Dwie awarie w Boeingu 767. Pierwsze ustalenia komisji

Wiadomości >  Archiwum
k, IAR
02.11.2011 10:14
A A A Drukuj
Próba podniesienia Boeinga 767 po awaryjnym lądowaniu na warszawskim lotnisku im. Chopina

Próba podniesienia Boeinga 767 po awaryjnym lądowaniu na warszawskim lotnisku im. Chopina (Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta)

Na pokładzie Boeinga 767, który wczoraj awaryjnie lądował w Warszawie, doszło do dwóch awarii. Powiedział o tym przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, Edmund Klich.
Według wstępnych ustaleń komisji, w samolocie zawiodła instalacja hydrauliczna. Z nieznanych przyczyn przestał działać system wypuszczania podwozia, nie działał też system awaryjny. Edmund Klich powiedział, że zdarza się to bardzo rzadko, a na tym typie maszyny chyba w ogóle się nie wydarzyło. Komisja uznała, że działanie pilotów samolotu było perfekcyjne.

Kapitan Tadeusz Wrona wykonał lądowanie po mistrzowsku, a samolot odniósł minimalne w takiej sytuacji uszkodzenia. Do udanego lądowania przyczyniła się też dobra pogoda. Edmund Klich dodał, że gdyby samolot skręcił lub się przechylił, to uszkodzenia i skutki wypadku mogłyby być dużo poważniejsze. Edmund Klich przyznał, że trudno jeszcze powiedzieć, jakie uszkodzenia odniósł samolot. Z zewnętrznych oględzin wynika, że po naprawie będzie mógł być eksploatowany. Podkreślił, że komisja nie zajmuje się dalszymi losami samolotu. Po wstępnych oględzinach komisja postanowiła uznać wczorajszy incydent za wypadek.

Tagi:

Komentarze (4)
Zaloguj się
  • 8pasazer

    Oceniono 2 razy 2

    "Z zewnętrznych oględzin wynika, że po naprawie będzie mógł być eksploatowany. "

    -To jest żart? Prowokacja?
    Jakim cudem ekspert od wypadków lotniczych może wypowiedzieć zdanie, sugerujące jakikolwiek związek między dalszą eksploatacją a _zewnętrznymi_ oględzinami??
    Kadłub, skrzydła, mocowania gondoli silników, setki układów i elementów zostały poddane obciążeniom, dla których ich nie zaprojektowano (lądowanie bez kół jest brane pod uwagę przy projektowaniu tylko pod kątem przetrzymania jednorazowego incydentu, NIE dalszych lotów - po prostu nie powinien się rozpaść, systemy muszą wytrzymać jak najdłużej, gdy kadłub i gondole szorują o pas a kolejne komponenty są niszczone itd itp).
    W środku tego samolotu, na poziomie mikrouszkodzeń, dopasowania elementów itd jest kaszanka, koszt naprawy i dopuszczenia do eksploatacji może być zbliżony do zakupu nowej maszyny.

    -Panie Ekspert... ?!

  • Oceniono 1 raz 1

    Wyklepią, nałożą szpachel coś przykleją na kropelkę i będzie śmigał jak nowy.

  • rawahecht

    Oceniono 3 razy 1

    "Po wstępnych oględzinach komisja postanowiła uznać wczorajszy incydent za wypadek."

    Ten Klich to jednak "kanclerski łeb" !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX