Jak pokonać epidemię HIV? W RPA walczą z wirusem piłką futbolową

Wśród podopiecznych organizacji Grassroots Soccer są dziecięce ofiary gwałtów i córki chorych na AIDS. Cześć z nich nie zdaje sobie nawet sprawy, że są nosicielkami zabójczego wirusa. Poza ciężkimi doświadczeniami, łączy je fascynacja piłką nożną. Sport może pomóc nawet w przypadku HIV. Pomaga walczyć z epidemią - pisze z Kapsztadu Anna Majavu.
13-letnia Likhona Blanket naciąga jasnozieloną kamizelkę na szkolny mundurek. Nie może się doczekać, aż wbiegnie na boisko. Za chwilę dołączy do siedmioosobowej żeńskiej drużyny pochłoniętej bez reszty grą na wyboistym trawniku podwórka gimnazjum Hlengisa w Nyanga, jednej z najbiedniejszych okolic Kapsztadu.

Likhona ma przed sobą jeszcze pięć lat nauki. Marzy, żeby zostać pilotem. Nauka przychodzi jej łatwo, ale wie, że w swojej społeczności, gdzie przestępstwa i narkomania są na porządku dziennym, musi mieć dużo samozaparcia, żeby skupić się na nauce. Potrzebuje szóstek. Piątki nie wystarczą.

Lepsze jutro bez HIV

Program Skillz Street, w którym bierze udział 13-latka, jest realizowany w ramach zajęć pozalekcyjnych dwa razy w tygodniu przez organizację charytatywną Grassroots Soccer. Zgodnie ze swoim hasłem, projekt ma edukować, inspirować, mobilizować i zapobiegać rozprzestrzenianiu się wirusa HIV wśród dzieci i młodzieży. A edukacja odbywa się podczas gry w piłkę.

Zajęcia, prowadzone w siedmiu miastach RPA przez dziesięciu specjalnie przeszkolonych trenerów, trwają zazwyczaj dwie godziny. Zaczynają się od rozmów w klasie. - Chcemy, żeby dzieci opanowały w dobry stopniu wiedzę ogólną i potrafiły w bardzo młodym wieku wyznaczyć sobie życiowe cele - wyjaśnia Mfundo Gana, jeden z trenerów. Wizualizacja lepszej przyszłości ma zmniejszyć szansę na powielanie błędów rodziców.

Nauka przez analogię

Po części "teoretycznej" uczestnicy spotkań wychodzą na podwórko, gdzie wykonują ćwiczenia sportowe. Niektóre z nich mają poprzez prostą analogię pomóc w zrozumieniu ważnych faktów związanych z wirusem HIV.

Zapytany o specyfikę ćwiczeń, Gana podaje przykład. - Idziemy na boisko i ustawiamy połowę dziewcząt w rzędzie, prosząc o przekazywanie sobie piłki za plecami. Następnie pytamy resztę grupy, ustawioną naprzeciw, kto ma piłkę. Nie potrafią wskazać, ponieważ nie są w stanie zobaczyć piłki - opowiada. - I tłumaczymy, że tak samo nie można zauważyć, kto jest nosicielem wirusa HIV - dodaje.

W szkole Hlengisa w Nyanga, gdzie nauka kończy się zazwyczaj o 14.00, nie ma żadnych innych zajęć pozalekcyjnych, oprócz tych organizowanych przez Grassroot Soccer. - W tym samym czasie uczymy się jak strzelać gole i jak chronić się przed HIV - zauważa z dumą Likhona.

Życie w niewiedzy

Jak wyjaśnia Thembisa Ngamalana, dyrektor programu Skillz Street, ze względu na wysoki wskaźnik gwałtów w regionie zarażenia wirusem HIV to duży problem nawet wśród uczennic szkoły podstawowej, które nie są aktywne seksualnie. Wiele dziewczynek dowiaduje się o nosicielstwie podczas badań przeprowadzanych dopiero w wieku szkolnym. Część z nich urodziła się z wirusem HIV, ale nigdy im o tym nie powiedziano.

- Rodzice są przyzwyczajeni do ukrywania prawdy przed swoimi dziećmi. Nawet, jeśli potomstwo przyszło na świat zarażone HIV, rzadko im o tym mówią - przyznaje Ngamalana. Przekazywanie informacji nie działa też w druga stronę. - W okolicy mamy bardzo wysoką skalę przestępczości. Uczennice padają ofiarami przemocy seksualnej i nie mówią o tym swoim rodzicom, ponieważ nigdy nie rozmawiają z nimi na tematy intymne - dodaje.

Stop przemocy seksualnej

Nyanga to osada ciasnych domów, blaszanych bud i niewielu nowszych bloków mieszkalnych, zbudowanych po 1994 roku. To jedno z najstarszych gett ludności kolorowej, ustanowionych na tym terenie za czasów apartheidu. I najbiedniejszy, najbardziej niebezpieczny rejon Kapsztadu. Bezrobocie sięga tu 50 proc. Według danych Desmond Tutu HIV Foundation, w Nyanga wirusem HIV zakażonych jest aż 29,1 proc. mieszkańców. Jest to drugi najwyższy wskaźnik HIV w zachodniej prowincji.

Uczennicom gimnazjum Hlengisa marzy się szkoła z basenem i boiskiem z prawdziwego zdarzenia. Ale na razie musi im wystarczyć trawnik i prowizoryczne bramki z plastikowych pachołków. Wybór organizacji Grassroots Soccer nie bez powodu padł na piłkę nożną. Nauka typowo męskiego sportu, a co za tym idzie - podniesienie własnej samooceny u dziewczynek - ma skończyć ze stereotypowym postrzeganiem mężczyzny jako osoby dominującej w związku. Dzięki temu ma zmniejszyć się liczba przypadków przemocy seksualnej.

Wymierne efekty: program już działa?

Według badań przeprowadzonych przez Dartmouth Medical School w New Hampshire, w USA, program Skillz Street już przynosi pożądane rezultaty. Od momentu wzięcia udziału w projekcie liczba uczniów, którzy potrafią wskazać trzy osoby, z którymi mogliby porozmawiać o wirusie HIV, wzrosła z 33 do 72 proc.

Aż 76 proc. uczniów objętych opieką Grassroot Soccer nie zawahałoby się pomóc zakażonemu koledze - wcześniej na taki krok zdecydowałaby się połowa uczniów. Młodzież biorąca udział w zajęciach jest też sześć razy mniej skłonna do wczesnego rozpoczęcia życia seksualnego i osiem razy mniej do posiadania więcej niż jednego partnera seksualnego od rówieśników.

Aby jeszcze dokładniej zmierzyć wymierność efektów inicjatywy, projekt zostanie wkrótce poddany trzyletniej obserwacji i analizie przez University of the Witwatersrand z Johannesburga i London School of Hygiene and Tropical Medicine.



Tłumaczenie i opracowanie tekstu: Iwona Kadłuczka.

Artykuł powstał dzięki współpracy z PANOS London, członkiem Panos Network - światowej sieci niezależnych instytutów, których celem jest zapewnienie efektywnego użycia informacji do debaty, pluralizmu i demokracji. Panos London promuje udział osób ubogich i wykluczonych w krajowych i międzynarodowych debatach na temat rozwoju za pośrednictwem mediów i projektów informacyjnych.

Więcej o: