Pożar po imprezie? 7 ofiar tragedii w Białej Podl. ZDJĘCIA

Anna Gmiterek-Zabłocka, Michał Mikulski, TOK FM, ps, PAP
30.12.2011 , aktualizacja: 30.12.2011 15:22
A A A Drukuj
Biała Podlaska. Spalony, drewniany budynek, w którym w nocy z czwartku na piątek zginęło osiem osób Fot. Rafał Michałowski / AGENCJA GAZETA Biała Podlaska. Spalony, drewniany budynek, w którym w nocy z czwartku na piątek zginęło osiem osób
Siedem osób, w tym dwoje dzieci, zginęło w wyniku pożaru, do którego doszło w Białej Podlaskiej. Policję zawiadomiła kobieta, której udało się wyskoczyć przez okno. Sąsiedzi z okolicznych domów mówią o tym, że w budynku w czwartek mogła odbywać się impreza, na której był alkohol.
Biała Podlaska. Spalony, drewniany budynek, w którym w nocy z czwartku na piątek zginęło siedem osób
Fot. Rafał Michałowski / AGENCJA GAZETA
Biała Podlaska. Spalony, drewniany budynek, w którym w nocy z czwartku na piątek zginęło siedem osób
Akcja gaszenia pożaru w Białej Podlaskiej. W pożarze zginęło 7 osób
Fot. Michał Trantau i Łukasz Kamiński / Biala24.pl
Akcja gaszenia pożaru w Białej Podlaskiej. W pożarze zginęło 7 osób


W ogniu zginęło 7 osób. Jedną osobę - nieprzytomną starszą kobietę - strażacy wynieśli z pożaru, odwieziono ją do szpitala. Trzy osoby samodzielnie opuściły budynek przed przybyciem strażaków. Do pożaru doszło prawdopodobnie przed północą.

"Patologiczna rodzina. Szkoda dzieci"

Maria Wasilewska to kobieta, której udało się uratować. Sama poczuła, że coś złego się dzieje. - Usłyszałam jakieś trzaskanie butelek, wyczułam dym. Przez judasz zobaczyłam, że coś jest nie tak. Otworzyłam drzwi, widzę płomienie. Uciekłam przez okno. Pobiegłam do hotelu, poprosiłam, by szybko wezwać straż i policję - opowiada. Wybiegła z domu w szlafroku i w japonkach.

Jak mówi, w budynku w lokalu obok mieszkała rodzina patologiczna, w której na porządku dziennym był alkohol. - Mnie najbardziej szkoda tych dzieci, dwoje małych dzieci. Ale nikt się tym nie interesował. A tam codziennie była impreza. Ktoś wchodził, ktoś inny wychodził. Mnie się zdaje, że oni mogli być pijani i stąd ten pożar - dodaje.

Pani Helena mieszka w pobliżu miejsca, w którym doszło do pożaru. Była na miejscu tuż po północy. - Były bardzo wysokie płomienie i bardzo dużo dymu, takiego który strasznie drapał w gardle - opowiada. Na miejscu było 33 strażaków. - Robili co mogli, ratowali, lali wodę, także z podnośnika. Ale, powiedzmy sobie szczerze, to jest drewniany dom, na dachu była papa, to poszło bardzo szybko - mówi. Przyznaje, że w budynku, który stanowi własność miasta, mieszkali różni ludzie. - I dobrzy ludzie, i kiepscy, jak wszędzie - dodaje. Słyszała, że często w jednym z mieszkań odbywały się spotkania zakrapiane alkoholem.

Co mogło być przyczyną pożaru?

- Przyczynę wyjaśnią biegli - mówi rzecznik strażaków, Wojciech Miciuła. Jak dodaje, straż dostała informację od policji 23 minuty po północy. - Jak przyjechaliśmy na miejsce, budynek stał w ogniu. Jedną osobę udało nam się uratować, była na poddaszu. To starsza kobieta- mówi Miciuła. Z góry zdjęto ją przy użyciu drabiny.

- Straszna tragedia - mówią okoliczni świadkowie - Najbardziej szkoda tych dzieci. Taka tragedia na koniec starego roku. Straszne - mówi pan Jan.

Jak mówi rzecznik policji w Białej Podlskiej, Jarosław Janicki, trwa ustalanie tożsamości osób, które zginęły. - Mamy informację, że mieszkała tam rodzina z dwojgiem małych dzieci. I to są prawdopodobnie ofiary - informuje rzecznik. - Ale nie mamy kategorycznej identyfikacji ofiar. Te czynności trwają - dodaje Janicki.

Budynek był zamieszkały przez kilka rodzin. - Nie jestem w stanie w tej chwili odpowiedzieć na pytanie, czy zginęły osoby tutaj zameldowane czy jakieś inne. Z naszych informacji wynika, że mogło się tu odbywać jakieś spotkanie towarzyskie - mówi Janicki. Dodaje, że dwie osoby na pewno o własnych siłach wyszły z budynku, a trzecia została ewakuowana przez strażaków.

Janicki dodał, że ciała ofiar są zwęglone i nie można nawet ustalić ich płci.

Na miejscu cały czas pracuje policja i prokurator. W akcji uczestniczy 33 strażaków. Trwa dogaszanie ognia i przeszukiwanie pogorzeliska. - Strażacy przeszukują poddasze, gdzie też mieszkali ludzie, tam znaleziono dwie ofiary - dodał Janicki.

Budynek, w którym wybuchł pożar, należy do miejskiego Zakładu Gospodarki Lokalowej Sp. z o.o. Według jego prezesa Mieczysława Ruty dom był kontrolowany pod względem przeciwpożarowym. - Pożar nie wynikł ze stanu technicznego budynku - powiedział Ruta.

Prezydent miasta obiecuje pomoc

Prezydent Białej Podlaskiej Andrzej Czapski poinformował, że miasto udzieli pomocy tym, którzy przeżyli oraz rodzinom ofiar pożaru. - Na pewno damy mieszkania zastępcze, na pewno damy wsparcie materialne także. Nie wiem, jaki jest status rodzinny i jakie jest pokrewieństwo osób żyjących do tych, które zginęły, bo być może należałoby również objąć opieką psychologiczną te osoby, które przeżyły - powiedział w TVN24 prezydent.

Jak dodał, władze miasta zaapelują do mieszkańców o zachowanie umiarkowania podczas zabaw sylwestrowych. - Absolutnie będziemy upraszać o to, żeby zachować umiar w zabawach, w balach i w gromadzeniu się, w szczególności w gromadzeniu się w miejscach publicznych na zewnątrz, żeby ostentacyjnie nie manifestować tej radości związanej z Nowym Rokiem w obliczu takiego nieszczęścia, jakie mieszkańców Białej (Podlaskiej) spotkało - podkreślił Czapski.

- Muszę tutaj ze smutkiem powiedzieć, że takiego wypadku - jestem czternasty rok prezydentem miasta - nie mieliśmy, takiej liczby ofiar w jednym miejscu, w jednym zdarzeniu nie mieliśmy. Jest to dla mnie szokujące wydarzenie - powiedział.

Seria nocnych pożarów

To nie jeden taki tragiczny pożar w ostatnich godzinach. W Bolesławcu w woj. dolnośląskim w pożarze piwnicy w budynku jednorodzinnym zginęła jedna osoba. W Oświęcimiu, w woj. małopolskim, w pożarze mieszkania zginęła jedna osoba, a dwie zostały ranne. W Lublinie w pożarze mieszkania zginęła jedna osoba, a cztery zostały ranne.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się