Aleksander Smolar uważa, że argument o prezydencji, którym posługuje się Donald Tusk jest "niewiarygodny". - Formowanie nowego rządu nie przeszkadzałoby w zajmowaniu się przez starych ministrów problemami bieżącymi. Po trzecie rząd będą formować te same partie. Szef rządu byłby ten sam, szef MSZ
Radosław Sikorski, którego premier bardzo chwali, pozostałby na stanowisku. Można się domyślać, że również minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz zachowałby stanowisko. Nie byłoby więc żadnego problemu z kontynuacją - mówi w wywiadzie dla PAP prezes Fundacji im. Batorego.
Zdaniem Smolara, w decyzji premiera chodzi o "złamanie pewnych oczekiwań reformatorskich, i to jest najbardziej niepokojące". - Premier i PO mają przed sobą trzy lata bez wyborów, trzy lata praktycznie pełnej władzy, mają prezydenta nie tylko przychylnego, ale prezydenta, który zapowiada, że będzie skłaniał rząd, żeby ten podejmował reformy, mają większość w parlamencie. Zapowiedź premiera to sygnał, że żadnych istotnych reform nie będzie. Marnuje się okres, kiedy swoboda działania partii rządzącej o odnowionej, silnej legitymizacji i premiera o odnowionej, silnej pozycji jest największa - uważa Smolar.
Politolog nie wierzy w zapowiedzi Tuska z czasów kampanii wyborczej, że teraz przyjdzie czas na reformy. - Obawiam się, że zapowiedź Donalda Tuska pozostawienia rządu w dotychczasowym składzie do grudnia jest symbolicznie i merytorycznie istotna, nie jest przypadkowa i zapowiada właśnie brak zmian - podkreśla Smolar.
Sto pierwszych dni rządzenia najważniejsze- Idą trudne czasy i nienajlepszy stan finansów publicznych może okazać się kamieniem młyńskim u szyi państwa, podobnie jak brak reform w wielu innych dziedzinach też będzie się odbijał na szansach rozwojowych naszego kraju. (...) Jeżeli teraz nie przeprowadzi koniecznych reform, to później będzie trudniej, a ich cena będzie znacznie wyższa. Pewnym stereotypem, ale zwierającym dużo prawdy, jest to, że każdy nowy rząd przez sto pierwszych dni może zmienić najwięcej. W tym wypadku przez sto pierwszych dni, premier już to zapowiedział, nic się nie będzie zmieniało - wyjaśnia.
To, co przemawia za przeprowadzeniem teraz reform to też słabość opozycji po wyborach i duże poparcie społeczne, jakim się cieszy PO po wyborach. - Partia Janusza Palikota będzie zapewne źródłem poważnych problemów dla PO, ale równocześnie, jeżeli chodzi o reformy gospodarcze czy w obszarze edukacji i zdrowia, to ta formacja może być z powodzeniem po stronie PO - uważa Smolar.
Zdaniem politologa, możliwe jest porozumienie PO z
SLD pod nowym kierownictwem (najpewniej Ryszarda Kalisza) dla konkretnych ustaw. - Nie wykluczam, że odroczenie formowania nowego rządu, ma również ten aspekt. Tusk może czekać na zmiany kierownictwa SLD, żeby alternatywa w stosunku do
PSL była rzeczywiście wiarygodna i żeby można było w ten sposób ukrócić nadmierne żądania ludowców - uważa Smolar.
- Formalne porozumienie PO z Palikotem wydaje mi się niesłychanie trudne, być może niemożliwe. (...) Nie wykluczałbym go po roku, gdy okaże się, że jego ludzie zachowują się w sposób odpowiedzialny i kiedy być może smród siarki, który unosi się nad Palikotem ulotni się - podsumowuje prezes Fundacji im. Batorego.