak katastrofa w Czarnobylu z 1986 r. - najwyższą notę w międzynarodowej skali wypadków nuklearnych.

Zobacz także
Komentarze (183)
Rok po tsunami: Fukushima jak Czarnobyl. Wymarłe miasta, zdziczałe zwierzęta, skażenie
Zaloguj się
  • mariaczczi1

    Oceniono 58 razy 50

    Parę dni temu swiat obiegła fotka japonki w kocu. Obok fota rok po trzęsieniu.
    Nowa droga itd. Sladu po masakrze nie widać.
    Pierwsze co mi przyszło do mojego pustego łba to wyobrazenie jakby ta druga fotka wygladała u nas :
    Niesioł w stercie gruzu i zniszczonej drodze oskarzający PiSowców.
    Kęmpa w stercie gruzu i zniszczonej drodze oskarzająca Tuska.
    Kłopotek w stercie gruzu i zniszczonej drodze oskarzający Milera.
    Miler w stercie gruzu i zniszczonej drodze oskarzający Kaczynskiego.
    Palikot w stercie gruzu i zniszczonej drodze oskarzający wszystkich.
    Ziobro w stercie gruzu i zniszczonej drodze oskarzający Blidę.
    Rydzyk w stercie gruzu i zniszczonej drodze oskarzający wszystkich i żądający wsparcia finansowego.

    Po roku dalej jesteśmy w stercie gruzu i na zniszczonej drodze oskarzający się wszyscy nawzajem proszący o wsparcie JP2.
    Oczywiście jeszcze modły , modły , modły do JP2.

    Jakiś dziwny ten wyspiarski naród.
    Jak można tak szybko posprzątać miejsce tragedi wcześniej nie stawiając w każdym miejscu pomnika?

  • jonaszewski

    Oceniono 78 razy 38

    A czy ktoś kiedyś policzył ile ofiar kosztuje działająca przez 50 lat nieprzerwanie i bezawaryjnie elektrownia węglowa typu elektrowni Bełchatów? Ile dioksyn rakotwórczych emituje do atmosfery, ile siarki, dwutlenku węgla, ile innych chemicznych świństw?

  • dd1987

    Oceniono 35 razy 25

    nie wkurza was to że nie można komentować zbrodnie amerykańskiego żołnierza?

  • yamata

    Oceniono 37 razy 23

    Po co te głupie artykuły? W katastroficznym tonie? Jakoś na filmie nie widziałem tych tabunów zdziczałych strusi zombie, które zjadają reporterów z CNN. Mimo szumnych zapowiedzi...

    Widziałem natomiast budynki, z których nic nie ukradziono! To mi się, jako Polakowi, w głowie nie mieści... ;)

    Nie mieści mi się we łbie także i to, co Japończykom udało się osiągnąć w tak krótkim czasie po katastrofie.
    W Polsce przez 50 lat widać by było jej skutki. Tylko byśmy rwali włosy z głowy nad naszym nieszczęściem, zwalali wszystko na Żydów, ukradli co się tylko dało i wiedli - do niczego nie prowadzące - spory polityczne...

    Tam natomiast jest już wszystko posprzątane, wyrównane i przywrócone do życia. W wielu miejscach nie ma już śladu po tsunami. Oczywiście widać puste kwadraty po zniszczonych budynkach, ale nie oczekujmy, że te rany tak szybko się zabliźnią...

    Wszystko to możemy sobie obejrzeć w necie i podziwiać. Natomiast jak się włazi do zamkniętej strefy, w której nie przebywają ludzie, to chyba nie ma nic zdumiewającego w tym, że zarosła zielskiem i trafi się tam wybite okno czy zdziczały pies. Reszta to typowa manipulacja informacją i typowe dla dziennikarzy robienie z przysłowiowej igły wideł...

    Nie dajcie się na to złapać...

  • lulla.by

    Oceniono 22 razy 22

    "W strefie cały czas trwa żmudne usuwanie radioaktywnych osadów. Transporty napromieniowanej ziemi ze skażonej strefy wciąż wywożone są z japońskich portów."

    Dokąd?

  • 1helmut

    Oceniono 47 razy 21

    Bilans. Trzęsienie ziemi i tsunami - śmierć ok. 20 tyś. osób. Awaria w Fukushimie - 0. Nie rozumiem dlaczego GW z uporem maniaka lansuje ekolewackie strachy na lachy. Jeszcze to porównanie awarii w japońskiej EJ spowodowanej naturalnym kataklizmem do awarii w rosyjskiej EJ spowodowanej błędami konstrukcyjnymi i działaniem człowieka. Poziom tabloidu osiągnięty. Gratulacje dla redaktorów.

  • prof.gzymek

    Oceniono 34 razy 16

    Francuzi i Amerykanie chcą nam koniecznie sprzedać te elektrownie atomowe . Świetny biznes ,ale dla kogo?

  • mi3tek

    Oceniono 42 razy 16

    To pewnie nie będzie popularne co powiem biorąc pod uwagę ostatnią falę protestów przeciwko energii atomowej, ale pomyślcie na chłodno o szkodliwości dla środowiska elektrowni jądrowej w porównaniu do elektrowni węglowej. Ta druga emituje non stop spaliny, co szkodzi nie tylko w promieniu paru kilometrów od źródła emisji. O elektrowniach jądrowych robi się głośno dopiero po katastrofie. Ile było takich katastrof w historii? Dwie! Jedna u ruskich dawno temu, była to e. starego typu jakich teraz się już nie robi. Druga w Japonii po potężnym tsunami. Nam raczej takie zjawisko nie grozi. Poza tym jakie są skutki katastrofy japońskiej? Większą katastrofą jest śmierć jednego górnika w kopalni węgla bo w Fukushimie nikt nie zginął :] Natomiast wysiedlenie ludzi było raczej profilaktyczne bo ten poziom radiacji jaki jest w tych dwóch miasteczkach jest niegroźny, czego dowodem są hasające tam od roku zwierzęta. Mówicie energia odnawialna, ok jestem za, ale pomyślcie o różnicy w wydajności, zwłaszcza w polskich realiach. Energia wiatru? Spoko tylko po pierwsze taka farma wiatraków zajmuje trochę miejsca a my nie jesteśmy Rosją i nie mamy tysięcy hektarów niezalesionych nieużytków gdzie można sobie stawiać co się chce, po drugie nie wieje u nas jakoś szczególnie mocno, więc żeby w ogóle się taka inwestycja zwróciła to musi minąć sporo czasu. Podobnie z panelami słonecznymi, sahary u nas nie ma, nasłonecznienie raczej liche, większość dni pochmurna a zimą dni krótkie, pół województwa można by obłożyć tymi panelami i nie wiem czy by to wystarczyło do zasilenia choćby jednego dużego miasta...

  • ach_ta_polska

    Oceniono 27 razy 15

    Pełen podziw i szacunek dla Japończyków. Pewnie były tam przekręty i narażanie na śmierć wielu osób.
    W Polsce natomiast...(wiem, nie miejsce i czas na takie wywody-ale wobec innych komentarzy nie mogłam się powstrzymać!) najpierw byłoby zastanawianie się:
    1. czy tsunami wywoła Tuk, Palikot czy Kaczyński?
    2. kto najwięcej zgrabił łupów, czyt. resztki po katastrofie, okradanie domów, części samochodowych,
    pieniądze?
    3. Czy winny jest TVN, Polsat czy TVP za błędy w przewidywaniu pogody?
    4. dot. pkt. 3. a może jakiś ochroniarz z 2 grupą inwalidzką spod Tesco albo Biedronki??
    5. Ubezpieczyciele
    6. Robienie afery i sierot na cały świat <- największy wstyd
    7. Na koniec zwoływanie komisji wszelkich rządowych i w końcu kontrola NIKu ws. tsunami.

    Idę śnić, że urodziłam się obywatelką innego kraju.

    Dobranoc.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje