Prof. Lech Sokół ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie i Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk o szwedzkim poecie Tomasie Transtroemerze, który otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury:
"Poezja Transtroemera jest trudna, hermetyczna, ale warta tego, by jego wiersze czytać po kilka razy i wydobyć z nich poetycką refleksyjność niezwykłej miary.
By krótko wytłumaczyć jego sposób patrzenia na świat, odwołam się do dwóch obrazów z jego poezji. W jednym z wierszy, który bardzo lubię, Transtroemer rysuje obraz poranka i budzącej się przyrody. Wtedy też pojawia się ślimak; zwierzątko, które porusza się jakby z rozmysłem. I ten ślimak idzie sobie powoli w pędzącym świecie, kontempluje i odbiera różne wrażenia.
Na refleksyjność poezji Tomasa Transtroemera wskazuje też wiersz zawierający obraz śpiących okrętów. Zarysowana tam sytuacja jest zwykła i banalna - zachodni turyści przyjeżdżają na jedną z greckich wysp po upragnione ciepło i słońce. W porcie robi się coraz ciemniej, a oni widzą wraki okrętów, noszących piękne, greckie nazwy. Robi to na nich wielkie wrażenie. Ale już oglądając to samo miejsce rano widzą, że to tylko wraki, które już nigdzie nie popłyną.
To wiersze dla wszystkich ludzi interesujących się poezją współczesną wysokiej miary, która jest świadkiem naszych czasów, ale jej nie ulega, jako poezja refleksyjna i pisania z dystansu. Jego poezja jest mądrą przypowieścią o świecie.
To poeta kojarzący mi się z wierszami Miłosza, z niektórymi wierszami Herberta. Można by go porównać z Adamem Zagajewskim.
Chciałbym, by Zagajewski dostał Nobla, ale i Transtroemer się na nią wyczekał. Po wypadku i ciężkiej chorobie od wielu lat nie mówi. Rozumie go tylko żona, która towarzyszy mu w spotkaniach z publicznością jako tłumaczka, na szwedzki. W swoim ciężkim stanie Transtroemer nie przestał pisania wierszy.
Od lat w gronie ludzi, którzy interesują się literaturą skandynawską, bardzo czekaliśmy na tego Nobla. A Transtroemer ciągle publikował".(PAP)