Profesor, z racji swej specjalizacji, szeroko komentował język kampanii. - Jarosław Kaczyński przed wyborami sięga do określeń, które mogą podobać się wyborcom: np. że coś jest ''racjonalne''. Wprowadza kategorię ''normalne państwo''. Mówi, że ''polscy rolnicy są oszukiwani". To nowe słowa klucze - mają wywołać negatywny stosunek do obecnego rządu - pisał prof. Jerzy Bralczyk.
Prof. Bralczyk wydawcą. Tak wyglądał serwis Wybory 2011 [NA ŻYWO] >> PiS ma najlepsze hasło, najgorsze... Nasz gość ocenił też hasła wyborcze wszystkich partii. Najlepszą notę (3+/4) wystawił PiS ("Polacy zasługują na więcej"). Na kolejnych miejscach znalazły się: PO ("Zrobimy więcej") - 3+,
PSL (''Człowiek jest najważniejszy'') - 3, PPP - Sierpień '80 (''Oni się kłócą! My wybieramy przyszłość'') - 2. A PJN ("Wszystko jest możliwe") dostało... 5, ale w kategorii "sentencja". W kategorii "hasło wyborcze" - zaledwie 2.
SLD ("Jutro bez obaw") zostało bez oceny.
O haśle wyborczym Palikota ("Nowoczesna Polska") prof. Bralczyk pisał: "Gdyby to było hasło PO, to uznałbym je za normalne. Przy SLD dyskusyjne i ryzykowane. Przy PiS prowokacyjnie-absurdalne. Przy PJN nudne.
Mieliście dużo pytań do naszego gościa. Pan Paweł prosił o ocenienie wypowiedzi polityków PO, którzy w kampanii używają słów takich jak "solówka" czy "cykorzenie". - Wszystko zależy, w jakich tekstach są one używane. Jeżeli w dyskusji wewnątrzpartyjnej, to jest na miejscu. Jeżeli to jest dla mediów, to uważam to za niebezpieczne prymityzowanie języka po to, żeby się przypodobać tym, którym przypodobywać się nie trzeba - pisał nasz gość.
Językoznawca komentował też językowe wpadki polityków. - Nie każde zdanie, które wydaje się nam niestosowne, jest rzeczywiście pomyłką, czy przynajmniej zachowaniem niezamierzonym. Zdarza się bowiem, że tracąc dobrą opinię u jednych, zyskujemy jednocześnie u innych. Np. opinię "swojego chłopa" - pisał. - Zachowanie posła Węgrzyna, który mówił o "gejach i lesbijkach" przez wielu było uznane za swojskie, naturalne i celne. Podobnie było z wypowiedzią posła Hofmana o "zbaraniałych chłopach" - wyjaśniał Bralczyk.
Która partia wygra wybory? Nasz gość przewiduje, że zwycięży PiS, ale nie będzie mogło utworzyć rządu. - To sprawi, że będziemy mieć trzech zwycięzców: PiS, PO, i SLD. Sojusz zwycięży w tym sensie, że będzie konieczny jako koalicjant. Kto wie, czy PSL nie będzie zwornikiem między PO i SLD - uważa profesor.
CZYTAJ WIĘCEJ >> Dwie godziny później napisał do nas (w2011@gazeta.pl) dawny student prof. Bralczyka: "Panie Profesorze, pozwolę sobie mieć odmienne zdanie od Pana. Otóż mamy przecież w Sejmie PSL! Partię, (...) której zdolności do zawierania koalicji odmówić nie można. Jeśli tylko prezesowi Kaczyńskiemu na tworzeniu rządu będzie zależało, (...) prezes Pawlak przymknie oko na różnice programowe. Porozumieją się, jak prezes z prezesem". Prof. Bralczyk ripostował: "Arytmetyka wyborcza może uczynić taką koalicję niewystarczającą".
Na koniec poprosiliśmy naszego gościa o prognozę wyników wyborów. Prof. Bralczyk napisał tak: PiS - 32. proc., PO - 31 proc., SLD - 10 proc., PSL - 7 proc., Ruch Palikota - 5 proc., PJN - 2 proc. Czy się sprawdzi? Przekonamy się 10 października.
Panu profesorowi bardzo dziękujemy za wizytę. Kolejni wydawcy i goście serwisu
Wybory 2011 [NA ŻYWO] już wkrótce. Zapraszamy.