"Zrobimy jej krzywdę, jeśli ją teraz będziemy ubrązawiać"

Kiedy usłyszałem, ze zmarła to była pierwsza pojawiła się myśl "nic dwa razy się nie zdarza" - mówił w Radiu TOK FM dr Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej. Grzegorz Gauden, szef Instytutu Książki mówił z kolei "zrobimy jej krzywdę, jeśli ją teraz będziemy ubrązawiać".
Nic dwa razy się nie zdarza
I nie zdarzy. Z tej przyczyny
Zrodziliśmy się bez wprawy
I pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
Najtępszymi w szkole świata,
Nie będziemy repetować
Żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
Nie ma dwóch podobnych nocy,
Dwóch tych samych pocałunków,
Dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

- To jest oczywiste, że nic dwa razy się nie zdarza, ale czy przyszłoby panu do głowy żeby sformułować to tak, że się to pamięta? Pomyślałem, że Wisława Szymborska się nie powtórzy. W tym wierszu wyraźnie mówiła, że ja się nie powtórzę, pan redaktor i żaden inny człowiek. Przy jej śmierci przyszło mi do głowy, że nie będzie żadnego lata, żadnej zimy z Wisławą Szymborską, nie będzie żadnych moskalików, żadnych lepiei. Zamknęło się coś ważnego i to niby oczywiste, ale tak jak w poezji Szymborskiej, najważniejsze było, że to co oczywiste, jasne, codzienne, okazywało się niezwykle - mówił Makowski.

Dodał, że do rzeczy przykrych i strasznych podchodziła z przymrużeniem oka, z radością, ciekawością. Same wiersze Szymborskiej o własnej śmierci jak np. "Nagrobek" przygotowały nas do tego.

Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale tez nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.

- Na pewno nauczyła nas życzliwej ironii i dystansu do rzeczywistości. Dlatego może trudno nam w sposób podniosły mówić o tym smutnym dniu. Ta życzliwa ironia i życzliwy dystans jest potrzebny w naszym życiu - mówił Makowski.

Grzegorz Gauden wspominając Szymborską mówił, że ma wrażenie, że "trochę popadamy w patos". - Pani Wisława nie znosiła patosu. Zrobimy jej krzywdę, jeśli ją teraz będziemy ubrązawiać. Cała jej postawa polega na tym, żeby zejść z tego cokołu, na którym ją postawiła nagroda Nobla. Starała się budować normalne relacje z ludźmi. To co było niezwykłe, to że ona starała się ludzi ośmielać, nawet podejmowała inicjatywę, żeby przełamywać barierę kultu, który ją otacza. Zaczynała z ludźmi rozmawiać, śmiać się, dopytywać.

Gauden przypominał, że Szymborska miała ogromny szacunek dla czytelników. - Podpisywała setki tomików. Co w jej wieku i w jej stanie zdrowia było zajęciem szalenie wyczerpującym. Ale ona uważała, że skoro przyszło tyle osób na spotkanie z nią, to ona musi wszystkim, którzy chcą mieć jej podpis, ten podpis złożyć. W Pradze, na targach książki przez trzy godziny podpisywała tomiki poezji. Uważała, że skoro tylu Czechów przyszło z jej tomikami poezji, to musi wszystkie podpisać - wspominał Gauden.

Posłuchaj całej rozmowy z Tomaszem Makowskim i Grzegorzem Gaudenem:



Zobacz także
  • Ewa Lipska "Wisława by się uśmiała, gdyby usłyszała, że ja o tej porze będę o niej mówiła"
Najczęściej czytane

Najnowsze informacje