Magda M. nagle znika z Facebooka, czyli co się przydarzyło dziennikarzowi Polsatu

27.01.2012 07:00
Zdjęcie zamieszczone na profilu Magdy M.

Zdjęcie zamieszczone na profilu Magdy M. (Facebook)

Poznaliśmy się - choć nie wiem, czy to właściwe słowo - dokładnie 22 listopada 2011 r. - zaczyna swoją opowieść Klaudiusz Slezak, 29-letni reporter Polsat News. Zagadkową historię, która mu się przytrafiła, opisuje poniżej. Może Wy wiecie o niej coś więcej...
To Ona wysłała zaproszenie na Facebooku. Magda M. (nie podaję jej nazwiska, zaraz będzie jasne dlaczego). Zdjęcie na profilu zapadało w pamięć. Młoda, ładna kobieta patrzyła mi prosto w oczy. Już wtedy miała sporo znajomych - gdzieś około stu. Znałem prawie każdego. Reporterzy, wydawcy, prezenterzy, blogerzy. Głównie pracownicy TVN, ale nie tylko. Byli też moi koledzy z Polsatu, z TVP i innych mediów.

Mam w TVN specjalną pozycję

W profilu niewiele informacji. Skończyła Uniwersytet Warszawski, lubi Legię, pracuje w ITI jako człowiek od PR-u. Do tego wiele razy zaznaczone "Lubię to" na oficjalnych stronach pracowników TVN. Beata Tadla, Rozmowy Rymanowskiego, etc...

Zaczynamy rozmawiać. Codziennie kilka, czasem kilkanaście krótkich informacji. To czas, kiedy w środowisku dużo mówi się o rozstaniu Kamili Biedrzyckiej-Osicy z TVN24. Ona (Magda M.) jest jedną z promujących akcję "Żądamy powrotu Kamili B-O". To wzbudza moje pierwsze podejrzenia. Czy człowiek od PR-u może występować przeciwko decyzji swojej korporacji? Magda M. twierdzi, że może. Ma w TVN specjalną pozycję. Pisze, że pokłóciła się o tę sprawę z Adamem P. (członkiem zarządu TVN), że pracuje na tym samym piętrze co On i powiedziała mu, co myśli.

Zdjęcie zamieszczone na facebookowym profilu Magdy M.

Magda M. wychodzi za mąż

U Niej dzieje się dużo. Ogłasza światu, że jest w ciąży. Gratulacje składa sporo osób, w tym także ja. Niedługo potem pisze, że jej narzeczony rozwala auto. Jej auto. Ukochane. Kolejni "przyjaciele" z Facebooka wyrażają ubolewanie. Jaka to wielka strata i jakie to musi być trudne.

Ciągle wymieniamy się krótkimi informacjami. Może nawet kilkadziesiąt dziennie? Nalegam na spotkanie przy kawie. Będzie na pewno - odpowiada - tyle, że później. Teraz ma sporo na głowie. Niedługo potem wychodzi za mąż. Ślub skromny, wesela nie ma. Obiad, tylko dla rodziny, w Kazimierzu Dolnym. Wielkie wesele będzie w przyszłym roku. Jestem zaproszony.

Jestem Magda nie Magdalena. Tak mam w papierach

Kim jest Jej mąż? Nazywa się Michał Borkowski. Pracuje w kancelarii Glass-Brudziński w Warszawie. Z ciekawości zaglądam na stronę. Nie ma go w zespole. Pytam Ją o to: "Michał pracuje tam od niedawna. Nie zdążyli zaktualizować strony"

Chwilę później sprawdzam w Google samą Magdę M. Trochę to trwa, ale jest! Magdalena M. pracuje dla Onetu. Jej numer telefonu to xxx xxx xxx. Jest też zdjęcie, ale zupełnie nie pasuje do tego z FB. Znowu pytam.

"Zwykła zbieżność nazwisk" - słyszę w odpowiedzi. Poza tym Ona nigdy nie używa imienia Magdalena. Od zawsze jest Magdą. Tak ma w papierach. Dlaczego zatem nie ma o niej nigdzie wzmianki? Znowu jest wytłumaczenie. To przez pracę w korporacji. Nie pozwalają się Jej nigdzie udzielać. Choć jest człowiekiem od PR-u, to musi działać incognito. Nie może nawet dawać wykładów, choć UW wiele razy ją o to prosił.

Magda, spotkajmy się!

Dużo rozmawiamy o "naszym" środowisku zawodowym. O tym kto, z kim, i gdzie. Ma dużą wiedzę, zwłaszcza jeśli chodzi o TVN. Doskonale orientuje się w sympatiach i antypatiach zespołu z Wiertniczej [TVN ma siedzibę na ul. Wiertniczej w Warszawie - red.].

Moją pracą też się interesowała. Kazała Jej "sama góra". Chodziło o jakiś nowy projekt. Nie potrafiła jednak podać szczegółów. Na liście "do sprawdzenia" byłem ja i kilku moich kolegów ze stacji.

Wracam do propozycji spotkania przy kawie. Dobrze nam się rozmawia przez Facebooka, to tym bardziej dobrze nam się będzie rozmawiało w rzeczywistości. Dla nas obojga to jest oczywiste. Tylko ten czas. Akurat teraz go nie ma.

Zdjęcie zamieszczone na facebookowym profilu Magdy M.

Nasi wspólni znajomi "Lubią to"

Magda wyjeżdża do Krakowa uczyć "tych matołów, którzy nic nie rozumieją". Kawa umówiona. Będzie zaraz po powrocie z Krakowa. Faktycznie tam jest. Informuje mnie o tym Facebook: "Magda checked in Balice Airport", czytam potem.

Chwilę później okazuje się, że przylatuje do Niej mąż, Michał. Z niespodzianką. Lecą razem do Pragi na romantyczny weekend. Fajnie, choć z kawy znowu nici. Widzę, że co chwila ktoś klika "Lubię to". Inni komentują "Lajkonikuj laj laj". Wszystkich komentujących znam. Osobiście.

Jestem w Jej typie

Po powrocie nadal nie ma czasu się spotkać - nawał obowiązków. Moją pracę zna, ogląda i lubi. Twierdzi nawet, że tylko dla mnie rezygnuje z weekendowych Faktów TVN na rzecz Wydarzeń Polsatu. Do tego wszystkiego "jestem w Jej typie". Jaki to typ? Slezakowy - czytam. Moje nazwisko zna i nie przekręca? Nieźle!

Nadal dużo rozmawiamy. Głównie o pierdołach. Upominam, że kiedy prowadzi, to nie wolno Jej pisać na FB i używać komórki. Piszę, że już nie jest odpowiedzialna tylko za siebie, ale także za swoje dziecko...

Rozmawiamy o tym, jak to jest po porodzie (jestem ojcem dwójki dzieci, więc opowiadam o moich doświadczeniach). Ona twierdzi, że zupełnie o tym nie myśli. Że jak tylko urodzi, to pójdzie się upić. Na FB wrzuca kolejne swoje zdjęcie. Kobieta z tacą niesie drinki. Widać niewiele. Wielkie okulary zasłaniają twarz. Podpis: kiedyś to miałam figurę.

O figurze też rozmawiamy. Przekonuję, że "brzuszki są piękne". Ona ma inne zdanie. W ciążę nie chciała zachodzić, ale mąż się uparł. Odbiera auto z warsztatu. Informacja na FB znów okraszona jest kilkoma komentarzami i "lubię to".

Zdjęcie zamieszczone na facebookowym profilu Magdy M.

Kto z Was zna Magdę M.? OSOBIŚCIE?

Ciągle jednak coś nie daje mi spokoju. Proszę koleżankę z Wiertniczej o sprawdzenie bazy pracowników. Występuje tam jedynie Magdalena M. z Onetu (zupełnie inna osoba, to już wiem). Trudno. Wyjdę na głupka. Zaczynam po kolei pytać moich znajomych o Magdę M. Kto ją zna? OSOBIŚCIE!

Wspólny Przyjaciel Nr 1: - Magda to fajna dziewczyna z TVN-u. Pracuje na 3 piętrze. Ja: Znasz OSOBIŚCIE? WPN1: - Nie, osobiście to nie. WPN2: - Ja nie znam, ale Cz. ją zna. WPN3: - Znam, ale tylko tak przelotnie. Osobiście to chyba nie. WPN4: - Fajna, miła dziewczyna. Ja: - OSOBIŚCIE? WPN4: - Wstyd się przyznać, ale osobiście to nie.

Podczas moich rozmów z Magdą M. pada jeszcze jedno nazwisko. Bardzo znana twarz z Wiertniczej. Podobno były przyjaciółkami. Razem chodziły kupować buty. No trudno. Wyjdę na głupka. Piszę do bardzo znanej twarzy z Wiertniczej mail z pytaniem, czy zna Magdę M.? Nie dostaję odpowiedzi. Mimo to jestem już właściwie pewien...

Michał Borkowski? Nigdy tu taki nie pracował

Pod pozorem wyjazdu za granicę proszę o numer telefonu. Na odpowiedź czekam ok. 20 minut. Podobno była pod prysznicem. Próbuję sprawdzić, do kogo numer należy. Od znajomych policjantów słyszę, że muszę złożyć zawiadomienie. Ale co mam tam napisać? Że "coś jest nie tak"?

Dzwonię do kancelarii Glass-Brudziński. Tam ma pracować Jej mąż. - Michał Borkowski? Nie... nikt taki nigdy tu nie pracował - słyszę w słuchawce.

Kiedy to ustalam, Magda M. jest "dostępna" na FB. Na wszelki wypadek ściągam jej zdjęcia profilowe i piszę, że chcę się Jej czymś pochwalić. Jest bardzo zainteresowana. Piszę: - Przeprowadziłem dziennikarskie śledztwo. Jedyne, czego żałuję, to że wziąłem się za to zbyt późno. Zgubiło mnie przekonanie, że "to przecież niemożliwe".

Kilkadziesiąt sekund później Jej konto na FB przestaje istnieć.

"Tu Klaudiusz. Co z naszą kawą?"

W poszukiwaniu prawdziwej Magdy M. robię jeszcze dwie rzeczy. Piszę maila do szefowej działu PR w TVN z pytaniem o Magdę M. W załączniku dodaję zdjęcia. "Nikt taki nigdy tu nie pracował" - czytam w odpowiedzi.

Raz jeszcze odnajduję numer do Magdaleny M. (tej z Onetu o nazwisku jak "moja" Magda M.). Wysyłam sms: "Tu Klaudiusz. Co z naszą kawą?". Dostaję odpowiedź: "???". Dzwonię.

Magdalena M. nigdy nie słyszała mojego imienia i nazwiska. Nie umawiała się ze mną na kawę, a na FB wchodzi sporadycznie. Głównie, żeby pogadać z koleżankami. Kiedy opowiadam jej o sprawie Magdy M., jakby się ożywia.

Mówi, że chyba ktoś taki pracuje w TVN, bo... przed świętami dostała coś pocztą, co było przeznaczone dla Magdy M. Jakieś zaproszenie. Sama chciała je oddać imienniczce, ale w systemie nikogo takiego nie znalazła. - A jeśli ktoś taki nie istnieje? - pytam. "To niemożliwe, przecież przyszło zaproszenie!". Dziś trudno ustalić, kto wysłał list do fikcyjnej postaci. Magdalena M. zaproszenie oddała.

Czyją twarz miała Magda M

Ostatni trop jaki mam to zdjęcia. Z pomocą przychodzą znajomi z portalu Gazeta.pl, którzy (w zupełnie magiczny dla mnie sposób) odnajdują w internecie źródło ich pochodzenia. Wszystkie pliki zostały pobrane z serwisu Deviantart.com . Umieściła je tam młoda fotografka o pseudonimie iKate. Według opisu jest na nich "Paula".

iKate okazuje się być Katarzyną Napiórkowską. Ma stronę (knapiorkowska.com). Tam znajduję jej numer telefonu. Nie odbiera. Ale odpowiada na sms-y.

Streszczam sprawę Magdy M. "Zdjęcia na FB były kradzione. Ja mam wyłączne prawa do nich i nikomu ich nie udostępniałam". Sprawą nie jest zdziwiona. "Często się to zdarza" - pisze w kolejnym smsie.

Na zdjęciach [Katarzyna Napiórkowska zgodziła się, bym je pokazał przy publikacji o fikcyjnej Magdzie M.] jest Paulina. Modelka nie chce jednak się ze mną kontaktować. Nie chce też ujawniać swoich danych osobowych. Muszę to uszanować. I w tym miejscu urywają się wszystkie tropy.

Epilog

Nadal nie wiem, z kim rozmawiałem przez półtora miesiąca. Nie mam pojęcia, po co ten ktoś to zrobił... Mogę jedynie napisać, po co ja całą sprawę opisałem.

Jeśli ktoś potrafił stworzyć fikcyjną postać w tak specyficznym środowisku, jak dziennikarskie (jesteśmy podejrzliwi, potrafimy weryfikować informacje, wszyscy się znamy - również z ludźmi z konkurencji)... to może to zrobić właściwie wszędzie.

Tyle.

Może Wy wiecie, kim jest Magda M.?

Zdjęcia ''Magdy M.'' dzięki uprzejmości Katarzyny Napiórkowskiej: knapiorkowska.com

Komentarze (570)
Zaloguj się
  • bombalska

    Oceniono 184 razy 164

    Jak chciales byc lepszym detektywem od niej, to trzeba bylo sie nie zdradzac, ze juz sporo wiesz. A tak sploszyles ptaszyne i juz sie nie dowiesz nawet, czy to byla kobieta czy facet (pytanie o kolory lub spodnice!)
    Ja nie wiem, skad zalozenie, ze wszyscy sa mili, szczerzy i otwarci?? Nie, nie sa. Niektorzy w przeszlosci byli UB'kami, porywaja dzieci, sa agentami Tomkami, albo zatrudnia ich Twoj pracodawca jako wtyczke.
    Aaa, 99% informacji faktycznych o TVN'ie ta kobita miala od tej reszty osłów z FB. Ludzie baaardzo chetnie mowia o sobie, zwlaszcza nieznajomym przez internet.

  • bulka_online

    Oceniono 74 razy 50

    wow, szacun dla Klaudiusza.
    To zabawne ze w srodowisku dziennikarskim wazniejsze jest byc, bywac, lans niz rzetelnosc i sprawdzenie wiarygodnego zrodla.
    Ktos w podnieceniu mogl zdradzac pofne informacje firmowe prosto dla jakiegos nawiedzonego wolennika ITI :)

  • wojcich1978

    Oceniono 94 razy 78

    Jaki jest sens prowadzić długie pogadanki z kimś kogo nie widzieliśmy na żywo ?

    Albo osoba chce się spotkać lub przynajmniej pogadać przez komunikator z kamerą, albo jeśli nie, to znaczy, że podszywa się pod kogoś i szkoda czasu na pogaduszki.

    Osobnik podający się za M.M. pewnie chciał uzyskać jakieś informacje o TVN, ewentualnie była to wewnętrzna prowokacja zarządu TVN, żeby dowiedzieć się co myślą pracownicy.

    Ostatnio znajoma znajomej z Valeo napisała na FB, że nie lubi swojej pracy - właśnie ją zwolnili...
    A znajoma dostała ochrzan od dyrektora, że takie informacje powinna mu od razu dostarczać bezpośrednio (bo miała ją dodaną do znajomych więc dyrcio stwierdził, ze powinna była czytać jej profil i informować o takim zachowaniu.... )

  • puuchatek

    0

    Moim zdaniem - są trzy możliwości.

    Pierwsza - że to osoba nie do końca zdrowa psychicznie, tworząca sobie alternatywy świat.

    Druga - że kawalarz.

    Trzecia (moim zdaniem najbardziej prawdopodobna) - ktoś, kto bawił się w to w bardzo prostym celu: aby zbierać informacje. Może "szpieg przemysłowy" z konkurencyjnych mediów, może ktoś z jakichś służb specjalnych inwigilujący środowisko dziennikarskie (bo przecież w takich "prywatnych" rozmowach na FB czy mailach można wyciągnąć całą masę informacji nt. funkcjonowania stacji, polityki programowej, kadrowej, źródeł informacji etc.)

    Na miejscu autora tekstu poszukałbym jeszcze czy gdzieś w sieci nie istnieje podobny profil w wydaniu męskim (młody, przystojny, atrakcyjny facet korespondujący z kolei z paniami...).

  • naprawdetrzezwy

    Oceniono 3 razy 1

    Fantastycznie. Kompletny matoł, dla któ?ego obecność na fejsbóku i uprawnia farmy zwalnia z myślenia zachowuje się jak odmóżdżony, wierząc obcym tylko dlatego, kliknęli LUBIĘ TO.

    A dla normalnych ludzi to relacja matoła, który ma posadę dziennikarza...
    ;>>>

  • tomesio

    Oceniono 4 razy 2

    Ja, Klaudiusz...

  • glupi123

    Oceniono 2 razy 0

    ta, myślicie ,że ktoś taki mógł by być reporter we polsacie ?? no nie wydaje mi się. śmierdzi mnie tu niezłym kitem z całym tym artykułem. No ale zobaczymy.

  • crisko

    Oceniono 2 razy 2

    Slezak - smotri: 47914.lovetime.ru/102355.htm
    Naszoł ja twoju Magdu

  • wujaczek

    Oceniono 1 raz -1

    hahaha, a to jakaś ruska djewoczka pasmatritje 47914.lovetime.ru/102355.htm
    Fakt, totalna kompromitacja :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje