Prezydent dla PAP o kampanii, nowym rządzie i konstytucji

PAP
20.09.2011 , aktualizacja: 20.09.2011 20:05
A A A Drukuj
Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział w wywiadzie dla PAP, że powierzając misję tworzenia nowego rządu będzie się kierował wynikiem wyborczym i realną zdolnością koalicyjną danego ugrupowania. Po wyborach chce namawiać partie polityczne do zmian w konstytucji.
PAP: Panie prezydencie, czy może Pan powiedzieć, że desygnuje Pan na premiera szefa zwycięskiej partii? Premier Donald Tusk zapowiada, że jeśli PO nie wygra, to on nie będzie formował rządu. Czy desygnuje Pan, w przypadku zwycięstwa PiS, Jarosława Kaczyńskiego na premiera?

B.K.: Uważam, że nie należy być mądrzejszym od demokracji i zapowiadać już dzisiaj, co stanie się po wyborach. Zobaczymy, jaki będzie ich wynik. Prezydent ma swoje uprawnienia zapisane w konstytucji i ma swobodę decydowania, ale także ponosi odpowiedzialność za każdą decyzję.

Pragnę przypomnieć, że za skutecznym stworzeniem w Polsce rządu powinna stać większość w parlamencie, a zatem powierzając misję jego tworzenia będę się kierował zarówno wynikiem wyborczym, jak i posiadaniem realnej zdolności koalicyjnej.

PAP: Jak ocenia Pan przebieg dotychczasowej kampanii wyborczej? Czy nie uważa Pan, że jest ona mało merytoryczna? Uważa Pan debatę liderów głównych sił politycznych za potrzebną?

B.K.: Oczywiście każda partia polityczna ma prawo do stosowania taktyki wyborczej takiej, jaką uzna za najkorzystniejszą dla siebie. Niektóre unikają debaty publicznej lub debaty z konkurencją polityczną.

Ludzie jednak chcą konfrontacji poglądów, konfrontacji pomysłów na Polskę. I jestem przekonany, że do takich debat jednak dojdzie. Chciałbym, żeby służyły one przedstawieniu różnic, ale i wspólnych celów, jeśli chodzi o pomysły na Polskę.

Ta kampania rzeczywiście nie obfituje w imponującą ilość wydarzeń, które byłyby oparte o dyskusję merytoryczną, ale taki jest chyba bieżący etap rozwoju demokracji w Polsce.

Obserwuję jednak wiele sygnałów świadczących o tym, że powoli czas płytkiej debaty się kończy. W moim przekonaniu Polacy chcą być traktowani poważnie i nie należy prowadzić kampanii wyłącznie w oparciu o sztuczki PR-owskie albo o czyste emocje.

Myślę, że zbliżamy się do następnego etapu i że następna batalia polityczna będzie bardziej merytoryczna.

PAP: Do wyborów parlamentarnych zostało niewiele ponad dwa tygodnie. Zapowiadał Pan aktywne włączanie się w działania profrekwencyjne. Czy przewiduje Pan jakieś inicjatywy w tej sprawie na końcówkę kampanii?

Bronisław Komorowski: Przywiązuję do kampanii profrekwencyjnej bardzo duże znaczenie, dlatego że to jest naturalna rola prezydenta, aby wtedy, kiedy wszyscy inni stają w szranki wyborcze, apelować o udział w wyborach.

Ważne jest to, aby zapewnić udział jak największej ilości obywateli Polski w tym procesie demokratycznym. W trosce o to wspólnie z przedstawicielami organizacji skupiających ludzi niepełnosprawnych zabiegałem o usuwanie barier utrudniających oddawanie przez nich głosów.

Moja żona - podczas Europejskiego Kongresu Kobiet - również apelowała o udział kobiet, nie tylko w głosowaniu, ale także w zachęcaniu do uczestnictwa w wyborach.

Niebawem pojawią się w środkach masowego przekazu spoty, w których ludzie znani, popularni i niezaangażowani w działalność polityczną, będą starali się przekonać Polaków do tego, że warto głosować.

Osobiście patronuję działaniom różnych organizacji pozarządowych, organizacji społecznych, które na własną rękę organizują kampanię profrekwencyjną w postaci filmów w internecie i różnego rodzaju spotkań. I staram się nie tylko zachęcać, ale pomagać tym organizacjom w tym, aby mogły skutecznie dotrzeć do jak największej ilości ludzi w Polsce.

Niedługo do mediów trafi mój list z prośbą o to, by zechciały włączyć się w działania profrekwencyjne, bo to leży w interesie systemu demokratycznego, a wolne media są jego cząstką.

PAP: Niektóre partie polityczne, także organizacje pozarządowe, apelują do Pana o weto ws. ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jakie jest Pana stanowisko, czy Pan już podjął decyzję?

B.K.: Ta ustawa wpłynęła do mojej kancelarii w poniedziałek. A dzisiaj już oczekuje się ode mnie szybkiej deklaracji, niektórzy występują w roli "wujków dobra rada" i wygłaszają różne porady dla prezydenta. Dobre rady są cenne, ale wtedy, kiedy wynikają z rzeczywistych chęci udzielenia pomocy i wsparcia. Ale odnoszę wrażenie, że wysyp tych wszystkich dobrych rad to jest jednak głównie efekt kampanii wyborczej, a nie chęć znalezienia najlepszego rozwiązania.

Rozumiem, że organizacje pozarządowe mają szczególną wrażliwość co do kwestii poruszonych w ustawie, ale aktywność polityków, którzy są zaangażowani w trwającą obecnie kampanię, rodzi podejrzenie, że przynajmniej część z nich ma na celu wyłącznie własny polityczny interes.

Jest za wcześnie bym powiedział, jaką podejmę decyzję, ustawa jest badana. Mogę powiedzieć, że zwykle przy tego rodzaju trudnych ustawach, a ta jest bardzo trudna, jak zwykle argumenty zarówno jej przeciwników, jak i zwolenników są dla mnie ważne.

Podziel się