Wybory 2011. Czy "sondaże kłamią"? Sprawdziliśmy

Wiadomości >  Archiwum
Olga Kołakowska
06.10.2011 06:00
A A A Drukuj
Wybory parlamentarne 2007

Wybory parlamentarne 2007 (Fot. Sebastian Rzepiel / AG)

Do ostatnich chwil kampanii media publikują sondaże przedwyborcze. Dlaczego sondaże tak różnią się między sobą, na ile trafnie przewidują wyniki wyborów? Sprawdziliśmy, jak to wyglądało przed wyborami w 2005 r. i w 2007 r. i w kompromitującym dla sondażowni 2010 r. Czy tylko pracownie badania opinii są winne złym prognozom wyborczym czy również sami politycy?
W tym roku TNS OBOP przeprowadzi dla TVP i TVN 24 największe w historii polskich wyborów badanie exit poll. Ankieterzy odwiedzą 900 komisji wyborczych i dotrą do około 100 000 osób.

Metoda exit poll uchodzi za najdokładniejszą, można więc się spodziewać, że badanie OBOP-u pokryje się z wynikiem wyborów. Ostrożniej natomiast należy traktować sondaże, które pojawiają się do ostatnich chwil przed ciszą wyborczą. Ile miały wspólnego wyniki sondaży z rezultatem wyborów w poprzednich latach? Czasem całkiem sporo, a czasem bardzo niewiele.

Wybory parlamentarne - niespodzianka w 2005 r.

Zacznijmy od wyborów parlamentarnych w 2005 r. To do przeprowadzanych wtedy sondaży chętnie odwołuje się Jarosław Kaczyński, kwestionując wiarygodność badań preferencji wyborczych.

Mówiło się wtedy wiele o tym, że sondaże zaniżały prawdziwe poparcie dla jego partii. Okazuje się, że w publikowanych tuż przed wyborami badaniach zarówno poparcie dla PiS jak i dla PO było "przeszacowane". Widać jednak wyraźnie, że o ile rezultaty PiS były stosunkowo bliskie wynikowi, jaki ugrupowanie uzyskało w wyborach, PO miało w sondażach poparcie nawet o 9 punktów proc. wyższe niż faktyczne:





Trafnie natomiast oceniono poparcie dla Samoobrony:



Prawdziwym "wielkim niedoszacowanym" tamtych wyborów był SLD:



W 2007 r. ośrodkom badawczym udało się trafnie przewidzieć wynik wyborów do Sejmu i Senatu, ale wyniki, partii w różnych sondażach były dość rozstrzelone. Poparcie dla LiD według różnych sondaży wynosiło od 10 do 17 proc., dla PiS od 26 do 34 proc., a dla PO - od 35 do 44 proc.







Wybory prezydenckie - wielki wstyd w 2010 r.

Przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w 2005 r. w sondażach prowadził Donald Tusk. Według OBOP-u różnica między nim a Lechem Kaczyńskim wynosiła aż 14 proc. W rzeczywistości Tusk wyprzedził rywala zaledwie o 3 proc.





Druga tura była wielką niespodzianką dla wszystkich, którzy nadmiernie zaufali sondażom. Tuż przed głosowaniem niemal we wszystkich badaniach Tusk wygrywał z Kaczyńskim, w sondażu CBOS miał 8 pkt. procentowych przewagi. Najbliższe wynikom wyborów okazały się wyniki ankiet przeprowadzonych przez PGB, w których obaj kandydaci mieli niemal identyczne poparcie.





Prawdziwa burza rozpętała się jednak po pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2010 r. Sondaże przeprowadzane w dniu wyborów uchodzą za najbardziej wiarygodne. Jednak dane zebrane wówczas przez SMG/KRC dla TVN 24 oraz "Homo homini" dla Polsatu bardzo różniły się od wyników podanych przez PKW:





Aby lepiej zrozumieć, dlaczego media ogłosiły wówczas "blamaż ośrodków badania opinii", warto przyjrzeć się temu, jak szacowano różnicę głosów między Bronisławem Komorowskim a Jarosławem Kaczyńskim:



W prognozach najmniej pomylił się OBOP który, jako jedyny, zastosował metodę badań exit poll. Pozostałe ośrodki stosowały badania telefoniczne. To sposób tańszy i prostszy, jednak - jak widać - nie zawsze przynoszący rzetelne rezultaty.

Przed drugą turą ośrodki wyciągnęły jednak wnioski ze tej porażki i wyniki badań bardziej pokrywały się z oficjalnymi:





Źródła błędów w sondażach

Dlaczego sondaże tak różnią się między sobą i często nie przewidują poprawnie wyniku wyborów?

- Źródło błędów w sondażach może tkwić zarówno w procedurze pomiaru jak i w otoczeniu, w którym pomiar jest dokonywany. Nieumiejętne wyjaśnienie respondentowi celu badania, niedokładne odczytywanie pytań, wybiórcze odczytywanie możliwych odpowiedzi [jeśli oprócz pytania ankieter ma również za zadanie przeczytać możliwe warianty odpowiedzi - red.], nieprawidłowe zaznaczanie odpowiedzi podanych przez respondenta, a także sugerowanie odpowiedzi respondentom, przyczyniają się do deformacji wyników -wyliczał socjolog i politolog dr Krzysztof Cebul .

Niekiedy do preferencji politycznych nie przyznają się sami wyborcy. - Występuje element poprawności politycznej, to znaczy, że tylko przed samym sobą przyznajemy się, na kogo będziemy głosowali. Są ludzie, którzy co innego mówią rodzinie i znajomym, a zupełnie inaczej głosują - mówi prezes TNS OBOP Andrzej Olszewski w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

Nie zawsze ankietowani ukrywają swoje sympatie ze wstydu. Bywa, że nie chcą rozmawiać z ankieterami o swoich preferencjach wyborczych z powodu....polityków, których popierają. - Sondaże wyborcze bywają bezlitośnie krytykowane przez niektórych polityków, zwłaszcza przez tych, którzy zajmują dalekie pozycje w rankingu. Niezależnie od tego, czy usterka jest urojona, czy faktyczna, autorytet polityka sprawia, że jego opinia ma wpływ na zaufanie jego elektoratu do sondażu. Dlatego w Polsce sympatycy pewnych partii mniej łaskawym okiem patrzą na tego typu badania. Prowadzi to często do sprzężenia zwrotnego - takie grupy społeczne znacznie częściej odmawiają wzięcia udziału w sondażu, co rzutuje na wyniki - pisze Ireneusz Sadowski w "Wiedzy i Życiu".

Sondaże telefoniczne - czy rzeczywiście są najgorsze?

Sondaże telefoniczne nie sprawdziły się w dniu wyborów prezydenckich w 2010 r. Organizacja Firm Badania Opinii i Rynku powołała wtedy grupę niezależnych ekspertów: naukowców i teoretyków badań, która miała ustalić przyczyny "kryzysu sondażowego". Wnioski komisji były interesujące: z porównania przeprowadzonych przed ogłoszeniem ciszy wyborczej sondaży wynikało, że badania telefoniczne oszacowały wynik wyborczy lepiej niż zrealizowane metodą face to face . Wynika to m.in. z tego, że zapewniają większą anonimowość, co pozwala ograniczyć "element poprawności politycznej". Ponadto w czasach, kiedy większość dorosłych ma telefony komórkowe, ankieterom jest łatwiej dodzwonić się do respondentów niż spotkać się z nimi w miejscu zameldowania. W dniu wyborów metoda exit poll jest jednak niezastąpiona, badania telefoniczne powinny jedynie ją wspierać.

Wierzyć czy nie wierzyć sondażom?

- Sondażownie biorą udział w kampanii. Nie mają obowiązku ujawniać, kto im płaci za sondaże. Wszystkie sondaże ukazują się za partyjne pieniądze. Media, które zlecają badania, też są partyjne. Jaka jest jakość polskich sondażowni, jeśli jednego dnia partia ma 42 proc, a następnego 27? - mówiła niedawno Elżbieta Jakubiak z PJN w wywiadzie dla TOK FM.

Wiarygodność publikowanych w mediach sondaży poddają regularnie w wątpliwość politycy PiS, powtarzając, że mają swoje sondaże, w których PiS wyprzedza PO. Janusz Palikot też nie do końca wierzy ośrodkom i prowadzi własne badania na ulicach.

Co ciekawe, pewną nieufność wobec sondaży zalecają także... same ośrodki badań. Nie utrzymują jednak, że wszystkie sondaże są stronnicze, ale podkreślają, że mogą badać jedynie deklaracje, a nie zachowania ankietowanych. - Badacze nie mają wglądu w dusze i umysły badanych innego niż poprzez ich wypowiedzi - napisał w oświadczeniu po ostatnich wyborach prezydenckich Janusz Durlik, prezes zarządu Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku.

Komentarze (4)
Zaloguj się
  • koloratura1

    Oceniono 2 razy 2

    W artykule nie wspomniano o jednym jeszcze powodzie, a mianiwicie - o ewentualnych OSZUSTWACH, uprawianych - nie wiem na jak wielką skalę.
    Pamiętam - sprzed paru lat - wywiad z dwiema osobami, zatrudnionymi przy zbieraniu danych. Przyznali się, że nie chce im się łazić po domach, więc wypełniają ankiety sami, jak popadnie. Usprawiedliwiali się, że mało im płacą...
    Nie wiem jaki procent stanowią tacy "ankieterzy" i jaki wpływ ich "rzetelność" może mieć na prognozę.

  • marcin1956

    Oceniono 1 raz 1

    W znacznej części sondaży metodologia układania pytań ankietowych jest tak tragiczna, że należy raczej dziwić się, że przewidywane wyniki były tak bliskie rzeczywistym.

  • jorge.martinez

    Oceniono 4 razy 0

    Sondaże to nie prognozy.

    Mierzą deklaracje w momencie realizacji, a nie przewidują przyszłości.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX