Reklama, ale wyborcza? (Prawie) wszystkie za i przeciw spotowi "Gazety Polskiej"

- Ten spot wpisuje się w kampanię wyborczą. Nie mogliśmy dopuścić do emisji - powiedział na antenie Radia TOK FM Robert Kroplewski, dyrektor prawny Telewizji Polskiej. - A jak inaczej ma się reklamować gazeta codzienna, jeśli nie odwołując się do bieżących wydarzeń? - pytał sekretarz Fundacji Helsińskiej Adam Bodnar. Prawnicy spierali się o słuszność niedopuszczenia do emisji kontrowersyjnej reklamówki ,,Gazety Polskiej Codziennie".


"Gazeta Polska" i portal Niezależna.pl opublikowały spot reklamowy nowego tabloidu "Gazeta Polska Codziennie". Mowa w nim o samobójstwach polityków, "przedstawicielach władzy nawołujących do mordu" i "patrzeniu na ręce władzy". Emisji filmu odmówiły już TVP, Polsat i TVN. Wydawcy i redaktorzy "GPC" nazwali to cenzurą.

TVP organizuje kampanię wyborczą na zlecenie państwa

- Z uwagi na przepisy wyborcze nie mogliśmy dopuścić do emisji. Ten spot prowadzi do obejścia przepisów o agitacji wyborczej. Dochodzi w nim do podkreślenia akcentów, które wpisują się w kampanię. Mogłoby dojść do przechylenia szali czasu wypowiedzi jednej ze stron - powiedział Robert Kroplewski, dyrektor Biura Prawnego TVP, który zaznaczył, że telewizję publiczną obowiązują reguły związane z czasem kampanii przedwyborczej. Według prawnika TVP spot wychodzi poza konwencję reklamy: nie promuje towaru ani usługi, za to wypowiada się co do pewnych idei - mówił, wskazując, że reklamówka kończy się hasłem "stop cenzurze mediów".

"Jak inaczej ma się reklamować gazeta codzienna?"

Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej", zwrócił się do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka z prośbą o obserwację sprawy, a Fundacja przychyliła się do jego argumentacji.

Adam Bodnar z HFPC uważa, że TVP sięgnęła po pretekst, lukę prawną, by uzasadnić odmowę emisji spotu.

- Wyobraźmy sobie reklamę o treści: dyskryminowany gej wyrzucony z mieszkania, dyskryminowana lesbijka wyrzucona ze szkoły. Brak debaty o związkach partnerskich. Poznaj rządy miłości Donalda Tuska. Czytaj "Replikę" telewizja wydaje zakaz, twierdząc że to agitacja wyborcza. Nie kupilibyśmy tego, prawda? - podał przykład Bodnar.

- A dlaczego nie? To jest dokładnie taka sama sytuacja - mówił Kroplewski.

- Dlatego, że tego typu interpretacja nie pozwala reklamować się organizacjom w określony sposób. A jak niby ma się reklamować gazeta codzienna, jeśli nie odwołując się do bieżących wydarzeń? - pytał retorycznie sekretarz Fundacji Helsińskiej.

Ewa Wanat wtrąciła: - No tak, ale mowa o specjalnym czasie i szczególnych obwarowaniach prawnych. Dołączył Kroplewski: - Medium publiczne przeprowadza kampanię wyborczą na zlecenie państwa. TVP nie nadużyła przepisu. Po prostu zdecydowała, żeby nie przyjmować tej reklamy do emisji. Mamy do tego prawo, jak każdy podmiot gry rynkowej.

Wykorzystano nazwiska zmarłych bez zgody ich rodzin

Redaktor naczelna Radia TOK FM zwróciła uwagę na inny problem ze spotem. Użyto w nim nazwisk nieżyjących już osób bez zgody ich rodzin. Na antenie spot został wyemitowany z zagłuszeniem dwóch nazwisk osób publicznych. Dyrektor Biura Prawnego TVP to pochwalił. - Reklama posługuje się osobami publicznymi. To istotny argument, choć nie on zaważył na naszej decyzji - zaznaczył prawnik Telewizji.

Adam Bodnar zasiał wątpliwości. - Powstaje pytanie, czy wykorzystywane jest nazwisko zmarłej osoby, czy pewne zdarzenie, które miało miejsce - w kontekście, że nie zostało ono do końca wyjaśnione - tak ta reklama mówi - ocenił. I dodał: - To część większego problemu. Chodzi o horyzontalne obowiązywanie praw człowieka - na ile możemy od podmiotów prywatnych wymagać poszanowania konstytucyjnego prawa do wolności wypowiedzi.

Gazeta Polska Codziennie: Zobacz, kto będzie w niej pracował >>

Jak to robią kobiety w Nepalu Kobiety znalazły swój sposób na życie. Na ulicy. Dosłownie fot. Darek Zalewski

Czy spot 'GPC' to agitacja wyborcza i słusznie odmówiono jego emisji w telewizjach?
Więcej o: