18+
Uwaga!

Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych

Mam co najmniej 18 lat. Chcę wejść
Nie mam jeszcze 18 lat. Wychodzę

Zabójstwo "Czarnej Dalii" - jedna z najokrutniejszych i najbardziej tajemniczych zbrodni Ameryki

W tej historii było wszystko, co potrzebne do dobrego kryminału: piękna kobieta, okrutne zabójstwo i trudne śledztwo, w którym niemal każdy znajomy ofiary, mógł być mordercą. Ale w sprawie "Czarnej Dali", która inspirowała niezliczonych pisarzy, scenarzystów, a nawet muzyków i twórców gier, zabrakło tylko jednego - rozwiązania. Po 65 latach od znalezienia okrutnie okaleczonych zwłok Elizabeth Short, nadal więcej jest pytań, niż odpowiedzi.
Rankiem 15 stycznia 1947 roku, Betty Bersinger spacerowała z 3-letnią córką jedną z ulic w centrum Los Angeles. Nagle zauważyła na trawie obok chodnika białą postać, wyglądającą jak uszkodzony manekin. Kiedy Besinger przyjrzała się bliżej, zrozumiała, że ma przed sobą przecięte na pół zwłoki kobiety. Natychmiast pobiegła do pobliskiego domu i zadzwoniła na policję.

Zanim na miejscu zjawili się śledczy, wokół zmasakrowanych zwłok zebrał się tłum gapiów i reporterów. Wszyscy zadeptywali ślady. Rozwścieczeni bezmyślnością zebranych detektywi, natychmiast rozkazali opuścić im teren i zabrali się do pracy.

Makabryczny uśmiech

Zwłoki kobiety były rozcięte na pół, na poziomie pasa. Jej nogi sprawca ułożył w szerokim rozkroku, wystające jelita starannie schował pod pośladki. Na ciele widocznych było wiele ran i siniaków, ale w najgorszym stanie była twarz zamordowanej. Sprawca rozciął kąciki jej ust od ucha do ucha, co wyglądało jak makabryczny uśmiech.

Raport z późniejszej sekcji zwłok dopełnił przerażającego obrazu. Kobieta była okrutnie torturowana. Na nadgarstkach i stopach widoczne były ślady lin; przed śmiercią prawdopodobnie wisiała za nogi lub ręce w pozycji X. Narządy były pocięte ostrym narzędziem. Z jej uda wycięty został kawałek skóry z tatuażem, który oprawca wepchnął do pochwy. W żołądku eksperci odkryli ślady ludzkiego kału, którym kobieta musiała być karmiona przed śmiercią. Na głowie widoczne były ślady wielu obrażeń, chociaż czaszka nie została uszkodzona. Jako przyczynę śmierci specjaliści podali utratę krwi z ran na twarzy oraz wstrząs mózgu. Znalezione ciało było czyste, dlatego sprawca musiał zabić kobietę w innym miejscu, przeciąć jej zwłoki na pół, a przed porzuceniem dokładnie je umyć. Ofiara nie została zgwałcona.

Na podstawie odcisków palców ustalono także, kim była zamordowana kobieta. To 22-letnia Elizabeth Short, której dane policjanci mieli w związku z aresztowaniem za picie alkoholu jako nieletnia.

Marzenia o wielkiej karierze

Elizabeth Short była ucieleśnieniem ideału kobiety z lat 40. Miała kobiece kształty, piękną twarz, alabastrową cerę i niebieskie oczy. W czarne włosy wpinała białe kwiaty, usta malowała na kolor krwistoczerwony.

Urodzona w 1924 roku w Hyde Park, była jedną z pięciu córek Cleo Short i Phoebe Mae Sawyer. Kiedy miała pięć lat, jej ojciec - dobrze prosperujący biznesmen - stracił wszelkie oszczędności po krachu na giełdzie. Rok później zniknął. Policja znalazła jego samochód na jednym z mostów, przez co uznano iż prawdopodobnie popełnił samobójstwo, skacząc do rzeki. Kilka lat później Cleo napisał list do żony, w którym oświadczył, że żyje i wyjechał do Kalifornii. Tłumaczył, że chciał oszczędzić trochę pieniędzy i przenieść do siebie resztę rodziny. Phoebe nie chciała mieć z nim jednak nic wspólnego.

Elizabeth również miała żal do ojca, ale dostrzegła w jego obecnym miejscu zamieszkania szansę, na wyrwanie się do większego miasta. Od dawna marzyła o karierze modelki lub aktorki, a w Kalifornii miałaby dużo większe możliwości na znalezienie pracy. Zapytała więc ojca, czy mogłaby z nim zamieszkać, na co ten przystał. W wieku 19 lat spakowała się i przeprowadziła.

Niestety, relacje z ojcem nie układały się najlepiej. Okazało się, że Cleo inaczej wyobrażał sobie córkę oraz jej pobyt u siebie. Chciał, aby zajęła się domem i zaczęła gotować. Ona jednak była wolnym duchem i ani myślała zostać "gospodynią". Różnice charakterów doprowadzały do kolejnych kłótni. W końcu ojciec kazał Elizabeth spakować rzeczy i się wynieść.

Obiekt pożądania

Elizabeth po wyprowadzce przeniosła się do Santa Barbara. Potem zaczęła jeździć po kraju pracując w różnych miastach jako kelnerka. W 1944 roku poznała Matthew Gordona - majora lotnictwa, w którym bez pamięci się zakochała. Mężczyzna oświadczył się jej, jednak zanim doszło do ślubu, zginał w katastrofie lotniczej w Azji.

Po utracie ukochanego Elizabeth znowu zaczęła podróżować, pracując głównie w barach i restauracjach. Bawiła się, poznawała nowych ludzi i łamała serca kolejnym mężczyznom. Zawsze modnie ubrana, przyciągała spojrzenia. Amanci zaczepiali ją na ulicach i proponowali spotkania. Niektórzy opłacali jej czynsz, kupowali drogie prezenty. Część dziennikarzy będzie później sugerowała, że Short pracowała jako ekskluzywna prostytutka, ale na poparcie tej tezy nie ma dowodów.

W 1946 roku Elizabeth przeniosła się do Kalifornii, gdzie związała się z porucznikiem lotnictwa - Josephem Gordonem Ficklingiem. Poznała go już dwa lata wcześniej i od tamtego czasu utrzymywali głównie listowny kontakt. Po kilku wspólnie spędzonych miesiącach, Fickling przeniósł się jednak do pracy w Północnej Karolinie.

Ostatnie miesiące życia, Short najprawdopodobniej spędziła na tułaniu się po tanich hotelach i bezskutecznym poszukiwaniu pracy jako modelka lub aktorka. Niektóre z jej koleżanek, zeznały później, że co noc spała z innym mężczyzną. Policjanci na podstawie jej notesu z numerami telefonów, ustalili później kilkudziesięciu mężczyzn, którzy w ostatnich miesiącach spotkali się z Elizabeth. Wszyscy przyznali, że jedli z nią kolacje lub pili drinki, ale kobieta nie zgadzała się na seks. Ostatnią osobą, która widziała ją żywą był 25-letni Robert Manley. Mężczyzna spędził z nią noc w hotelu (Short spała ponoć w ubraniu, nie doszło do stosunku), a następnego dnia, dziewiątego stycznia 1947 roku zawiózł ją na spotkanie do hotelu Biltnmore, gdzie pożegnali się około godz. 18.30. Nie wiadomo, co się potem działo z kobietą. Prawdopodobnie ostatnie dni życia spędziła ze swoim oprawcą.

Przesyłka od zabójcy

Niemal natychmiast po zidentyfikowaniu Elizabeth Short jako ofiary brutalnego morderstwa, informacja ta przeciekła do mediów. Reporterzy dowiedzieli się o tym nawet szybciej, niż rodzina kobiety. Jeden z dziennikarzy, chcąc uzyskać szczegóły na temat życia Elizabeth, zgłosił się do jej matki. Powiedział kobiecie, że Betty wygrała konkurs piękności i poprosił o wypowiedź na jej temat. Kiedy dostał to, czego chciał, przyznał, że Short tak naprawdę nie żyje.

Od początku brutalne zabójstwo pięknej kobiety było dla dziennikarzy świetnym tematem. Wielu z nich postanowiło podjąć własne śledztwo. Nie zważając na konsekwencje, zaczęli nachodzić potencjalnych świadków oraz przetrzymywać informacje, które trafiały do nich od społeczeństwa. Jeden z reporterów Los Angeles Daily News, Gerry Ramlow, stwierdził później: "Jeśli morderstwo nigdy nie zostało wyjaśnione, to tylko z powodu dziennikarzy... . Byli wszędzie, zadeptywali ślady, przetrzymywali informacje."

Poza morderstwem, dla prasy świetnym tematem było również samo życie Short. Brukowce zaczęły rozpisywać się o jej rzekomej rozwiązłości, a za sprawą noszonych przez nią czarnych strojów oraz popularnego w 1946 roku filmu "The Blue Dahlia", nazwały ją "The Black Dahlia" ("Czarna Dalia").

Rozgłos sprawy w mediach prawdopodobnie spodobał się prawdziwemu zabójcy. 24 stycznia 1947 roku przesłał on bowiem do gazety do Los Angeles Examiner paczkę z rzeczami należącymi do Short. W przesyłce znajdowało się świadectwo urodzenia kobiety, wizytówki, fotografie, nazwiska wypisane na kartkach papieru oraz notes z adresami i wytłoczonym na okładce nazwiskiem Mark Hansen. Niestety, wszystko było dokładnie wyczyszczone i umyte, dlatego policja nie znalazła żadnych śladów, które naprowadziłyby na trop mordercy. 25 stycznia śledczy znaleźli w koszu na śmieci, niedaleko miejsca zbrodni, torebkę i but Short. Także na nich sprawca nie pozostawił śladów.

Podejrzani i brak dowodów

Śledztwo ws. Elizabeth Short było jednym z największych w Los Angeles. Zaangażowano w nie kilkuset funkcjonariuszy z kilku agencji rządowych, w tym głównie z FBI.

Detektywi przypuszczali, że Elizabeth została zamordowana przez osobę, która ja znała. Obrażenia twarzy świadczyły o tym, że kobiecie zrobił to ktoś, kto jej nienawidził i chciał ją oszpecić. Dopuszczano także teorię, że Short zabiła kobieta, która z powodu problemów z uniesieniem ciała, postanowiła przeciąć je na pół, lub że za zbrodnią stał jakiś psychopata.

Spośród tysięcy przesłuchanych osób, wyłoniono około 200 podejrzanych. Poza tym na policję zgłosiło się prawie 60 osób (mężczyzn i kobiet), którzy przyznali się do zbrodni. Większości z nich zależało na rozgłosie, część była chora psychicznie.

Jednym z głównych podejrzanych był Robert Manley, który jako ostatni widział Elizabeth żywą. Mężczyzna miał jednak dobre alibi na czas zniknięcia kobiety oraz dwukrotnie, pozytywnie przeszedł test na wykrywaczu kłamstw.

Kolejną osobą, która znalazła się na celowniku był Mark Hansen - mężczyzna, którego nazwisko widniało na notesie należącym do Short. Był on właścicielem nocnego klubu i hotelu, w którym kobieta mieszkała przez kilka miesięcy w 1946 roku. Hansen ponoć wielokrotnie, bezskutecznie próbował zaciągnąć Elizabeth do łóżka. Śledczy nie znaleźli jednak przeciwko niemu wystarczających dowodów.

Wśród podejrzanych znalazł się także dr Walter Alonzo Bayley, który mieszkał niedaleko miejsca, gdzie znaleziono ciało Short, a jego córka była przyjaciółką zamordowanej. Nie znaleziono jednak dowodów na to, że miał jakikolwiek kontakt z Elizabeth.

Poza tym, nie wykluczano, że Short została zamordowana przez jednego z działających na terenie wschodniego wybrzeża seryjnych morderców. Wśród nich znalazł się "Rzeźnik z Cleveland", który nigdy nie został wykryty. Przypisuje się mu kilkadziesiąt wyjątkowo brutalnych zabójstw, podczas których rozczłonkowywał swoje ofiary. Podejrzewano także, że za zbrodnię odpowiadać może z William Heirens, który miał na koncie podobne zabójstwa. Specjaliści porównując te przypadki, wykluczyli jednak powiązania ze sprawą Short.

Teorie po latach

Śledztwo i przesłuchania w sprawie zabójstwa Elizabeth trwały do 1949 roku. W tym czasie nie znaleziono żadnych dowodów przeciwko podejrzanym. 29 listopada 1949 roku oficjalnie zamknięto sprawę.

Detektywi-amatorzy nie pozostali jednak bezczynni. W ciągu kolejnych lat przedstawiali na łamach pism i książek kolejne, czasami wręcz nieprawdopodobne teorie na temat prawdziwego zabójcy Short. Wśród nich jest m.in. Janice Knowlton, która wydała książkę pod tytułem "Tatuś był zabójcą Czarnej Dalii". Kobieta twierdzi w niej, że po latach, podczas terapii, odzyskała wspomnienia z dzieciństwa. Jednym z nich były tortury i morderstwo Elizabeth Short, na które kazał jej patrzeć własny ojciec. W jej historię mało kto jednak uwierzył.

Pisarz John Gilmore w książce "Prawdziwa historia morderstwa Czarnej Dalii" wskazał zaś jako zabójcę niejakiego Jacka Andersona Wilsona. Mężczyzna miał pod koniec lat 80. udzielić mu wywiadu, w którym przyznał się do zbrodni i wyjawił szczegóły, o których mógł wiedzieć tylko prawdziwy sprawca, m.in. wady pochwy, uniemożliwiające Short stosunki seksualne. Tezy zawarte w książce zostały jednak później obalone przez specjalistów.

Historia bez finału

Wiarygodne, czy nie, nowe teorie na temat jednego z najgłośniejszych zabójstw Ameryki, od lat są pożądane. Do tej pory powstało co najmniej kilka książek i filmów na ten temat i można się spodziewać, że jeszcze długo będą takie powstawały. Niestety, większość z nich ma na celu jedynie rozgłos i zarobek, a do sprawy wnosi niewiele.

Tymczasem tragiczna historia "Czarnej Dalii" od lat pozostaje nierozwiązana i niewiele już wskazuje na to, że doczeka się finału. Elizabeth Short spoczywa na cmentarzu Mountain View w Oakland. Na jej skromnym nagrobku wypisane są słowa: "Córka, Elizabeth Short, 29 lipca 1924 - 15 stycznia 1947"

Więcej o: