Skomentuj:
Komentarze (2)
-
Życzę Kopaczowej powodzenia. Jeśli wreszcie NFZ policzy wreszcie czas pracy lekarzy (pal diabli przy tym dyżury lekarskie; przez kolejne dziesięciolecia można się kłócić, czy dyżur to praca czy tylko gotowość do pracy, a praca jako taka stanowi jedynie część czasu dyżurowego) to nagle okaże się prawda znana powszechnie. Przeciętny lekarz w ramach świadczenia usług na rzecz NFZ pracuje (na oddziale, i w kilku poradniach) średnio po 10-12 godzin dziennie. Jeśli NFZ zacznie sztywno egzekwować obowiązuje norma czasu pracy ( a Europejska Dyrektywa mówiąca o 48 godzinach tygodniowo wzięła się z troski o pacjenta, nie lekarza) to w 3/4 poradni zabraknie nagle lekarzy, to NFZ będzie zmuszony do rozwiązania kontraktów z takimi jednostkami, a pacjenci po raz kolejny znajdą się z ręką w nocniku szukając lekarza już w odległości kilkunastu, tylko co najmniej kilkudziesięciu kilometrów od swojego miejsca zamieszkania.
-
Obserwowalem dewaluacje sluzby zdrowia w UK (czasy Maggie Thatcher). Przy pomocy ulg podatkowych nakloniono zamozniejsza czesc spoleczenstwa do wykupienia prywatnych ubezpieczen spowodowalo to w krotkim czasie podwojny standard w klinikach bez kolejki i lepsza opieke dla prywatnie ubezpieczonych i dlugie kolejki dla korzystajacych z NHS. Z czasem serwis NHS tak podupadl, ze nie tylko bogatsi ale wszyscy ktorzy byli w stanie zaplacic zmuszeni sa do wykupywania ubezpieczen prywatnych. Z kolei powstaly kliniki ktorych wystroj mial na celu zrobienie wrazenia komfortu. Kiedys tam bylem u dentysty i wystroj wnetrz byl przesadnie bogaty, nie moge ocenic jak dobry byl dentysta bo bylem tam tylko raz, ja chodze do dentysty zeby mi leczyl zeby a nie zeby wypoczywac w jego wspanialej poczekalni.
Wydaje mi sie, ze idziemy w Polsce w tym kierunku. Za dawnych czasow lekarz byl czlowiekiem oddaym swemu zawodowi ktorego celem bylo sluzenie ludziom bez wzgledu na ich mozliwosci finansowe. Mial pewnego rodzaju moralny obowiazek i za to byl otaczany szacunkiem i opieka spoleczenstwa.
Karol Marks w "Manifescie Komunistycznym" opisuje dokladnie deprecjacje zawodow ktore cieszyly sie poparciem spoleczenstw.
Wspomne, ze jestem z rodziny lekarzy, za PRLu w naszym domu bylo biednie i matka na to narzekala (niezbyl czesto). Mojej siostry maz mial prywatny gabinet (lata 1960te), zarabial b. duzo ale w domu nie uwazano go za dobrego lekarza.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX


