Sprawdź nim prześlesz dalej. Jak internetowi oszuści zarabiają na chorych dzieciach

Mail za zdjęciem poparzonej, 14-miesięcznej Oli, robi wrażenie. Na dodatek tak niewiele trzeba, by jej pomóc w rehabilitacji - wystarczy przesłać maila dalej. Ale nie róbcie tego. Ola wprawdzie istnieje, tyle, że ma już 7 lat, a jej rodzice są bezsilni wobec mailowej akcji, za którą stoją internetowi oszuści.
"Ola wygrała z ogniem bój o życie, teraz walczy o swoją przyszłość! 14-miesięczna dziewczynka ma spaloną skórę, uszkodzone kości czaszki na skutek wysokiej temperatury, nie ma połowy twarzy. Po pożarze trafiła do krakowskiego szpitala w Prokocimiu i jest pod opieką chirurga specjalisty od oparzeń doc. Jacka Puchały. Czekają ją kolejne operacje i długa rehabilitacja, na którą potrzebne są pieniądze". Taki dramatyczny mail od dwóch tygodni krąży w sieci. Wygląda wiarygodnie - jest wskazane miejsce leczenia dziewczynki, nazwisko lekarza i - co najbardziej poruszające - zdjęcie poparzonej Oli.

- Rzeczywiście leżała u nas, pamiętam, ale to było sześć lat temu - mówi Magdalena Oberc, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Prokocimiu. - Była naszą pacjentką po wypadku. Sprawą zajęły się media i ktoś po prostu wykorzystał tę historię.

Wypadek, to pożar domu, w którym dziewczynka mieszkała z rodzicami. Spłonął całkowicie. Ola walczyła o życie, była ciężko poparzona.

Organizatorzy internetowej akcji pomocy dla Oli działają rzekomo w imieniu rodziców, którzy nie mają pieniędzy i oczekują tak niewiele: "Prześlij, gdzie możesz w niezmienionej formie. Ciebie kosztuje to tylko kliknięcie, a rodzice dostają 3 grosze za każdego maila przesłanego w tej formie."

- Znam jej rodziców i oni z mailowym łańcuszkiem nie mają nic wspólnego. Ten mail w sieci pojawia się co jakiś czas, wtedy odbieramy mnóstwo telefonów z pytaniami o Olę - dodaje Magdalena Oberc z krakowskiego szpitala

Siedmioletnia obecnie dziewczynka, funkcjonuje niemal normalnie. Przechodziła - jak donosił niedawno dziennik "Polska The Times" - kolejne operacje korekcyjne. Rodzice Oli - jak pisała "Polska" - o rozsyłanych w sieci wiadomościach z historią ich córki dowiedzieli się przypadkiem. Ktoś ze znajomych wysłał im kopię łańcuszka. - Nigdy nie dostaliśmy żadnych pieniędzy dzięki tym mailom. Nawet nie wiemy, kto jest autorem tej wiadomości - mówili dziennikarce "Polski". Zawiadomili nawet policję w Sanoku oraz tamtejszą prokuraturę, jednak sprawa została umorzona.

"Polska" informuje też, że wspomniany w oszukańczym mailu prof. Jacek Puchała, który istotnie opiekował się małą Olą przed laty, już nie żyje - zmarł w maju, po długiej chorobie.

Łańcuszków nie wysyłają ci, którzy potrzebują pomocy

Autorzy maila podają wiarygodnie - na pierwszy rzut oka - brzmiące wyjaśnienie, jak się ma rozsyłanie maila po znajomych do zarabiania 3 gr na każdym kliku: zapewniają, że wiadomość "zawiera skrypt html, który zlicza ile razy mail był wysłany". Płacić rzekomo ma firma zajmująca się badaniami skuteczności mailingu jako formy marketingowej.

Zdaniem Dariusza Nowaka z małopolskiej policji, często nabieramy się na dużo prostsze chwyty. - Bo łapią za serce, odwołują się do naszego sumienia, a wysłanie maila nie wydaje nam się groźne - mówi w rozmowie z TOK FM. - To jeszcze nic takiego. Ludzie często wysyłają pieniądze na fikcyjne numery kont, które zazwyczaj są założone na podstawione osoby, na przykład bezdomnych i pieniądze nigdy nie trafiają do chorych dzieci.

Samo wysłanie maila nie jest groźne. - Jeśli nie zawiera załączników, które każą nam uruchamiać jakiś program, to nasz komputer nie jest zagrożony - przyznaje Bogusław Juza administrator Uczelnianego Centrum Informatyki Akademii Górniczo-Hutniczej i wyjaśnia.

Autorami łańcuszków niemal nigdy nie są rodzice chorych dzieci czy osoby, które dotknęła tragedia. Nikomu nie przychodzi jednak do głowy, żeby to sprawdzić. Poza tym, to praktycznie nie do sprawdzenia, jeśli w mailu nie ma danych osoby, której rzekomo mamy pomóc, bo sam adres mailowy nic nam nie mówi.

Na co liczą internetowi oszuści

Jeśli oszuści nie chcą zainfekować naszego komputera złośliwym wirusem ani naciągnąć nas, na wpłatę pieniędzy na konto, to po co wysyłają fałszywe "łańcuszki pomocowe"? Zdaniem Bogusława Juzy z AGH, próbują w ten sposób tworzyć bazy ze sprawdzonych adresów e-mailowych dużej grupy osób, które potem można sprzedać. Przesyłając wiadomość w niezmienionej formie dołączamy do niej bowiem adresy, z których wiadomość do nas dotarła.

Oszuści produkują więc całą masę różnych łańcuszków i liczą, że chociaż część wróci do nich z "historią" dokumentującą, jak mail krążył, a więc z solidną bazą. Internetowe łańcuszki są najłatwiejszym najtańszych sposobów na dotarcie z reklamą do potencjalnych klientów. Tańszym niż zdobywanie ich adresów domowych i wysyłanie reklam pocztą. Niestety nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasz adres w sieci może być dla złodziei dużo cenniejszy i mogą go wykorzystać nie tylko w marketingu wirusowym. - Gdy złodziej go posiada, włamanie się na naszą skrzynkę, zdobycie loginów, haseł choćby do naszego konta bankowego jest dużo prostsze - uważa mł. insp. Dariusz Nowak. Trudniej złapać autora takich łańcuszków. - Ta informacja jest przesyłana tysiące razy, dotarcie do pierwotnego adresu jest w praktyce niemożliwe i oszuści doskonale o tym wiedzą, często wysyłają też maile z zagranicznych serwerów - twierdzi Nowak.

Co więc zrobić? - Na pewno nie reagować na łańcuszki - radzi Oberc. - Zachęcałabym do pomagania za pośrednictwem dużych, sprawdzonych fundacji. W naszym szpitalu działa także wolontariat, jeśli ktoś ma trochę czasu, może przyjść i spędzić go z chorymi dziećmi, na przykład czytając im książki - dodaje.

Komentarze (20)
Sprawdź nim prześlesz dalej. Jak internetowi oszuści zarabiają na chorych dzieciach
Zaloguj się
  • kos.1

    Oceniono 13 razy 13

    Wyjątkowo ohydny proceder :(

  • bleblecz

    Oceniono 17 razy 13

    Tym którzy zarabiają na tego typu dramatach, życzę szczerze........

    ZDYCHAJCIE KIEDYŚ KUR*Y W CIERPIENIACH !!!!!!!

  • mitoogorkach

    Oceniono 9 razy 5

    "Prześlij, gdzie możesz w niezmienionej formie. Ciebie kosztuje to tylko kliknięcie, a rodzice dostają 3 grosze za każdego maila przesłanego w tej formie."

    Przeciez w tym zdaniu jak byk widac, ze to sciema. Kurwa ludzie myslcie, mam wrazenie ze myslenie to rzadkie zjawisko w dziesiejszych czasach.

    Jak za podeslanie maila komus, rodzina moze dostac 3 gorsze ? No rece opadaja.

  • z.z.z.z

    Oceniono 4 razy 4

    Niedawno po raz 4 trafił do mnie powyższy łańcuszek. Wkurzające. Tym razem postanowiłem rzucić okiem na właściwości dokumentu Worda, w którym ot jest zapisane.

    Data utworzenia dokumentu: 20-04-2009 20:14
    Autor: Tomasz-Jan Czarnik

    Większość ludzi nie wie nawet, że takie dane się samoczynnie zapisują.
    Ale można je też wpisać "z palca".

  • pj.pj

    Oceniono 4 razy 4

    Ten łańcuszek nie krąży od dwóch tygodni, tylko od kilku lat...

  • wszystkie_loginy_zajete_2

    Oceniono 3 razy 3

    Polecam atrapa.net, to strona o wszelkich łańcuszkach , legendach miejskich.. Wciąga jak mongolski balet .
    Wcześniej nie wiedziałam że zbieracze nakrętek "na wózek inwalidzki" to też ofiary łańcuszka. Jest tego cała masa.

  • mielis

    Oceniono 2 razy 2

    to tylko prymitywny sposób tworzenia bazy danych. Ciekawsze są pułapki na przeszukujących sieć za określonym słowem.

  • Oceniono 1 raz 1

    To po prostu w głowie się nie mieści jak można żerować na nieszczęściu innych. Dopiero wczoraj także wykryto stronę, której autor skradł zdjęcia chorej dziewczynki i umieścił jako swoje z prośbą o przesyłanie pieniędzy. Zablokowaliśmy ją. Ale jak widać hien nie brak!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX