"Nasz Dziennik": Lekarz, czyli "lecznica spółka z o.o."

PAP
04.10.2011 , aktualizacja: 04.10.2011 03:05
A A A Drukuj
Zakaz podwójnych kontraktów z NFZ skłonił lekarzy do masowego zakładania spółek z osobowością prawną, pisze "Nasz Dziennik".
Zdaniem gazety lekarze obchodzą przepisy, a NFZ udaje, że ich kontroluje. Brak jasno sformułowanych zasad rozdziału sfery publicznej i prywatnej w służbie zdrowia prowadzi do absurdów i uniemożliwia skuteczną kontrolę wydatków funduszu.

Gdy w całym kraju pacjenci czekają w kolejkach do lekarza - lekarze ze szpitali i poradni ustawiają się w kolejkach do prawników, aby utworzyć spółki jawne i zarejestrować je w Krajowym Rejestrze Sądowym. Jeśli medycy nie zdążą, NFZ nie podpisze z nimi kontraktu na świadczenie usług, chyba że zrezygnują z pracy w placówce zdrowotnej finansowanej przez NFZ.

Według "ND" zamieszanie spowodował art. 132 ust. 3 ustawy z 2004 r. o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, który zakazuje NFZ zawarcia umowy o świadczenie usług medycznych z lekarzem, pielęgniarką, położną lub inną osobą wykonującą zawód medyczny, a także z psychologiem, jeśli wykonują już takie usługi u innego świadczeniodawcy posiadającego umowę z NFZ.

Na powszechne naruszanie tego przepisu NFZ dotąd patrzył przez palce. Po kontroli NIK chce przepis twardo wdrożyć w życie.

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (2)

  • marcin1956

    Oceniono 1 raz 1

    Życzę Kopaczowej powodzenia. Jeśli wreszcie NFZ policzy wreszcie czas pracy lekarzy (pal diabli przy tym dyżury lekarskie; przez kolejne dziesięciolecia można się kłócić, czy dyżur to praca czy tylko gotowość do pracy, a praca jako taka stanowi jedynie część czasu dyżurowego) to nagle okaże się prawda znana powszechnie. Przeciętny lekarz w ramach świadczenia usług na rzecz NFZ pracuje (na oddziale, i w kilku poradniach) średnio po 10-12 godzin dziennie. Jeśli NFZ zacznie sztywno egzekwować obowiązuje norma czasu pracy ( a Europejska Dyrektywa mówiąca o 48 godzinach tygodniowo wzięła się z troski o pacjenta, nie lekarza) to w 3/4 poradni zabraknie nagle lekarzy, to NFZ będzie zmuszony do rozwiązania kontraktów z takimi jednostkami, a pacjenci po raz kolejny znajdą się z ręką w nocniku szukając lekarza już w odległości kilkunastu, tylko co najmniej kilkudziesięciu kilometrów od swojego miejsca zamieszkania.

  • blski

    Oceniono 1 raz 1

    Obserwowalem dewaluacje sluzby zdrowia w UK (czasy Maggie Thatcher). Przy pomocy ulg podatkowych nakloniono zamozniejsza czesc spoleczenstwa do wykupienia prywatnych ubezpieczen spowodowalo to w krotkim czasie podwojny standard w klinikach bez kolejki i lepsza opieke dla prywatnie ubezpieczonych i dlugie kolejki dla korzystajacych z NHS. Z czasem serwis NHS tak podupadl, ze nie tylko bogatsi ale wszyscy ktorzy byli w stanie zaplacic zmuszeni sa do wykupywania ubezpieczen prywatnych. Z kolei powstaly kliniki ktorych wystroj mial na celu zrobienie wrazenia komfortu. Kiedys tam bylem u dentysty i wystroj wnetrz byl przesadnie bogaty, nie moge ocenic jak dobry byl dentysta bo bylem tam tylko raz, ja chodze do dentysty zeby mi leczyl zeby a nie zeby wypoczywac w jego wspanialej poczekalni.
    Wydaje mi sie, ze idziemy w Polsce w tym kierunku. Za dawnych czasow lekarz byl czlowiekiem oddaym swemu zawodowi ktorego celem bylo sluzenie ludziom bez wzgledu na ich mozliwosci finansowe. Mial pewnego rodzaju moralny obowiazek i za to byl otaczany szacunkiem i opieka spoleczenstwa.
    Karol Marks w "Manifescie Komunistycznym" opisuje dokladnie deprecjacje zawodow ktore cieszyly sie poparciem spoleczenstw.
    Wspomne, ze jestem z rodziny lekarzy, za PRLu w naszym domu bylo biednie i matka na to narzekala (niezbyl czesto). Mojej siostry maz mial prywatny gabinet (lata 1960te), zarabial b. duzo ale w domu nie uwazano go za dobrego lekarza.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX