Wiadomości >  Archiwum

Kapitan Tadeusz Wrona bohaterem Polaków. "Lataj jak orzeł, ląduj jak Wrona!"

ga
01.11.2011 17:44
A A A Drukuj
Kapitan Tadeusz Wrona za sterami samolotu

Kapitan Tadeusz Wrona za sterami samolotu (Fot. archiwum rodzinne)

Polska ma nowego bohatera. Nazywa się Tadeusz Wrona, pracuje w LOT od 20 lat i jako pierwszy pilot w historii wylądował na Okęciu bez wysuniętego podwozia. Uratował życie 231 osób. Eksperci zachwycają się jego umiejętnościami, gratulacje składa mu prezydent a na Facebooku błyskawicznie powstały strony fanów. - To jest mistrzowski wyczyn! - mówią eksperci.
Tadeusz Wrona to jeden z najbardziej doświadczonych pilotów LOT. Ale nie był osobą powszechnie znaną. Jedyne zdjęcie, które można było znaleźć w internecie, pochodzi z 1978 roku. Wrona stoi z rękami w kieszeniach obok szybowca. Za sterami siedzi kobieta. Wieczorem rodzina kapitana przekazała nam dwie fotografie. Na nich można się przekonać jak wygląda nowy idol Polaków.



Kpt. Wrona jest szybownikiem. To miało kapitalne znaczenie

- Szczęście w nieszczęściu, że trafiło na tego pilota. Oprócz tego, że to doświadczony pilot i wyjątkowo spokojny człowiek, to jeszcze doskonały szybownik. To tutaj miało pierwszorzędne znaczenie! Samolot wylądował precyzyjnie jak szybowiec - mówił Polskiej Agencji Prasowej o awaryjnym lądowaniu Boeinga 767 emerytowany pilot PLL LOT kapitan Lech Kasprowicz: - Ten pilot lata na szybowcach dużo i bardzo dobrze, startuje w zawodach. A wiadomo, że na szybowcach się ląduje nie tylko na lotnisku, ale również na nieprzygotowanych polach, lepszych i gorszych. To miało kapitalnie znaczenie, że on jest szybownikiem. Dlatego precyzyjnie wylądował, nie zrobił tzw. cyrkla, czyli samolot przed przyziemieniem nie zaczepił końcówką skrzydła czy silnikiem o podłoże. Gdyby o ziemię najpierw zahaczył np. gondolą silnikową lub tyłem kadłuba, gdzie jest płoza, powstałby taki kręcący moment jak przy cyrklu i samolot uderzyłby w ziemię nie w linii lotu, tylko bokiem. Wtedy samolot się łamie i niszczy, byłyby ofiary śmiertelne.



Spędził za sterami 15 tysięcy godzin

- To doświadczony pilot. Latał dla nas od 20 lat - mówił prezes LOT - Przeprowadził to lądowanie awaryjne perfekcyjnie. Niestety, rzadko to się tak kończy. Wystarczy zły kąt natarcia, skrzywienie samolotu - tłumaczył Marcin Piróg. - Przemiły, przeuroczy człowiek. Jest bardzo opanowanym pilotem - mówi stewardesa, która z nim pracowała. Wrona ma 53 lata, jest absolwentem Politechniki Rzeszowskiej. W LOT pracuje od początku lat 80. W firmie pracuje też jego brat.

Wrona jest pilotem Aeroklubu Leszczyńskiego. - Regularnie bierze udział w zawodach na naszym lotnisku, ostatnio był w sierpniu, na Mistrzostwach Polski w klasie Klub. Szybownictwo jest dla niego hobby - podobnie jak dla wielu pilotów komunikacyjnych - potwierdza w rozmowie z Radiem Elka Andrzej Majchrzak, dyrektor Aeroklubu Leszczyńskiego. Do Leszna Tadeusz Wrona trafił z Zielonej Góry. Przeniósł się do nas, gdy został pilotem LOT-u. - Jest rozsądnym pilotem, nie jest ryzykantem, co w szybownictwie mogłoby się skończyć tragicznie. Prywatnie jest bardzo skromną, sympatyczną, otwartą osobą - dodał. - Z pewnością pogratulujemy mu w naszym gronie, może wypijemy kieliszek koniaku, ale na więcej nie będzie czasu. Gdy Tadeusz Wrona przyjeżdża do Leszna na mistrzostwa, to czeka go intensywny trening, czas mistrzostw i ucieka do pracy - powiedział.



"Jeśli chodzi o klapy, to zadziałały"

Dziś pierwsze informacje o kłopotach technicznych Tadeusz Wrona miał zaraz po starcie z Newark w Stanach Zjednoczonych. Wiadomo, że już po pół godzinie załoga sygnalizowała usterkę centralnego systemu hydraulicznego. Przed lądowaniem okazało się, że awaria jest niezwykle poważna. - Jeśli chodzi o klapy, to zadziałały, ale nie wysunęło się podwozie, stąd też przez godzinę samolot krążył (przed lądowaniem). Po pierwsze próbował wypuścić podwozie, po drugie miał za dużo paliwa, żeby lądować - tłumaczył na konferencji prasowej prezes LOT-u Marcin Piróg.



Rozmowa z wieżą - na moment przed lądowaniem:

Wieża: - Lot 16, zezwalam lądować. Wiatr przyziemny 100, 4 węzły. Informacyjnie: Na krótkiej prostej waszej włączyłem oświetlenie pasa
Pilot: - Mamy zgodę na lądowanie. Dziękuję
Wieża: - Lot 16: zgłoś pas w zasięgu wzroku
Pilot:- Zgłosiłem pas w zasięgu wzroku
Wieża- Dziękuję! Powodzenia!
Pilot: (nieczytelne)
Wieża: - Lot 16: brak podwozia
Pilot: - Dziękuję

Pasjonat, pilot szybowców

Maszyna musiała lądować "na brzuchu". Pasażerom i załodze nic się nie stało. Na filmach, które rejestrowały moment awaryjnego lądowania, widać snopy iskier spod podwozia i uniesiony nos maszyny. - Tadziu, podziwiam Cię jak zawsze! - cieszył się Dariusz Cisek, sędzia zawodów szybowcowych. - Tadek jest znakomitym pilotem szybowcowym. Wielokrotnie mogłem sędziować zawody z jego udziałem. Zawsze fantastycznie pilotował szybowce. Umiał lądować szybowcami w polu, co jest dość trudnym zadaniem. I myślę, że te umiejętności spowodowały, że Tadek tak fantastycznie sobie poradził. To jest mistrzowski wyczyn! - mówił w rozmowie z TVN24 Cisek.

Emerytowany pilot PLL LOT kapitan Lech Kasprowicz: - Szczęście w nieszczęściu, że trafiło na tego pilota. Oprócz tego, że to doświadczony pilot i wyjątkowo spokojny człowiek, to jeszcze doskonały szybownik. To tutaj miało pierwszorzędne znaczenie! Samolot wylądował precyzyjnie jak szybowiec - podkreślił.

"Załoga jest przygotowana na coś takiego. Piloci to ćwiczą na symulatorach"

- Wykonując taki manewr - lądując bez podwozia - trzeba się liczyć z bardzo poważnymi konsekwencjami. Samolot jest wtedy pozbawiony systemów hamulcowych, a więc jest bardzo trudno wytracić prędkość, energię tego ogromnej masy samolotu. Samolot nie chce wyhamować na podejściu, stawia bardzo duże opory - dla pilota jest to ogromne wyzwanie - mówi pilot, kpt. Leszek Sułkowski. - To, co zrobili piloci Boeinga 767 to majstersztyk. Z zawodowego punktu widzenia - zrobili to bardzo dobrze.

- Piloci ćwiczą takie lądowania na symulatorach - mówi emerytowany pilot LOT kpt. Lech Kasprowicz. - To nie jest jakieś tam Bóg wie nadzwyczajne wydarzenie, bo w instrukcji są różne przypadki lądowania awaryjnego - zarówno zupełnie bez podwozia, jak we wtorek, jak i gdy wyjdzie tylko część podwozia. Są procedury, załoga jest przygotowana na coś takiego. Nie w tym sensie, że to się zdarza co drugi lot, ale załoga jest szkolona na taką okoliczność.

"Gdyby to się zapaliło, ludzie mieliby naprawdę marne szanse"

- Widziałem moment, kiedy samolot przyziemiał, zupełnie na kadłubie, bez podwozia - to szczęście, że się nie zapalił. Poza zbiornikami celowymi paliwowymi, tam, gdzie jest kadłub - pod nim, znajduje się ogromny zbiornik paliwa. (...) Gdyby to się zapaliło, ludzie mieliby naprawdę marne szanse. (...) Nie wiem, jaka była przyczyna awarii, ale na pewno było to coś bardzo poważnego, bo piloci są doskonale przygotowani na wypadek nienormalnego działania podwozia, myślę o awaryjnym jego wypuszczeniu; jeśli tego nie mogli zrobić, musiało stać się coś wyjątkowo poważnego - tłumaczy Sułkowski.

Prezydent: Skuteczny system i sprawdzili się ludzie

Kilkadziesiąt minut po szczęśliwym lądowaniu Bronisław Komorowski podziękował pilotom, całej załodze, a także pasażerom boeinga. Prezydent podziękował też wszystkim służbom, które zabezpieczały lądowanie awaryjne. Podkreślił, że od dowódcy samolotu, kpt. Tadeusza Wrony wie, iż również pasażerowie "bardzo skutecznie współdziałali w tym szczególnie trudnym momencie". - To nie, że udało się, to zadziałał system - skuteczny system, zadziałały w pełni procedury; świetnie zadziałali i sprawdzili się ludzie - powiedział Komorowski. Zapowiedział odznaczenia dla załogi Boeinga 767.

LĄDUJ JAK WRONA! :)

Natychmiast po ujawnieniu nazwiska pilota na Facebooku powstało kilka stron z fanami kapitana Wrony. LATAJ JAK ORZEŁ, LĄDUJ JAK WRONA! :) - pisze w komentarzach Aleksandra. Profil "lubią" już tysiące osób.

Tagi:

  • 2
Komentarze (292)
Zaloguj się
  • mikelondon

    Oceniono 31 razy 25

    PANIE KAPITANIE - LĄDOWNANIE BYŁO CUDNE!
    Po czymś takim pasążerowie o własnych siłach opuścili samolot - wiele to mówi o Pana umiejętnościach i opanowaniu :).

    Dla tych wszystkich co to im się pewna wieża przypomina i mąci w głowach helem otumanionych - zwróćcie proszę uwagę na następujące sprawy:

    1. Wieża nie pilotuje samolotu
    2. Pan kpt. Wrona ma wylatane 15 tysięcy godzin, jest pilotem od lat 20 i ma lat 50+ (to się nazywa doświadczenie). Pan kpt Protasiuk miał lat 30+, 3000 h wylatane i pilotem był lat kilka.
    3. Pan kpt Wrona mógł polegać na drugim pilocie, doświadczonym i kompetentnym, a tego luksusu niestety nie miał pan kpt Protasiuk - cała jego załoga była niedoświadczona.
    4. Załoga Boeinga przechodziła treningi na symulatorach stworzonych dla typu samolotu na którym latali. NIestty na mocy zarządzenia SZCZYGŁY załoga kpt Protasiuka takich szkoleń nie przechodziła.
    i najważniejsze
    5. Załoga Boeinga podejmowała decyzje autonomicznie. NIkt im nie sapał za plecami, nikt im nie mlaskał w salonce za otwartymi drzwiami. Drzwi do kokpitu były zamknięte i załoga decydowała SAMODZIELNIE! Żaden z pasażerów nie spóźnił się godzinę na lot. Żaden z pasażerów nie ścigał innych pilotów interpelacjami poselskimi.
    Mam nadzieję, że rozjaśiło wam się w pustych łebkach.

  • 141288bs

    Oceniono 22 razy 22

    Kpt.Tadeusz Wrona jest mistrzem w swoim zawodzie - czesto latam na trasie W-wa - New York i z powrotem,i odczuwam Jego majstersztyk w tym,ze maszyna ladujac muska pas.
    Najserdeczniejsz dzieki za uratowanie pasazerow wraz z zaloga.

  • votannorth

    Oceniono 15 razy 15

    Jako dziecko byłem naocznym świadkiem Katastrofy IŁ`a-62 m w Lesie Kabackim jadąc rowerkiem do Powsina (jak to gó...arz pojechałem na rowerze zobaczyć miejsce Katastrofy). Coś niewyobrażalnego !!! Śni mi się to czasem po nocach. Zająłem się modelarstwem. Od tamtej pory śledzę wydarzenia lotnicze...

    Pan Kapitan TADEUSZ WRONA to WIELKI CZŁOWIEK. PODZIWIAM I "NA KOLANA" DLA KUNSZTU I PROFESJONALIZMU NASZYCH PILOTÓW (URATOWAŁ LUDZI, KTÓRZY BYLI Z UFNOŚCIĄ NA POKŁADZIE A TAKŻE HONOR POLSKIEGO LOTNICTWA - co jednak jest istotne zważywszy na...).

    PANIE KAPITANIE, WIEM, ŻE WYKONAŁ PAN TO DO CZEGO PANA SZKOLONO, ALE....

    HONOR, PODZIW, SZACUNEK I CZEŚĆ DLA PANA KAPITANA!

    Z CAŁEGO SERCA- Andrzej Foryś, Warszawa - Kabaty.

  • Oceniono 15 razy 15

    wielki szacunek dla tego czlowieka. wyladowal jak z kolami tylko bez kol. lepiej sie tego zrobic nie dalo. mam nadzieje ze dostanie medal z rak prezydenta i bedzie wizytowka polskiego lotnictwa na swiecie.

    choc z drugiej strony, anioly pewnie im mocno skrzydla trzymaly to nic zlego sie przytrafic nie moglo ;)

  • Oceniono 15 razy 15

    LATAJ JAK ORZEŁ, LĄDUJ JAK WRONA!
    nic dodać, nic ująć....

  • Oceniono 14 razy 14

    Wspaniały człowiek uratował 231 ludzi!
    Brawo panie Kapitanie! Chylę głowę w uszanowaniu!!!
    A głupkowatych, prostackich , dowcipasowatych, beznadziejnych internautów jak zwykle nie brakuje.
    Zawsze wypełzają z beznadziejnymi wpisami

  • vomitorium1

    Oceniono 13 razy 13

    dzięki panu
    wszystkich świętych
    nie musi być smutne
    (brawo
    dobra robota)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX