Duży pomarańczowy napis i bardzo korzystny kurs - to rzuca się w oczy przy wejściu do kantorów sieci "Inter change". - Kurs podany na tych podświetlanych tablicach jest zwykle wyższy niż u konkurencji, ale dotyczy tylko transakcji powyżej określonej kwoty - mówi
TOK FM Jerzy Gramatyka, miejski rzecznik praw konsumenta w
Krakowie. O tym kantor już tak ochoczo nie informuje, realne kursy można znaleźć na niewielkiej karteczce w środku. Jeśli ktoś nie rozszyfruje małego druku - jego strata.
W Krakowie kantory tej sieci są cztery. Punkty działają też w centrum Warszawy, a także w Gdańsku i
Katowicach.
O pomarańczowych kantorach sporo można znaleźć w internecie. Tak swoje doświadczenie z kantorem przy Floriańskiej w Krakowie opisuje jeden z forumowiczów: "Błyskawicznie
kobieta podaje rachunek i dziwną kwotę, a na pytanie co to jest odpowiada, że 'trzeba było uważnie czytać' . Mimo że nie dotknąłem nawet tego, co było pod szybą i mówiąc, że jednak nie decyduję się na tę dziwną transakcje, laska odpowiada, że jej to nie interesuje i że mam 14 dni na złożenie reklamacji."
O sieci wiedzą także przewodnicy wycieczek. - Zawsze mówię turystom, żeby omijali te kantory szerokim łukiem - mówi Anna Kizyl. - Na szczęście w Krakowie jest spora konkurencja - uśmiecha się.
Ręce rozkładają też w punktach miejskiej informacji turystycznej. Co prawda jedna z pracownic biura
złożyła nawet na Facebooku grupę "No to "orange" exchange in Poland", która ma już ponad dwustu członków, ale to by było na tyle. - Niewiele możemy zrobić - tłumaczy Dominika Grzegorzek z biura "Info Kraków" przy św. Jana. - Oszukanych turystów odsyłamy albo na policję, albo do rzecznika praw konsumentów.
Rzecznik co prawda ich wysłucha, jednak wymiernej pomocy też obiecać nie może. - Mieliśmy wiele sygnałów od klientów tych kantorów - tłumaczy Jerzy Gramatyka. - Z naszej inicjatywy NBP przeprowadziło tam kontrolę. Ale niestety nie potwierdziła ona zgłaszanych zastrzeżeń, bo przepisy nie określają dokładnie warunków, sposobu i formy udostępniania informacji o kursie walut w kantorze. Pozostaje tylko złożenie reklamacji - stwierdza.
A reklamacja najczęściej jest odrzucana. Wszystko zgodnie z prawem. Jak tłumaczy to właściciel sieci "Inter change"? Nie wiadomo, w biurze od dwóch dni nikt nie odbiera telefonu.