Kara śmierci przez rozstrzelanie? Na Białorusi dokonuje się egzekucji. Ilu? Nie wiadomo

01.12.2011 14:58
25-letni Kanawałau jest oskarżony o przeprowadzenie eksplozji w metrze 11 kwietnia

25-letni Kanawałau jest oskarżony o przeprowadzenie eksplozji w metrze 11 kwietnia (Fot. VASILY FEDOSENKO REUTERS)

Skazani na karę śmierci za zamach w mińskim metrze nie dowiedzą do końca, kiedy będzie wykonany wyrok. - Na Białorusi to powszechna praktyka. Także rodziny miesiącami czekają na jakiekolwiek informacje o skazanych - mówiła w TOK FM szefowa Amnesty International Polska. 10 grudnia kolejny Maraton Pisania Listów przeciwko karze śmierci.
Białoruski sąd skazał w środę Dźmitryja Kanawałaua i Uładzisłaua Kawalioua na kary śmierci za kwietniowy zamach w mińskim metrze, w wyniku którego zginęło 15 osób, około dwustu zostało rannych. - Białoruś jest jedynym krajem Europy, gdzie nadal jest wykonywana kara śmierci. Od 1991 roku, kiedy przywrócono jej wykonywanie, stracono już 400 osób. - Przynajmniej według dostępnych dla nas danych. Rzeczywistą liczbę władze ukrywają - mówiła w Komentarzach Radia TOK FM Draginia Nadażdin, szefowa Amnesty International Polska. Władze informują rodzin o terminie egzekucji ani miejscu pochówku. Bywa, że dowiadują się o niej wiele miesięcy po fakcie. Skazani każdego dnia żyją w niepewności. Karę wykonuje się przez rozstrzelanie.

25-letniego Kanawałaua oskarżono o przygotowanie i podłożenie ładunku wybuchowego, a jego rówieśnika Kawalioua o współudział i niepoinformowanie o przestępstwie. Kanawałauowi zarzucono też podłożenie ładunków wybuchowych na koncercie plenerowym w Mińsku w 2008 roku oraz w Witebsku w 2005 roku. W obu przypadkach rannych zostało kilkadziesiąt osób.

Wymuszone zeznania?

Sędziowie nie wzięli pod uwagę odwołania zeznań przez oskarżonych. Dwudziestopięciolatkowie mówili o torturach i presji psychicznej. Sąd nie uznał także ekspertyzy medycznej dokumentującej obrażenia ciał oskarżonych, które powstał już po zatrzymaniu. - Czy jest realne ułaskawienie przez prezydenta Łukaszenkę? - pytała Anna Laszuk. - Tuż po aresztowaniu oskarżonych, jeszcze zanim zostali przesłuchani, prezydent oświadczył, że przyznali się do winy. Dodał, że taka zbrodnia zasługuje na najsurowszą karę - mówiła Nadażdin. - Nie wiemy, jak zachowa się w tym przypadku. Tym bardziej powinniśmy reagować - apelowała.

Nie ma kary śmierci po ludzku

Od 10 lat Amnesty International Polska organizuje 24-godzinny Maraton Pisania Listów. W tym roku akcja rusza 10 grudnia. - Listy można wysyłać na Białoruś, ale też do Jemenu, który jest jednym z pięciu najbardziej aktywnych krajów, jeśli chodzi o egzekucje. Nie piszemy tylko do władz. Ważne, żeby wspierać samych skazanych - opowiadała szefowa AI Polska. - Nie ma kary śmierci po ludzku. Metoda jest nieistotna, to zawsze poniżająca, okrutna forma tortury - dodała Nadażdin.

O powstrzymanie się od wyroku śmierci zaapelował do władz w Mińsku sekretarz Rady Europy Thorbjoern Jagland. Białoruś nie jest jednak członkiem Rady Europy, zrzeszającej 47 państw (w tym Polskę).

Tagi:

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX