"Złościcie się na właściwych ludzi" - noblista analizuje protest na Wall Street

psm
13.10.2011 , aktualizacja: 13.10.2011 19:28
A A A Drukuj
Zarobki w sektorze prywatnym w USA Zarobki w sektorze prywatnym w USA
"Bankierzy okazali swoją wdzięczność za ratunek odwracając się plecami do ludzi, którzy ich uratowali" - pisze Paul Krugman w "New York Times". I przekonuje: "Prawdziwymi ekstremistami nie są protestujący dzisiaj na Wall Street, lecz amerykańscy oligarchowie, którzy chcą powstrzymać krytykę źródeł swojego bogactwa".
Paul Krugman
Fot. nyt.com
Paul Krugman
Protestujący maszerują wzdłuż Wall Street.
Fot. BRENDAN MCDERMID /REUTERS
Protestujący maszerują wzdłuż Wall Street.
"Coś się dzieje. Co to jest? Jeszcze dokładnie nie wiemy, ale obserwujemy właśnie powstanie ruchu społecznego, który - w przeciwieństwie do Tea Party - jest zły na właściwych ludzi" - pisze noblista Paul Krugman w serii swoich komentarzy na temat protestujących na Wall Street w dzienniku "New York Times".

"Protestujący mają rację, gdy oskarżają Wall Street o bycie niszczącą siłą, zarówno gospodarczo jak i politycznie" - czytamy. Ekonomista podkreśla, że cynizm i wiara w to, że sprawiedliwości nigdy nie stanie się zadość, opanowały debatę polityczną w stanach. "W międzyczasie łatwo się zapominało, jak oburzająca jest historia naszych dzisiejszych ekonomicznych problemów" - pisze noblista.

Dzieli też przyczyny kryzysu na trzy etapy: po pierwsze bankierzy skorzystali z deregulacji i zaczęli "dziki bieg", który - oczywiście - wiązał się z wypłacaniem sobie dużych honorariów. Przez lekkomyślne udzielanie niepewnych kredytów, zaczęli tworzyć bańki spekulacyjne.

Wykres przedstawia porównanie zarobków w branży papierów wartościowych do pozostałych zarobków w sektorze prywatnym w Nowym Jorku:

Drugą częścią składową, zdaniem Krugmana, jest pęknięcie bańki. Bankierów od kompletnego upadku uratowali podatnicy - w zamian jednak nie otrzymali gwarancji, że coś się w przyszłości zmieni.

"Trzeci akt: bankierzy okazali swoją wdzięczność odwracając się plecami do ludzi, którzy ich uratowali, i poparli - również finansowo - polityków, którzy obiecywali nie podwyższać im podatków i zlikwidować delikatne regulacje wprowadzone na kanwie kryzysu" - twierdzi ekonomista. I pyta: jak można nie okazywać wsparcia protestującym dzisiaj na Wall Street?

Kto zagraża Ameryce? "Ekonomiczni rojaliści"

Zdaniem noblisty dzisiaj Ameryce nie zagrażają ludzie zbierający się i demonstrujący w dzielnicy finansowej Nowego Jorku, lecz ludzie określeni kiedyś przez Franklina D. Roosevelta mianem "ekonomicznych rojalistów". "Aby zrozumieć to wszystko, trzeba zdać sobie sprawę z szerszego kontekstu: zamożni Amerykanie, którzy wzbogacili się na oszukańczym systemie, reagują histerycznie na każdego, kto ośmieli się wskazać, jak bardzo ten system jest właśnie oszukańczy".



"W zeszłym roku - pisze Krugman - grupa baronów finansjery oszalała po tym, jak prezydent Obama ich delikatnie skrytykował. Ogłosili wtedy, że Obama jest prawie socjalistą, bo próbował wprowadzić tzw. regułę Volckera, która w prosty sposób zakazałaby bankom wspieranym przez gwarancje federalne w angażowanie się w ryzykowne spekulacje. A propozycję, aby znieść możliwość płacenia niewiarygodnie niskich podatków przez niektórych, Stephen Schwarzman z rady nadzorczej Blackstone Group porównał do inwazji Hitlera na Polskę".

"Władcy wszechświata Wall Street zrozumieli swoją pozycję"

Skąd biorą się silne ataki na propozycje reform? Zdaniem Krugmana chodzi o to, że "władcy wszechświata Wall Street" zdali sobie sprawę, jak bardzo pod względem moralnym ich pozycja jest stracona.

"To są ludzie, którzy stali się bogaci dzięki tkaniu skomplikowanych schematów finansowych. I one - nie przynosząc korzyści społeczności amerykańskiej - wpędziły nas w kryzys, który wpływa na życie dziesiątek milionów współobywateli" - pisze noblista. Podkreśla, że opisywani przez niego bogacze cały czas prowadzą w tej "grze" - wygrywają, a zwykli podatnicy ją przegrywają.

Takie specjalne traktowanie nie może znieść ścisłej kontroli, więc - zdaniem ekonomisty - czerpiący z tego zyski robią wszystko, aby kontroli nie było. "Każdego, kto zwraca uwagę na oczywiste, nie ważne jak spokojnie i umiarkowanie, należy demonizować i wypędzić z tej sceny. Właściwie, im bardziej ktoś rozsądnie i umiarkowanie krytykuje, tym szybciej trzeba go zdemonizować".

Kto więc bardziej szkodzi Ameryce? Zdaniem Krugmana - bynajmniej nie protestujący. "Prawdziwymi ekstremistami są amerykańscy oligarchowie, którzy chcą powstrzymać krytykę źródeł swojego bogactwa" - podsumowuje.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (20)

  • 111palant

    Oceniono 1 raz 1

    Bogacze z Wall Street moga ddoczekac sie gniewu ludu? Czyzby Ameryka zaraziła sie komunizmem?

  • voiceinthedesert1

    0

    Doskonały artykuł! Jednak problem sięga dużo głębiej niż "chciwość" Wall Street. Problem jest kolosalny!Ludzie poprostu są zamroczeni, jak ktoś, kogo uderzono młotem w głowę! Nie wiedzą, co ich uderzyło. Mnie Pan Bóg pomaga jednak zrozumieć te rzeczy. Problem, to "niedopasowanie" economii nisko walutowych do merytorycznych ekonomii wielo-pokoleniowych, z bogatą walutą! Sednem tego problemu jest stosunek Ameryki z Chinami. Rozważmy starcie Chińsko-Amerykańskie po angielsku. What this debacle reveals, is the problem seldom if ever mentioned of the trading incompatibility of wealthy societies, which had for centuries poured their wealth into the strength of their curriences and of social structures based on that wealth, with the new economies and societies, which have not done so, and who want fast growth, nonetheless! As a result of this cosmic, quantum imbalance, America is being shamefully shortchanged by China, which is of the latter case a classic example! The crux comes down precisely to the currency imbalance: one society worked centuries to get a currency advantage (strong currency). The other, had zero currency under Communism ... but now is ready to destroy what America worked for for centuries! Shame, shame, shame. How could the globalists not have foreseen that? I am a theologian who have never studied economy in my life , but things as these are absolutely obvious to my mind! Perhaps they ought to begin confering honorary economy doctorates to theologians!

  • bezportek

    Oceniono 1 raz -1

    Kiedy świeżo usadzony na stołku Obama darował Wall Street bilion zielonych, szmatława gazetka NYT zapluwała się pochwałami. Teraz moda na wybrzydzanie, bo Mesjasz Zmiany już skasowany.
    Czy jest granica hipokryzji, ściemy i szachrajstwa, której lewactwo nie przekroczy?
    Niestety, nie ma.
    Wystarczy poczytać wypociny dyżurnej kamandy - tow. tow. bayadera, blski, mieetek i inne sobaczki, nie umiejące pisać z polskimi znakami ani z jakimkolwiek sensem, dostały prikaz pluć - i plują.
    Żadne, jak to w stadzie łajek, nie wie o co chodzi, nikt im przecie nie tłumaczy, mają robić hałas i zasłużyć na wieczorny samogon. Smacznego, droga towarzyszko bayadera, ino się nie zakrztuście, bo cement na podłodze lichutki, gotów przegnić.

  • bayadera

    Oceniono 2 razy 2

    mieetek
    Nie masz racji.
    Asmall4 nie pracuje cala noc. On sylabizuje i kopiuje telexy, ktore mu przysylaja.

  • onufry_zagloba

    Oceniono 3 razy 1

    Czas przyciac pazurki spekulantom z wallstreet. Na szczęście USA to demokratyczny kraj gdzie można protestować i zazwyczaj dostaje się to czego się chce.

    • blski

      Oceniono 2 razy 2

      @onufry_zagloba
      Protestowac mozna dopoki to nie zagraza moznym.
      Dostaje sie to czego sie chce jak dlugo niczego sie nie chce.
      Oczywiscie przesadzam: udalo im sie zlikwidowac niewolnictwo (napewno duzy sukces), tyle ze pozostawiono tych ludzi w nedzy.

  • mieetek

    Oceniono 3 razy 3

    asmal co pisze dniem i nocą cały czas pracuje, ponieważ pisanie na tym forum to jego praca. Tyle, że jego ukochany USrael się stacza i nie będzie zawsze taki chojny dla dpolizców.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX