Prokuratura: policjanci próbowali udzielić pomocy rannemu kibicowi

03.10.2011 11:45
Zamieszki w Zielonej Górze

Zamieszki w Zielonej Górze (Fot. youtube.com)

- Policjanci kierujący radiowozem, który potrącił w Zielonej Górze młodego kibica, próbowali udzielać mu pierwszej pomocy. Uniemożliwili to inni kibice - poinformowała zielonogórska prokuratura. Przedstawiano na niej wstępne ustalenia w sprawie nocnych zamieszek w mieście. Zatrzymano 9 osób. Dwie policjantki zostały ciężko ranne.


Prokurator okręgowy Alfred Staszak powiedział, że młody kibic został potrącony przez nieoznakowany radiowóz policyjny, gdy przebiegał w niedozwolonym miejscu przez ulicę. Radiowóz jechał na interwencję, ale nie był na sygnale. Do wypadku doszło ok. 2 w nocy z niedzieli na poniedziałek, po fecie z okazji zdobycia przez zielonogórską drużynę złotego medalu mistrzostw Polski na żużlu.

Rozmawiał przez telefon?

Prokurator dodał, że kibic który wbiegł na ulicę najprawdopodobniej rozmawiał przez telefon komórkowy, co mogło spowodować, że nie zwrócił on uwagi na jadący samochód. Zaraz po tym jak doszło do wypadku, policjanci próbowali udzielić pomocy poszkodowanemu. Jednak zostali obrzuceni wyzwiskami, a następnie zostali zaatakowani przez tłum kibiców. Uniemożliwiło to usunięcia ciała z miejsca wypadku.

O godzinie 2.30 lekarz pogotowia stwierdził zgon kibica. Prokurator zdołał jedynie przykryć go folią, a kibice natychmiast przykryli go szalikami. Ponieważ uniemożliwili przeprowadzenie oględzin, sprowadzono kolejne jednostki policji. Dopiero godzinę później prokurator był w stanie zabezpieczyć teren wypadku, dzięki temu, że policjanci stworzyli kordon i odepchnęli kibiców z miejsca wypadku.

155 strzałów w powietrze

Policjanci użyli gazu łzawiący i armatki wodnej. Jednak kibiców udało się odsunąć dopiero przy użyciu broni gładkolufowej. Jak poinformowała Prokuratura 6 policjantów oddało z niej 155 strzałów w powietrze. - Nie mamy informacji, żeby ktokolwiek został poszkodowany gumową kulą - powiedział Staszak.

Kopnięto policjantkę w głowę

- Trzy postępowania w sprawie różnych zdarzeń z zamieszek zielonogórskich rozpoczęła prokuratura okręgowa - oświadczył w poniedziałek prokurator Alfred Staszak na specjalnej konferencji prasowej w Zielonej Górze. Rozpoczęto już postępowanie w sprawie wypadku i potrącenia kibica. Drugie dotyczy czynnej napaści na dwie funkcjonariuszki policji. Jedna miała zostać kopnięta w twarz, w wyniku czego ma złamaną szczękę, zaś druga zaatakowana ma pękniętą czaszkę.

Niszczono radiowozy i witryny sklepowe

Osobne postępowanie zielonogórska prokuratura prowadzi w sprawie niszczenia mienia przez uczestników zamieszek. Policja i prokuratura apeluje do poszkodowanych właścicieli samochodów czy sklepikarzy, którym zniszczono i okradziono witryny o zgłaszanie szkód i składanie zeznań.

Prokuratura zapewniła też, że zabezpieczono już monitoring ze stadionu, ze stacji paliw Statoil, naprzeciwko której doszło do zamieszek i z całego miasta, żeby typować osoby, który miały związek z napaściami.

"To był regularny szturm na policję"

Kibice Falubazu starli się w nocy z policją, po tym jak nieoznakowany radiowóz potrącił śmiertelnie 23-latka. - To był regularny szturm kibiców na policję - mówi Sławomir Konieczny, rzecznik lubuskiej policji. Bilans zamieszek: kilkunastu poszkodowanych policjantów, w tym poważnie ranna policjantka, 11 zatrzymanych kibiców, kilkanaście zniszczonych radiowozów, wybite szyby na komisariacie w centrum miasta.

Najnowsze informacje