Rozrywka dla turystów - jak na Andamanach traktuje się zagrożone wyginięciem plemię [WIDEO]

12.01.2012 10:58
Kobiety Jarawa wychodzą na drogę biegnącą przez rezerwat i nawiązują kontakt z turystami

Kobiety Jarawa wychodzą na drogę biegnącą przez rezerwat i nawiązują kontakt z turystami (fot. youtube.com)

Kilka dni temu w sieci opublikowano nagranie, na którym widać półnagie kobiety z zagrożonego plemienia Jarawa z indyjskich Andamanów tańczące na polecenie policjantów. Lokalne władze tłumaczą, że film "jest już stary", ale organizacje pozarządowe nie mają wątpliwości, że sytuacja plemienia jest dramatyczna. Zwracają też uwagę, że dalszy kontakt z zewnętrznym światem może być dla tubylców wyrokiem śmierci.
Szokujące nagranie opublikował brytyjski "The Guardian". Widać na nim jak półnagie tubylcze kobiety tańczą i klaszczą w dłonie na polecenie indyjskiego policjanta. - Dałem wam jedzenie. Podzielcie się wszyscy - przypomina im policjant - W samochodzie za nami dadzą wam więcej jedzenia - dodaje.



Nieopodal tańczących widać stojącą nagą kobietę zakrywającą łono trzymanym w rękach woreczkiem. - Tańcz, tańcz! No dalej! Tańcz dla mnie! Dałem ci jedzenie - rozkazuje jej policjant, a kobieta nieśmiało się uśmiecha. Film został najprawdopodobniej zrobiony przez jednego z turystów, których tysiące odwiedzają rezerwat. To dla ich rozrywki policjanci i strażnicy wabią Jarawa.

Film zamieszczony na stronie "Guardiana" kilka dni temu wywołał falę oburzenia w sieci. Lokalne władze podały, że został on wykonany dziesięć lat temu, a wszyscy policjanci odpowiedzialni za naruszenie prawa są karani. Nagranie zdołało jednak zwrócić uwagę świata na tragiczną sytuację rdzennej ludności Andamanów.

"Ludzkie safari" - tubylcy jak zwierzęta

Ludność Jarawa mieszka w zamkniętym rezerwacie na południu archipelagu Andamanów. Chronienie tubylców jest obowiązkiem policji, ale mieszkańcy wyspy podają, że przekupienie funkcjonariusza kosztuje tu około 200 dolarów. Bardzo łatwe jest także znalezienie kierowcy, który zwabi Jarawa w pobliże samochodu.

Każdego dnia setki turystów wjeżdżają do rezerwatu na "ludzkie safari". Teoretycznie celem jest podziwianie przyrody. Tabliczki przy wjeździe informują o zakazie robienia zdjęć i zaczepiania rdzennej ludności. Zakazów nikt jednak nie przestrzega. - Prawdziwym celem jest znalezienie Jarawa. To nagranie-trofeum, o jakim marzą wszyscy turyści - komentuje "Guardian". Uzbrojeni w aparaty fotograficzne zwiedzający rzucają tubylcom ciastka i banany.

"Nie można tak traktować ludzi"

Po publikacji nagrania na lokalne władze posypały się gromy. Ich przedstawiciele twierdzą, że film został nagrany co najmniej 5 lat temu, a sytuacja od tego czasu się zmieniła. Twierdzą też, że to strażnik rezerwatu, a nie policjant, zwabił Jarawa i kazał im tańczyć.

- Nie można w ten sposób traktować istot ludzkich - stwierdził indyjski minister ds. plemion KC Deo w rozmowie ze stacją NDTV - Pojadę na Andamany i zobaczę, co się tam dzieje, porozmawiam z lokalnymi urzędnikami - dodaje.

Organizacje pozarządowe nie mają jednak wątpliwości, że takie traktowanie Jarawa nie jest wyjątkiem, a regułą na Andamanach.

Tragiczne konsekwencje kontaktu z turystami

Plemię Jarawa liczy zaledwie kilkaset osób. Żywią się upolowanymi dzikami i rybami, miodem i owocami. Są najprawdopodobniej potomkami pierwszej grupy ludności, która kilkadziesiąt tysięcy lat temu imigrowała na archipelag z Afryki.

14 lat temu Enmai - młody myśliwy - złamał nogę podczas polowania na obrzeżach rezerwatu i został zabrany do szpitala. Po powrocie do swoich przejęty opowiedział im o "cudach zewnętrznego świata". To przekonało niektórych członków plemienia - Jarawa po raz pierwszy zaczęli wychodzić z dżungli i nawiązywać kontakt z białymi. Kontakt z turystami stał się dla nich łatwym sposobem pozyskania żywności.

Niestety, złamanie izolacji przyniosło także nowe problemy. Wielu tubylców uzależniło się od tytoniu i alkoholu, zmagają się też z zachodnimi chorobami, na które nie są uodpornieni - odrą, świnką czy malarią. Zdarza się też, że kobiety Jarawa rodzą dzieci obcych mężczyzn. Niemowlęta takie nie są akceptowane przez społeczność i są zabijane.

Władze chcą odizolować Jarawa

Dziesięć lat temu indyjski sąd najwyższy nakazał całkowite zamknięcie drogi wiodącej przez rezerwat, ale lokalne władze nie zrobiły tego, ponieważ "utrzymuje się z niej zbyt wiele osób". Ograniczono jedynie liczbę pojazdów, jakie wjeżdżają do rezerwatu. Policjanci twierdzą, że są bezsilni i nie są w stanie ograniczyć kontaktu Jarawa z turystami.

Cztery lata temu władze postanowiły ustanowić strefę buforową wokół rezerwatu. Właściciele luksusowego kurortu turystycznego, który się tam znajduje, wytoczyły władzom proces. Sprawa jest obecnie rozpatrywana przez indyjski sąd najwyższy.

Integracja to dla nich wyrok śmierci

Jeden z lokalnych polityków uważa, że integracja Jarawa z zewnętrznym światem jest nieuchronna. Organizacje pozarządowe stwierdzają jednak ostro - taki kontakt byłby wyrokiem śmierci. Jarawa najprawdopodobniej skończyliby jak ludność Wielkiego Andamanu, która w XIX wieku zaczęła się nawiązywać kontakt z brytyjskimi kolonistami. Ich liczba w ciągu około stu lat spadła z kilkunastu tysięcy do kilkudziesięciu. Wiele plemion wymarło w pierwszej połowie XX wieku.

Na Andamanach oprócz Jarawa mieszkają też plemiona Onge, Sentinelczycy i Szompeni. Niedawno wymarło plemię Bo. Ostatnia autochtonka - Boa Sr - zmarła w 2010 roku. Była ona ostatnią osobą, która posługiwała się językiem Bo - jednym z najstarszych języków na świecie. Ludność Bo zamieszkiwała Andamany co najmniej 10 tys. lat.

Zobacz także
Komentarze (116)
Rozrywka dla turystów - jak na Andamanach traktuje się zagrożone wyginięciem plemię [WIDEO]
Zaloguj się
  • alinaw1

    Oceniono 38 razy 30

    To nie strażnicy są winni, tylko wy - podglądacze, oglądacze, wyznawcy kultu You tube, pseudopodróżnicy, miłośnicy przechwałek przy stole i opisywania swego życiorysu w Internecie. Lecicie do getta Hurghada i opisujecie jakimi to jesteście znawcami Egiptu, lecicie dalej, wykupujecie wycieczkę fakultatywną i opowiadacie na swoich kochanych fejsach jakimi to jesteście odkrywcami, a później robicie składkę na strażnika i policjanta, podrzucicie banana kobiecie z plemienia i nagrywacie, trzaskacie zdjęcia, szybko, z każdej strony, jeszcze jeden banan... Ale będzie fajny film, ciekaw ile "lików" zdobędzie...

  • jufalka

    Oceniono 19 razy 15

    Niestety kontakt z przedstawicielami "cywilizacji" nigdy nie wychodził na dobre takim plemionom. Jaki poziom reprezentują ci, którzy bawią się kosztem tych ufnych ludzi? (pytanie retoryczne)

  • sikorka68

    Oceniono 9 razy 9

    Filmów o życiu plemion jest pełno i nie tyle ten film jest bulwersujący (tu mam jedno zastrzeżenie), ale to co było napisane w artykule. Jakim podłym człowiekiem trzeba być, aby sypiać z kobietą tylko dlatego, że jest z egzotycznego plemienia. To z turystyką nie ma nic wspólnego.

  • unhappy

    Oceniono 6 razy 6

    Ziemianie. Na razie traktujemy was tak, jak wy lud Jarawa. Próżnia jest lepszą izolacją od granicy dżungli więc nie grozi wam skażenie naszym rozwojem technologicznym i społecznym. I nadal jesteśmy zdania, że jakikolwiek kontakt z wami zniszczyłby i zdegradował wasze społeczeństwa. Pozdrawiamy :)

  • nosorozecwlochaty

    Oceniono 12 razy 0

    Stary problem.

    Czy pozwolić dzikiemu biegać nago po dżungli, mieszkać w chacie z liści, odprawiać tańce by wywołać deszcz, leczyć się u wioskowego znachora i umierać średnio w wieku 40 lat, wszystko po to by zachowała się jego kultura?

    Czy też dać im cywilizację, edukację, medycynę, ale niestety rózwnież alkohol i choroby?

    Co byście powiedzieli gdyby w Polsce ktoś stworzył rezerwat - znalazł jakąś wioskę gdzie nie dochodzi elektryczność ani telefony, otoczył ją wielkim płotem i odciął od świata po to by nic tam nigdy się już nie zmieniło i miejscowi ludzie mogli żyć zgodnie ze swoimi prastarymi zwyczajami? Byłby krzyk jak nic, że atak na wolność człowieka.

    Rezerwaty to właśnie ograniczenie wolności, człowiek powinien mieć prawo wyboru. A tak sie jakoś składa, że dzicy mając do wyboru życie po staremu i korzystanie z wynalazków cywilizacji, zawsze wybierają mieszankę - życie u siebie ale z wieloma współczesnymi wytworami.

  • franco.f

    Oceniono 13 razy 11

    Z jednej strony to straszne jak podłymi bestiami są cywilizowani ludzie. Ale z drugiej strony może wypadałoby zapytać samych Jarawa czy nadal chcą być zabytkiem muzealnym. Bo to też jest nie w porządku, że ktoś traktuje ich jak "przedmioty o wartości historycznej".

  • rafifi324

    Oceniono 7 razy 7

    Ci co to oglądają, ba i jeszcze płacą!!! jakiemuś policjantowi, są bardziej dzicy i zacofani niż ludzie Jarawa.
    Bycie człowiekiem nabiera innego znaczenia.
    www.dlakubusia.com.pl/

  • zero-cin

    Oceniono 6 razy 6

    A o takim, co ponoć za nich umarł nie słyszeli? Natychmiast wysłać tam księży! Trzeba siać, siać siać....!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje