Schronisko w Józefowie do zamknięcia? "Ludzie, to jest nienormalne"

"Ludzie, to jest nienormalne w jakim kraju my żyjemy?? Zamiast tworzyć schroniska i dawać fundusze aby jak najlepiej spełniały funkcje, to oni chcą likwidować?? Fajnie że wszyscy mamy domy i jedzenie w lodówce, szkoda, że tak ciężko jest się niektórym podzielić i okazać trochę serca i pomocy! - napisała na Facebooku Ania. Zapowiedź likwidacji schroniska w Józefowie wzbudza ogromne emocje. Do akcji na Facebooku przyłączyło się ponad 8 tys. osób
Ponad 600 zwierząt, głównie psów, potrzebuje pomocy - natychmiast. W związku z decyzją powiatowego lekarza weterynarii schronisko dla zwierząt w Józefowie niedaleko Warszawy musi wstrzymać przyjmowanie zwierząt.

Scenariusze dla schroniska

Jacek Leszczyński, powiatowy Lekarz tłumaczy, że postępowanie w tej sprawie toczy się od 2009 roku, a schronisko złamało nałożony zakaz przyjmowania nowych psów. Dodaje, że wszczęte procedury mogą doprowadzić do zamknięcia schroniska do końca tego roku. Wtedy zwierzęta, które będą tam się znajdować przejdą pod opiekę wójta gminy. Prawdopodobnie pozostaną w tym samym miejscu.

- W takiej sytuacji zadanie Inspekcji weterynaryjnej ogranicza się do kontroli dobrostanu zwierząt - mówi Leszczyński - podobna sytuacja ma miejsce w Otwocku, gdzie wzmożono akcję adopcyjną, część zwierząt oddano do innych schronisk, a inspekcja weterynaryjna regularnie kontroluje ich dobrostan.

Oprócz zamknięcia i stagnacji jest jeszcze jeden możliwy scenariusz dla schroniska w Józefowie: znajdują się środki na modernizację i odnowę schroniska, duża ilość adopcji zmniejsza zatłoczenie, a część zwierząt zostaje przekazana do innych schronisk. Wtedy placówka może znów uzyskać prawo do regularnej działalności. Powiatowy lekarz weterynarii potwierdza, że taki obrót spraw jest jak najbardziej możliwy. Pytany o pojawiające się w internecie plotki o rzekomych planach usypiania zwierząt stanowczo zapewnia - żaden pies nie zostanie uśpiony.

Dyrektor placówki: Nie mogłam nie przyjąć porzuconych zwierząt

Schronisko działa od 15 lat, od dawna boryka się przepełnieniem. Już raz otrzymało zakaz przyjmowania nowych lokatorów, jednak podczas zeszłych wakacji dyrektor placówki Bożena Rajczak zdecydowała się go złamać. Jak sama tłumaczy, nie wyobraża sobie sytuacji by nie przyjąć porzuconych i podrzuconych zwierząt: - Nie wiem do kogo mam się zwrócić, by mi wyjaśnił co mam zrobić, gdy znajdę pod bramą szczeniaki w kartonie. Mam je wystawić na ulicę? A przecież ludzie cały czasy przywożą kolejne.

W ciągu wakacji do placówki trafiło około 240 psów. Część znajdywana była przywiązana do słupów, drzew, lub po prostu porzucana w polu. Najnowsi lokatorzy to grupka szczeniaków, które ktoś zostawił w dwóch plastikowych reklamówkach na przystanku autobusowym. To, co może pomóc schronisku i dać szansę na jego ponowne otwarcie, to znalezienie stałych domów dla jak największej ilości zwierząt. - Tylko żeby to były adopcje przemyślane - zwraca uwagę Rajczak. - Nie może być podyktowane porywem chwili i tylko chwilową chęcią pomocy schronisku. Chodzi o to, żeby po miesiącu zwierzęta nie wracały do schroniska.

Niestety, w piętnastoletniej historii placówki było sporo takich przypadków.

"Nie ma takiego prawa, które nakazałoby uśpić 600 zdrowych psów"

W internecie, głównie na portalu Facebook, pojawiły się apele o zbiórki pieniędzy i darów dla schroniska. Wśród nich czasem można przeczytać komunikat o groźbie uśpienia zwierząt zamieszkujących schronisko. Na szczęście według Bożeny Rajczak taki scenariusz jest niemożliwy. - Na pewno nie zostaną uśpione, bo nie ma w Polsce takiego prawa, które kazałoby uśpić zdrowe zwierzęta - tłumaczy. - Do innych schronisk też nie zostaną przekazane, bo ja się na to nie zgodzę. Prowadzę to schronisko wraz z wolontariuszami, którzy dbają o te psy, wyprowadzają je na spacer, uczą chodzić na smyczy.

Wizyta w schronisku w Józefowie nie pozostawia wątpliwości, że pomoc jest potrzebna natychmiast. Psów jest więcej niż boksów, mieszkają wszędzie gdzie tylko mogą się schronić, łącznie z budynkami gospodarczymi i mieszkalnymi. Mimo tych warunków są zadbane i zdrowe.

Kłopoty schroniska zaczęły się właśnie z powodu przepełnienia. - Mamy podpisane stałe umowy z gminami Łomianki i Nowy Dwór, pozostałe umowy działają na zasadzie porozumienia - wyjaśnia Rajczak. - Jeśli jakieś zwierzę błąka się, my je przyjmujemy i dostajemy za to pieniądze.

Koniec dotacji

Decyzja powiatowego lekarza weterynarii o zakazie przyjmowania kolejnych zwierząt oznacza zatem koniec dotacji dla placówki, która będzie musiała radzić sobie z darowizn prywatnych. Do tej pory w ramach umowy schronisko dostawało 1800 zł za przyjęcie jednego psa. - Nie jest to dużo, bo taki psiak może u nas siedzieć miesiąc, może i dziesięć lat - mówi dyrektorka schroniska. - Ale można za to zakupić tonę mięsa i zostanie jeszcze na makaron. W ten sposób jakoś tam sobie radzimy.

Kolejne środki pozyskiwane przez schronisko pochodzą z adopcji. W przypadku suczek wzięcie do domu tymczasowego nic nie kosztuje, ale już adopcja na stałe wiąże się z wydatkiem 170 zł. W tej cenie jest przede wszystkim zabieg sterylizacji zwierzęcia, które do właściciela trafia już po przeprowadzeniu zabiegu.

Dyrektor schroniska napisała pismo do powiatowego lekarza weterynarii z prośbą o cofnięcie zakazu. - I tak będziemy przyjmować psy, które potrzebują pomocy, ale zależy nam na tym by móc przyjmować je także od gmin, z którymi mamy podpisane umowy, bo są to środki finansowe - dodaje Rajczak.

Obecnie najważniejsze jest, żeby jak najwięcej psich lokatorów znalazło stałe domy u właścicieli. Zmniejszenie ilości zwierząt daje szanse na ponowne otwarcie placówki, choć oczywiście najlepszym scenariuszem byłoby przekonać ludzi do sterylizacji posiadanych psów i kotów. Bo właśnie ci, który tłumaczą się niechęcią do "poprawiania natury" czy "odbieraniu psu/kocurowi męskości" najczęściej pozostawiają pudła lub torby pełne maluchów przed bramą schroniska.

Więcej o:
Komentarze (14)
Schronisko w Józefowie do zamknięcia? "Ludzie, to jest nienormalne"
Zaloguj się
  • winnie11

    Oceniono 4 razy 4

    Nienormalny jest weterynarz.Zamiast pomagac wydaje zakazy

  • ptasia2406

    Oceniono 3 razy 3

    Nie rozumiem ludzi, którzy głoszą komentarze w stylu "co się będziecie głupimi psami zajmować, zajmijcie się dziećmi". Kurcze, a dlaczego oni nie wystawią tyłka sprzed komputera i sami nie wezmą się za pomoc dzieciom!! Ale po co, najłatwiej przecież krytykować. Dla mnie sprawa jest prosta, ja się zajmę psami, a ty mądralo pomagaj dzieciom i świat będzie lepszy!!!!

  • winnie11

    Oceniono 3 razy 3

    @voiceinthedesert1
    Szkoda,ze nie znasz polskiego

  • curvaturadiculo

    Oceniono 7 razy 3

    Ludzi, którzy wyrzucają zwierzęta na ulicę albo je mordują powinno się wieszać.
    Wiadomo, że nic dobrego z nich nie będzie.

  • annajeziorska1

    Oceniono 1 raz 1

    @gary84

    Gary, naprawde masz cos z garem...

  • annajeziorska1

    Oceniono 1 raz 1

    @gary84

    Gary, naprawde masz cos z garem...

  • ka-mi-la789

    Oceniono 7 razy 1

    @extrafresh

    A po co tylu ludzi? Usypiać.

  • szama3

    Oceniono 3 razy -1

    @ryszard_mis_ochodzki
    odstrzała meneli i emerytów o wiele opłacalniejszy

  • zanimmnieznowzbanuja

    Oceniono 6 razy -2

    Po psach przyjdzie kolej na ludzi ...... to tylko kwestia czasu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX